System ochrony zdrowia pilnie potrzebuje rehabilitacji geriatrycznej

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 16 lipca 2016 08:00

Przez wiele lat pracowałem we francuskim Lyonie. Ta aglomeracja, licząca ok. miliona mieszkańców, ma 1300 łóżek geriatrycznych. Jedynie 200-300 z nich to tzw. ostra geriatria - reszta to rehabilitacja geriatryczna. W Polsce taką rehabilitację trzeba dopiero wdrożyć - mówi prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii.

System ochrony zdrowia pilnie potrzebuje rehabilitacji geriatrycznej
Prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dz. geriatrii. Fot. PTWP

Rynek Zdrowia: - Około 160 czynnych zawodowo geriatrów i mniej więcej 700 łóżek geriatrycznych - tak wygląda obecnie system opieki zdrowotnej dla osób starszych w Polsce. Czy na takim fundamencie można budować rehabilitację geriatryczną?

Prof. Tomasz Kostka: - Przede wszystkim trzeba wyraźnie powiedzieć, że rehabilitacji geriatrycznej nasz system ochrony zdrowia bardzo potrzebuje. Co do braku fundamentu w postaci dedykowanych oddziałów i lekarzy, to jest to trochę błędne koło. Decydenci często używają argumentacji zgodnej z powiedzeniem „Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny”.

Uważają, że skoro nie ma geriatrów, to nie ma potrzeby tworzenia oddziałów geriatrycznych, i na odwrót. Ale powoli z tego zaklętego kręgu wychodzimy. Od najbliższego roku akademickiego zaczynamy obligatoryjnie szkolić lekarzy pod kątem geriatrii - do tej pory było to fakultatywne.

- To pozytywny sygnał, ale na efekty przyjdzie nam zapewne trochę poczekać. Tymczasem rehabilitować osoby starsze trzeba jak najszybciej.

- Oczywiście, ale nie jesteśmy na straconej pozycji. Taki system można tworzyć na bazie licznych przecież całodobowych zakładów opiekuńczo-leczniczych (ZOL), które po odpowiednich przekształceniach mogłyby pełnić dodatkową funkcję. Część z nich ma zresztą całkiem przyzwoite zaplecze rehabilitacyjne, więc byłoby to do zrealizowania.

W grę wchodzą także ośrodki sanatoryjne, ale powinny tam trafiać zdrowsi seniorzy, gdyż trudno sobie wyobrazić, że do sanatorium jedzie osoba z otępieniem i wielochorobowością, chyba że byłby to jakiś specjalistyczny ośrodek. Niestety, na klasycznej geriatrii przeważają osoby po 80. roku życia, z których duży odsetek stanowią osoby niepełnosprawne - z racji i wieku, i chorób.

- Gdzie zatem, oprócz ZOL-i, takie osoby usprawniać?

- Na pewno w jednym miejscu i najlepiej pod opieką jednego lekarza geriatry. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby na jednego pacjenta przypadał jeszcze drugi specjalista od rehabilitacji medycznej, ale póki co, systemu na to nie stać i biorąc pod uwagę lawinowy wzrost liczby osób w podeszłym wieku w najbliższych latach, stać go nie będzie tym bardziej w przyszłości.

Osobiście oparłbym cały system rehabilitacji geriatrycznej na oddziałach o profilu geriatrycznym lub internistyczno-geriatrycznym. Można na nich zdiagnozować ok. 90% dolegliwości charakterystycznych dla osób w zaawansowanej starości.

Można też przyjrzeć się dziennym domom opieki medycznej, które co prawda dopiero się wykluwają, ale wymagania konieczne do ich prowadzenia obligują podmioty lecznicze do tworzenia zespołów, w których będzie m.in. geriatra, więc za jakiś czas mogą być dobrą bazą do prowadzenia rehabilitacji geriatrycznej.

- A dlaczego nie szpitalne oddziały internistyczne, kardiologiczne czy neurologiczne?

- Bo starszy pacjent nie jest w stanie krążyć z każdą chorobą po różnych lekarzach i miejscach. Jest to też drogie dla systemu. Posłużę się pewnym przykładem: jakiś czas temu do oddziału geriatrii, którym mam zaszczyt kierować (w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Wojskowej Akademii Medycznej - Centralnym Szpitalu Weteranów w Łodzi - red.), trafił 90-letni pacjent, który po złamaniu „zwiedził” oddział ortopedii, internę i klasyczną rehabilitację. Mimo tego nie był w stanie samodzielnie usiąść na łóżku.

Co się okazało? Przyczyną niesprawności było skrajne niedożywienie oraz depresja, a stwierdził to dopiero geriatra. Po włączeniu leczenia depresji senior zaczął jeść i dzięki temu nabierać sił. Aby móc w ten sposób patrzeć na starszego pacjenta, geriatra jest niezbędny, a diagnoza i leczenie powinny się odbywać w jednym miejscu.

Często oczywiście potrzebujemy pomocy innych specjalistów w przypadku bardziej skomplikowanego problemu zdrowotnego, i taka możliwość jest dla nas niezwykle ważna i cenna.

- Może warto przeszkolić lekarzy pracujących na klasycznych oddziałach rehabilitacji?

- Jest to do rozważenia, ale moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby geriatra współpracował ze specjalistą rehabilitacji medycznej. W roku 2060 jedną trzecią polskiego społeczeństwa będą stanowić seniorzy, więc nie będzie nas stać na leczenie jednego pacjenta z pomocą dwóch czy wielu specjalistów, jak to się dzieje obecnie. Optuję zatem nadal za geriatrami, ale „dokształconymi” o zagadnienia z obszaru rehabilitacji medycznej.

- Załóżmy zatem, że mamy oddział geriatryczny lub internistyczno-rehabilitacyjny, świadomego geriatrę i chorego pacjenta w podeszłym wieku, który w to miejsce trafił. Co dalej?

- Kładziemy przede wszystkim nacisk na usprawnienie pacjenta. Po to, żeby średnio po trzech, czterech tygodniach mógł opuścić oddział i wrócić do swojego środowiska domowego na tyle samodzielny, że sam lub z niewielką pomocą będzie mógł w nim przebywać. Aby to osiągnąć, nie potrzebujemy większej liczby internistów, kardiologów, endokrynologów, onkologów - nie tędy droga.

Jeżeli zapytamy decydentów, kto powinien leczyć dwuletnie dziecko, to większość odpowie, że pediatra. Zamiana w tym pytaniu pacjenta na 90-latka powoduje żonglowanie kilkoma specjalistami. Dopóki nie zrozumiemy, że osoby starsze wymagają geriatrów, system będzie daleki od doskonałości.

A wracając do wizji systemu: taki oddział powinien kłaść też nacisk na opiekę dzienną, gdyż całodobowy szpital jest złym miejscem dla osoby w podeszłym wieku. Jeśli badania można wykonać w systemie dziennym, należy z tego korzystać, zaś hospitalizację traktować jako ostateczność. Jeżeli do szpitala położymy 20-latka, po tygodniu wstanie z łóżka i pójdzie do domu. 80-latek po takim okresie leżenia w łóżku może już szpitala w ogóle nie opuścić.

Pacjenta w podeszłym wieku trzeba traktować inaczej. Z tego ani społeczeństwo, ani lekarze nie do końca zdają sobie sprawę. Średnia wieku osoby niepełnosprawnej w Polsce wynosi 70 lat. Starsi cierpią nie tylko na niepełnosprawność fizyczną, ale także umysłową. Co druga osoba po 90. r.ż. ma otępienie. Do tego dochodzi nietrzymanie moczu, depresja, zespół słabości. Standardowe oddziały rehabilitacji nie chcą usprawniać osób, które używają pieluchomajtek i mają trudności w komunikacji.

Myślę, że zmiany w końcu nastąpią, bo wymusi je starzejące się społeczeństwo. Im wcześniej jednak zrozumiemy, że lepiej gasić mniejszy pożar, niż czekać aż wybuchnie z pełną siłą, tym szybciej i łatwiej wypracujemy zysk i dla starszych pacjentów, i dla systemu. Zysk zdrowotny oraz finansowy.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum