Szef Szpitala Narodowego: coraz więcej pacjentów w coraz cięższym stanie. To może niepokoić

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 23 marca 2021 12:58

W Chinach podczas pierwszej fali jeden lekarz zajmował się stu osobami i widział pacjenta średnio minutę w ciągu dnia. Tego sobie w Polsce nie wyobrażam - mówi dr Artur Zaczyński.

Szef Szpitala Narodowego: coraz więcej pacjentów w coraz cięższym stanie. To może niepokoić
W razie potrzeby będziemy zajmować kolejne obszary stadionu - mówi dr Zaczyński Fot. PTWP
  • W Szpitalu Narodowym zajętych jest obecnie 310 łóżek - mówi dr Zaczyński
  • Jeżeli nasza infrastruktura osiągnie 75 proc. wypełnienia, będziemy zajmować kolejne obszary stadionu - wyjaśnia
  • Wiek zachorowalności ewidentnie się obniżył, co jest bardzo niepokojące. Wirus przeniósł się na nową grupę żywicieli - dodaje

Jak mówił szef szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym, w placówce przebywa obecnie ok. 310 pacjentów, a kolejka oczekujących na przyjęcie jest spora.

- Niestety, nowi chorzy są przeważnie w stanie ciężkim, z potężnym zajęciem płuc. To bardzo niepokojące, bo wiemy, że oddziały intensywnej terapii w standardowych szpitalach są już wypełnione po brzegi. Dobrze, że mamy zapas respiratorów, ale i ten się powoli wypełnia. Niemniej zasoby jeszcze są - wskazywał dr Zaczyński.

Infrastruktura się rozrasta

- Jeśli chodzi o kolejne łóżka, które będą udostępniane w naszym szpitalu, to od czwartku będzie ich 28 w nowo otwieranym unicie. Nasza infrastruktura powoli się rozrasta. Jeżeli osiągnie 75 proc. wypełnienia, będziemy zajmować kolejne obszary stadionu aby powiększyć bazę, oczywiście adekwatnie do posiadanej kadry - wyjaśnił.

- To w jakim tempie to będzie następowało, zależy od tego, w jakim tempie inne szpitale będą nam przysyłały chorych na dokończenie terapii w warunkach szpitala tymczasowego. Zwolnione przez nich łóżka zostaną zajęte przez kolejnych pacjentów. Ci najciężej chorzy pozostaną jednak w lecznicach standardowych - musi być zapewnione zaplecze, np. w postaci bloku operacyjnego, którego my nie mamy - zaznacza Artur Zaczyński.

Ale i u nas są "odcinki" dla ciężej i lżej chorych. Należy pamiętać, że osoby, które trafiły do nas w niezłym stanie, gwałtownie się pogarszają, co wpisuje się w naturalny rozwój tej choroby. Stan zdrowia pacjent w ciągu kilku godzin potrafi załamać się tak, że chory potrzebuje respiratora, bo inne metody nie dają już odpowiednich parametrów utlenowania krwi - zauważa.

Chorują coraz młodsi

- Wynika to z faktu, że jest spora fala pacjentów, którzy próbowali leczyć się w domu, m.in. koncentratorami tlenu. Wielu z nich zgłosiło się do szpitala zbyt późno. Jest wśród nich sporo młodych ludzi, co pokazuje, że mamy do czynienia z inteligentną cząsteczką, która zajęła nową grupę osób i zmieniła sobie żywiciela. Wiek zachorowalności ewidentnie się obniżył, co jest bardzo niepokojące - wskazuje dr Zaczyński.

- Czy dojdziemy do liczby 1200 łóżek? Jeśli będzie taka potrzeba. Pamiętajmy, że Chinach podczas pierwszej fali jeden lekarz zajmował się stu osobami i widział pacjenta średnio minutę w ciągu dnia. Tego sobie nie wyobrażam i nie można dopuścić do tego, abyśmy spotkali się w Polsce z tego rodzaju sytuacją - podsumowuje.

 

 

 

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum