JW, Dziennik Wschodni/Rynek Zdrowia | 06-09-2017 17:35

Szef sieci laboratoriów odpiera zarzuty KIDL. "Najbardziej krzywdzące są uogólnienia"

Dyrektor firmy Alab Laboratoria, która obsługuje kilka szpitali w woj. lubelskim, podkreśla, że laboratoria diagnostyczne prezentują różną jakość - zarówno wśród tych prywatnych, jak i publicznych. Odnosi się też do uwag Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych.

Michał Milczarek, dyr. Alab Laboratoria. Fot. PTWP

Przypomnijmy: w stanowisku opublikowanym 21 sierpnia br. podkreślono, że Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych wielokrotnie zgłaszała informacje o nieprzestrzeganiu standardów prowadzenia działalności leczniczej w zakresie diagnostyki laboratoryjnej.

Czytaj więcej: Zastrzeżenia NIK pokrywają się w całości z uwagami zgłaszanymi przez KIDL

26 sierpnia br. Elżbieta Puacz, prezes KIDL, odnosząc się w Dzienniku Wschodnim do stwierdzenia, że coraz więcej szpitali rezygnuje z własnych laboratoriów i korzysta z usług firm zewnętrznych, stwierdziła, że w takich przypadkach "wyniki są bardzo często zafałszowane".

Dyrektor Michał Milczarek z Alab Laboratoria podkreśla, że najbardziej krzywdzące są uogólnienia. Dodaje, że nie można twierdzić, iż laboratoria działające na zasadzie outsourcingu są jedynie nastawione na zysk.

Według niego takie laboratoria w większości przypadków znajdują się w tym samym budynku co szpital i wszystkie podstawowe badania są wykonywane na miejscu. Dodaje, że próbki wysyłane są poza szpital w przypadku badań specjalistycznych, a w każdym przypadku diagnosta ma stały kontakt z lekarzem.

Milczarek konstatuje, że pomyłki laboratoriów zewnętrznych stanowią znikomy procent diagnostyki. Precyzuje, że w roku 2016 na 36 mln wykonanych w całej Polsce badań były tylko 1244 reklamacje i "nie były to poważne sprawy, w których ucierpiałby pacjent".

Więcej: www.dziennikwschodni.pl