Sprawa Dominiki: w poniedziałek przesłuchanie lekarza i matki dziecka

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 03 marca 2013 19:44

W poniedziałek śledczy chcą przesłuchać lekarza pełniącego dyżur w punkcie nocnej i doraźnej pomocy medycznej w Skierniewicach oraz matkę 2,5-letniej dziewczynki, która nie otrzymała na czas pomocy lekarskiej - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Sprawa Dominiki: w poniedziałek przesłuchanie lekarza i matki dziecka

W poniedziałek (4 marca) też w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi ma się również odbyć sekcja zwłok dziewczynki.

Jak powiedział w niedzielę (3 marca) PAP Kopania, w trakcie rozpoczętego w piątek śledztwa zabezpieczono m.in. treść dwóch rozmów prowadzonych przez matkę dziecka z Wojewódzką Stacją Pogotowia Ratunkowego w Łodzi.

Prokurator przekazał, że z pierwszej rozmowy przeprowadzonej w poprzednią niedzielę ok. godz. 22 wynika, że matka szczegółowo informowała dyspozytorkę o stanie dziecka. Mówiła m.in., że dziewczynka od poprzedniego dnia gorączkuje (temperatura w trakcie rozmowy miała wynosić 39 stopni C, wcześniej dochodziła do 42 st. C), a od trzech godzin ma biegunkę, dreszcze i drgawki. Kobieta podała też informację, że dziecko jest pod opieką neurologa.

- W odpowiedzi dyspozytorka podaje matce dziecka telefon do punktu nocnej i świątecznej pomocy medycznej w Skierniewicach z informacją, że jak tam zadzwoni, to do dziecka przyjedzie lekarz - wyjaśnił Kopania.

W niedzielę w mediach upubliczniono nagranie rozmowy matki z dyspozytorami.

Kopania dodał, że prokuratura nie zabezpieczyła rozmów z poradnią w Skierniewicach, gdyż nie są one rejestrowane. W skierniewickim punkcie nocnej i świątecznej pomocy medycznej przeprowadzono jednak przeszukanie, w trakcie którego zabezpieczono dokumenty związane z tą sprawą.

- Punkt nocnej i świątecznej pomocy w Skierniewicach poinformował nas też o tym, że dyspozytor pogotowia sam podejmuje decyzję o wysłaniu do chorego karetki, a także że ich lekarz nie odmówił przyjazdu do dziecka - powiedział Kopania. Ta ostatnia informacja jest jednak sprzeczna z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa, z którego wynika, że lekarz odmówił jednak przyjazdu do dziecka i telefonicznie zalecił podawanie leków, a w przypadku pogorszenia stanu dziewczynki poradził ponowne wezwanie pogotowia.

Od piątku prokuratura w Skierniewicach zajmuje się sprawą śmierci 2,5-letniej dziewczynki, która do szpitala trafiła w stanie krytycznym; karetka pogotowia do dziecka przyjechała dopiero za drugim razem; wcześniej przyjazdu odmówił też lekarz nocnej i świątecznej pomocy.

- Gdyby dziecko trafiło wcześniej do szpitala, to byłyby zdecydowanie większe szanse na uratowanie go - powiedział TVN24 Zbigniew Janikowski ze szpitala im. Marii Konopnickiej w Łodzi; to lekarze z tego szpitala złożyli zawiadomienie do prokuratury.

Kontrolę w miniony piątek (1 marca) zleciło Ministerstwo Zdrowia - o czym w niedzielę poinformował minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Arłukowicz zapowiedział, że w poniedziałek spotka się w tej sprawie z konsultantami krajowymi ds. pediatrii, ratownictwa medycznego i medycyny rodzinnej.

Działania kontrolne podjął też - jak mówił minister zdrowia - rzecznik praw dziecka. Także rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska liczy na wyjaśnienie zachowania lekarzy i dyspozytora; według niej zawinił czynnik ludzki.

- Rozmowa z rodzicami dyspozytora została przeprowadzona, wydaje mi się, w sposób nieprawidłowy. Nie jest argumentem dla mnie to, że mama przekazywała informacje spokojnie. Dyspozytor powinien zadawać takie pytania, żeby w sposób odpowiedni podjąć decyzję, wysłać karetkę czy też nie wysłać karetki - mówiła Kozłowska.

Informacje o zachowaniu lekarzy wywołały ostrą reakcję Jerzego Owsiaka, który oświadczył, że w sytuacji, gdy dzieci w Polsce nie otrzymują właściwej pomocy, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy może wycofać się ze wspierania polskiej pediatrii.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum