Spór dotyczący ofiarowania narządu obcej osobie: prawo musi być precyzyjne

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 23 kwietnia 2015 19:29

Na początku kwietnia rozgorzał w mediach spór pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a transplantologami. Chodziło o zapis ustawy z 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów i interpretację określenia "szczególne względy osobiste".

Spór dotyczący ofiarowania narządu obcej osobie: prawo musi być precyzyjne
Fot. Archiwum

W wypowiedzi dla TVN wiceminister zdrowia Piotr Warczyński stwierdził, że - zgodnie z opinią prawników resortu zdrowia - w Polsce dozwolone jest bezinteresowne ofiarowanie swojego narządu obcej osobie.

- Sama decyzja, że chcę oddać komuś narząd do przeszczepu, oczywiście podwójny narząd, np. nerkę, wystarczy - mówił wiceminister, dodając, że zgodnie z prawem konieczne jest następnie uzyskanie pozytywnej opinii Komisji Etycznej Rady Transplantacyjnej i przychylna decyzja sądu.

Dwie interpretacje
Prof. Lech Cierpka, krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii, zaprzeczał twierdzeniu, że  wystarczy sama chęć oddania narządu. - Należy udokumentować sądownie więź emocjonalną lub inne ważne powody, dla których chcemy oddać narząd danej osobie - przekonywał.

Obie strony powoływały się w swoich wypowiedziach na ten sam zapis ustawy (rozdział 3, art. 12, pkt.1, 1. ) brzmiący następująco: "pobranie następuje na rzecz krewnego w linii prostej, rodzeństwa, osoby przysposobionej lub małżonka oraz, z zastrzeżeniem art. 13, na rzecz innej osoby, jeżeli uzasadniają to szczególne względy osobiste".

Wiceminister przekonywał, że zapis o "szczególnych względach osobistych" pozwala na ofiarowanie swoich narządów innej osobie. Natomiast zdaniem transplantologów zapis ten znaczy coś zupełnie innego - przez "szczególne względy osobiste" należy rozumieć przyjaciół lub osoby żyjące w związku partnerskim czy konkubinacie.

Resort oficjalnie
Rynek Zdrowia poprosił o zajęcie oficjalnego stanowiska przez Ministerstwo Zdrowia.

- Stwierdzenie, iż wystarczy sama decyzja, aby zostać tzw. bezinteresownym dawcą, zawarte w wypowiedzi Piotra Warczyńskiego - podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia dla TVN24 - zostało użyte w kontekście podjęcia decyzji przez konkretną osobę o chęci ofiarowania drugiemu człowiekowi własnych komórek, tkanek lub narządów, spowodowanej szczególnymi względami osobistymi, co dopuszcza art. 12 ust. 1 pkt 1. ustawy - stwierdza Krzysztof Bąk, rzecznik resortu.

- Dopiero ta decyzja daje podstawę do podjęcia starań o sądową zgodę na bycie żywym dawcą dla biorcy nie będącego krewnym w linii prostej, rodzeństwem, osobą przysposobioną lub małżonkiem, na zasadach określonych w art. 13 ww. ustawy - dodaje.

Rzecznik wskazuje, że to do sądu należy ostateczna decyzja o wyrażeniu zgody, jeżeli uzasadniają to szczególne względy osobiste.

- Należy podkreślić, iż każdy wniosek powinien zostać rozpatrzony w sposób indywidualny, ponieważ motywy, którymi kierują się kandydaci na dawców, zależne są od ich osobistych przekonań i konkretnych okoliczności życiowych ich decyzji o rozpoczęciu starań w celu zostania dawcą - zaznacza Krzysztof Bąk.

- W takich właśnie przypadkach w ustawodawstwie stosuje się tzw. "klauzule generalne" - tutaj klauzulę "szczególnych względów osobistych" - stanowiące ogólne i zazwyczaj dość szerokie pojęcia, zapewniające sądom konieczną dla rzetelnej oceny każdego przypadku elastyczność w ramach znaczenia takiej klauzuli, na którą to wykładnię wpływ ma również istniejący w momencie orzekania stan stosunków społecznych - dodaje.

Prawo nie zabrania
Jak tłumaczy rzecznik resortu zdrowia, prawo nie zabrania pobrania narządów od osoby niespokrewnionej ani niepowiązanej emocjonalnie z potencjalnym biorcą. Dopuszczenie do takiego pobrania jest każdorazowo zależne od uzyskania pozytywnej opinii Komisji Etycznej Krajowej Rady Transplantacyjnej oraz zgody sądu, gdy zostaną wykazane szczególne względy osobiste przemawiające za pobraniem.

- Dopuszczenie dawcy bezinteresownego, tj. altruistycznego jest możliwe przy przyjęciu wykładni pojęcia "altruizm" jako "kierowanie się w swoim postępowaniu dobrem innych czy gotowością do poświęceń", w przypadku chęci oddania tkanek, komórek lub narządów drugiemu człowiekowi - stwierdza Krzysztof Bąk.

- W takim rozumieniu, wynikającym, co należy podkreślić, z literalnego brzmienia ww. przepisów i definicji słownikowej pojęcia altruizmu, kategoria dawców altruistycznych, których motywacja do oddania narządu wynika ze szczególnych względów osobistych jest - w ocenie Ministerstwa Zdrowia - objęta ww. regulacjami - daje rzecznik.

Nieporozumienie
Kwestia rozbieżności dotyczących interpretacji zapisu ustawy transplantacyjnej dotyczącej "altruistycznego dawcy" była przedmiotem dyskusji na ostatnim posiedzeniu Rady Transplantacyjnej w Ministerstwie Zdrowia, która odbyła się 16 kwietnia.

- Przedstawiciel ministerstwa generalnie zgadza się z naszym stanowiskiem. Doszło do różnej interpretacji słowa altruistyczny czy bezinteresowny dawca. Nie ma takiego pojęcia w ustawie. Posługujemy się tym określeniem jak wytrychem. Przecież altruistą jest także dawca, który po śmierci chce oddać swoje narządy czy oddaje swój narząd w obrębie swojej rodziny. My rozumieliśmy to jako dawcę narządu dla osoby trzeciej, nieznanej - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Cierpka.

- Używaliśmy pojęć nomenklaturowych i doszło do nieporozumienia. Mówiłem o dawcy altruistycznym, który chce oddać narząd osobie nieznanej. W Polsce nie ma takich dawców, są tylko w obrębie rodziny, ewentualnie tam, gdzie sądownie można udowodnić silne więzi pomiędzy dawcą i biorcą. Jeśli takiej więzi nie ma, pojawia się podejrzenie o handel narządami - dodaje profesor i wskazuje, że należy wycofać się ze stosowania dotychczasowej nomenklatury w tym zakresie w celu uniknięcia podobnych nieporozumień.

Dawca anonimowy
Także prof. Roman Danielewicz, dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant określa kwestię sporu pomiędzy transplantologami a ministerstwem jako nieporozumienie natury terminologicznej.

- Jeśli mowa o dawcy, który ma szczególne względy osobiste czy też związki emocjonalne z biorcą, nie ma wymogu pokrewieństwa genetycznego czy związków rodzinnych. Taka sytuacja każdorazowo podlega ocenie zespołu transplantacyjnego, Rady Transplantacyjnej i na końcu sądu. Trzeba jednak pamiętać o tym (może właśnie tego nie dopowiedziano) że chodzi o donację bezpośrednio adresowaną - mówi prof. Danielewicz.

Zdaniem dyrektora Poltransplantu klauzula "szczególnych względów osobistych" nie wymaga uszczegółowienia - jest precyzyjna i wystarczająca. Natomiast kwestia dawstwa dla biorcy anonimowego wymaga doprecyzowania.

- Jeśli potraktować to rozszerzająco, co miałoby dotyczyć tego, co w naszym prawie nie jest ujęte - dawcy anonimowego, który nie deklaruje komu narząd ma być przeszczepiony, to sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana - mówi dyrektor Poltransplantu.

- Całe środowisko transplantologów uważa, i nie ma tutaj rozbieżności ze stanowiskiem ministerstwa, że dawca anonimowy wymaga dyskusji i uregulowań. Obecnie nikt narządów od takich dawców nie pobiera - zaznacza profesor Danielewicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum