Sudety: wysyp śmiertelnych grzybków halucynogenych

Autor: Gazeta Wrocławska/Rynek Zdrowia • • 24 września 2009 20:40

W rejonie Gór Sowich, Stołowych i Karkonoszy rosną halucynogenne grzyby, bardzo popularne wśród narkomanów. Według specjalistów grzybki stają się coraz większym zagrożeniem dla młodzieży.

Aby się odurzyć, trzeba zjeść około 20. Działają podobnie jak dużo droższe LSD. Też wywołują halucynacje czy euforię. Niestety, często jest tak, że młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z ich szkodliwości. Twierdzą, że to po prostu rośliny, które wywołują halucynacje, więc nie mogą zaszkodzić. Lekarze ostrzegają jednak, że mogą prowadzić do bardzo głębokiej depresji, a w konsekwencji nawet śmierci - pisze Gazeta Wrocławska.

Grzyby halucyogenne można bez problemu kupić na czarnym rynku za kilkadziesiąt groszy sztuka. Właśnie trwa ich wysyp.

Adam Nyk z Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar w Warszawie mówi, że szczególnym niebezpieczeństwem związanym z ich zażywaniem jest wysokie ryzyko śmiertelnego zatrucia. Trudno także przewidzieć, czy po zjedzeniu większej ilości grzybów nie pojawią się długotrwałe następstwa w postaci przewlekłych psychoz wymagających leczenia psychiatrycznego.

Niezwykle niebezpieczny jest też tzw. flashback, czyli nawrót po nawet kilku miesiącach psychodelicznych doznań, mimo że grzybek nie został ponownie zażyty. Flashback występuje w nieoczekiwanym momencie. Pojawiają się halucynacje. Towarzyszy im chęć odebrania sobie życia.

- Działanie grzybków jest długotrwałe i uważny rodzic powinien zauważyć, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. Sygnałem jest gadatliwość i wesoły nastrój, halucynacje, prowadzenie rozmów z wyimaginowanymi osobami oraz wyostrzenie zmysłów wzroku i słuchu - mówi Adam Nyk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum