Specjalista: mamy większy problem z paniką niż z samym koronawirusem

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 04 marca 2020 13:18

Praktycznie mamy większy problem z pewną histerią, paniką niż z samym koronawirusem - oceniła specjalista chorób zakaźnych dr Lidia Stopyra. Jak podkreśliła, dla osoby zdrowej wirus ten nie jest groźny, a Polska jest na niego dobrze przygotowana.

FOT. Shutterstock

Dr Lidia Stopyra kieruje Oddziałem Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie. Oddział ten jak dotąd przyjął dziewięcioro dzieci z podejrzeniem koronawirusa z województw małopolskiego i śląskiego (woj. śląskie nie ma oddziału zakaźnego dla dzieci). U ośmiorga wykluczono chorobę, lekarze czekają na wyniki badań dziewiątego dziecka.

Dla porównania z grypą - od początku epidemii grypy w tym sezonie (2019/2020) oddział ten, jak powiedziała dr Stopyra, hospitalizował ok. 200 dzieci z powikłaniami tej choroby.

- Dość długo czekaliśmy na pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce i dlatego jesteśmy w miarę dobrze przygotowani, znamy procedury - podkreśliła.

W jej ocenie, w tym momencie praktycznie mamy większy problem z pewną histerią i paniką niż z samym koronawirusem. Dla osoby zdrowej ten wirus nie jest groźny - zaznaczyła lekarz w rozmowie z dziennikarzami.

Zwróciła uwagę, jak wzrost liczby zachorowań na nowe infekcje wpływa na ludzi. W tym sezonie w Polsce odnotowano ponad 2 mln przypadków grypy. - Dużo wiemy o tej chorobie, mamy na nią szczepionkę, ale szczepialność jest niska. Tymczasem na grypę można umrzeć - śmiertelność, w zależności od szczepu, wynosi od 0,15 do 2 proc. - mówiła specjalista chorób zakaźnych. Średnia śmiertelność na koronawirusa wynosi 2-3 proc, przy czym u osoby zdrowej 0,5-1 proc., a u osoby schorowanej - 15 proc.

Pojawia się koronawirus - mówiła lekarz - i ludzie zmieniają zachowania: zaczynają myć ręce, zastanawiają się czy podróżować środkami transportu publicznego, czy iść na koncert, kupują maseczki. - Tymczasem od listopada mamy epidemię grypy, a w związku z tym niewiele osób zmieniało zachowania - zauważyła specjalista.

Mówiąc o potrzebie opanowania paniki związanej z koronawirusem dodała, że do szpitala zgłaszają się osoby, które widziały Azjatę w masce przechodzącego ulicą, i żądają konsultacji. - Obawiam się, że może to doprowadzić do tego, że osoby rzeczywiście chore nie dostaną się na konsultację - powiedziała.

Dr Stopyra podkreśliła, że osoba, która czuje się chora, powinna pozostać w domu, maseczkę powinna założyć w ewentualnej sytuacji wyjścia z domu. - Nie ma w tej chwili u nas takiej sytuacji epidemiologicznej, aby osoby zdrowe nosiły maseczki - dodała lekarz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum