Specjaliści: pośpiech w rozpoczęciu leczenia sepsy jest bardzo wskazany

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 05 czerwca 2017 08:25

Każdego roku sepsę rozpoznaje się na świecie u około 27 milionów ludzi. W Polsce z jej powodu umiera co roku około 25 tys. pacjentów. Takie informacje przedstawiano podczas II Polskiego Kongresu "Pokonać sepsę", który obradował we Wrocławiu.

Specjaliści: pośpiech w rozpoczęciu leczenia sepsy jest bardzo wskazany
Na zdjęciu (od lewej): dr hab. Marta Wróblewska, dr Yossi Sammy, dr hab. Janusz Trzebicki, prof. Ewa Mayzner-Zawadzka. Fot. Bartosz Rybotycki

Ponieważ niepowodzenia w walce z sepsą w większości wypadków wynikają ze zbyt późnego rozpoczęcia leczenia, najbardziej istotną kwestią pozostaje jej wczesne wykrycie oraz szybkie rozpoczęcie terapii. Specjaliści mówią o tzw. złotej godzinie, gdyż śmiertelność z powodu sepsy rośnie nawet o 8 proc. z każdą godziną opóźnienia antybiotykoterapii.

- Musimy się spieszyć, żeby uratować pacjenta. Mamy teoretycznie 60 minut na zastosowanie skutecznej antybiotykoterapii, ale do czasu zidentyfikowania patogenu i dobrania właściwego leku działamy po omacku, na ślepy traf - mówił podczas II Polskiego Kongresu „Pokonać sepsę” (Wrocław, 25-27 maja) dr hab. Janusz Trzebicki, kierownik I Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podawane są wtedy antybiotyki o szerokim spektrum działania. Dopiero po diagnostyce identyfikującej drobnoustroje można przejść do terapii celowanej.

- Na szczęście z pomocą przychodzą mikrobiolodzy, którzy potrafią określić patogen i wskazać na jakie leki jest wrażliwy. Niestety, w ciągu 60 minut nie jest to obecnie możliwe - przyznał doc. Trzebicki i podkreślił, że m.in. dzięki metodom genetycznym ten czas ulega skróceniu. - Zbliżamy się do ideału.

Niestety większość klinicznych laboratoriów mikrobiologicznych wciąż nie dysponuje wystarczająco nowoczesnymi systemami monitorowania posiewów krwi, które pozwalają na szybką identyfikację drobnoustrojów wraz z oznaczeniem ich lekowrażliwości.

Błędy, których można uniknąć
- Posiewy krwi są nadal złotym standardem w diagnostyce sepsy. Wiemy jak i ile krwi pobierać na posiewy, aby otrzymać najbardziej wiarygodne wyniki. A jednak liczne badania wskazują, że nie zachowujemy odpowiedniej staranności w tym zakresie - przekonywał ekspert i wskazywał, że w parze z nowoczesną diagnostyką powinno iść przestrzeganie zaleceń w zakresie pobierania krwi.

- Nawet jeśli będziemy mieli najlepsze komputery, ale nie będziemy dostarczali rzetelnych danych, to wyniki będą fikcyjne - nawiązał do tytułu swojego wykładu - „Postępy w diagnostyce sepsy - fikcja czy rzeczywistość”.

W ocenie eksperta jednym z głównych problemów jest także niewystarczająca współpraca między specjalistami - lekarzami, mikrobiologami, diagnostami laboratoryjnymi. To błąd organizacyjny, którego wyeliminowanie nie jest kosztowne.

- Nie rozmawiamy z personelem laboratorium. Brak też niekiedy informacji zwrotnej o tym, co się dzieje na oddziale. Jeśli nie wiemy jaka jest epidemiologia na poszczególnych oddziałach - a na oddziale intensywnej terapii przyjmujemy pacjentów z tych oddziałów - to nie wiemy jakie leczenie antybiotykami zastosować - wyjaśnił doc. Trzebicki.

Na konieczność przestrzegania standardów podczas pobierania krwi i wykonywania posiewów zwracała także uwagę dr hab. Marta Wróblewska, kierownik Zakładu Mikrobiologii w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie i kierownik Zakład Mikrobiologii Stomatologicznej WUM.

- Należy pamiętać o zasadach prawidłowego pobierania próbek klinicznych, gdyż wpływa to bezpośrednio na jakość uzyskanych wyników badań mikrobiologicznych i możliwość ich właściwej interpretacji.

Jak zaznaczyła dr hab. Marta Wróblewska, postęp w zakresie szybkiej i wiarygodnej diagnostyki mikrobiologicznej umożliwia w krótkim czasie izolację i identyfikację czynnika etiologicznego infekcji oraz wczesne wdrożenie właściwego leczenia przeciwdrobnoustrojowego.

- Z drugiej strony istnieją doniesienia naukowe o korelacji ujemnych wyników posiewu krwi pacjentów z sepsą i śmiertelnością w tej grupie pacjentów, toteż zastosowanie nowoczesnych metod diagnostycznych może wpłynąć na obniżenie tego wskaźnika poprzez redukcję fałszywych wyników posiewu krwi.

Śmiertelność można zmniejszyć. Przykład z Olsztyna
Aby ograniczyć ryzyko po stronie pacjentów oraz dodatkowe koszty systemowe związane z leczeniem sepsy, potrzeba narodowej strategii, która sprawi, że sepsa będzie odpowiednio raportowana oraz stanie się parametrem jakości leczenia szpitalnego, a także zapewni szybką antybiotykoterapię dzięki rutynowej kontroli pacjentów szczególnie zagrożonych zakażeniami.

Jak mówiła prof. Ewa Mayzner-Zawadzka, kierownik Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wdrożenie właściwych rozwiązań diagnostycznych i terapeutycznych przekłada się na niższą śmiertelność. Dowodem na to są dwa badania porównawcze pacjentów z lat 2006 i 2008 oraz z 2014 i 2016 r. przeprowadzone w Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie. Po przenalizowaniu wyników badań okazało się, że śmiertelność realna była znacznie niższa w drugiej grupie.

Jak wskazywała prof. Mayzner-Zawadzka, śmiertelność została obniżona dzięki odpowiednio wczesnej diagnostyce hemodynamicznej i płynoterapii. Wyjaśniła również, że wczesną diagnostykę hemodynamiczną prowadzi się w Olsztynie w sposób modelowy, a więc tuż po przyjęciu i wstępnym zaopatrzeniu pacjentów. Było to możliwe m.in. dzięki zmianom organizacyjnym i kadrowym oraz zwiększeniu liczby stanowisk na oddziale, a także ich pełnemu wyposażeniu w aparaturę i sprzęt.

Coraz większą barierą w leczeniu sepsy jest również antybiotykooporność drobnoustrojów. Wkrótce może ona stanowić jedną z głównych przyczyn śmierci. Istnieje ryzyko, że do 2050 r. w wyniku zakażeń opornych na działanie leków co roku będzie umierać nawet 10 milionów ludzi. Rosnąca w dramatycznym tempie antybiotykooporność może w przyszłości doprowadzić do tego, że wykonanie standardowego zabiegu będzie się wiązało z ryzykiem zakażeń, których nie będzie można wyleczyć.

Dlatego, aby zapewnić bezpieczeństwo pacjenta i ograniczyć wytwarzanie oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe, wskazane jest stosowanie celowanej terapii w oparciu o wynik posiewu.

Niestety, liczba wykonywanych w Polsce posiewów w stosunku do potrzeb i standardów międzynarodowych jest obecnie niska, co ogranicza skuteczność leczenia i utrudnia przeciwdziałanie wzrostowi oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe. Brakuje także jasnej polityki finansowania badań mikrobiologicznych, która pozwoliłaby na wykonywanie odpowiedniej liczby posiewów.

Testy muszą być szybkie, tanie i zautomatyzowane
Problem antybiotykooporności omówił dr Yossi Sammy, anestezjolog z Uniwersytetu Wits w Johannesburgu i dyrektor do spraw medycznych na Europę firmy Becton Dickinson.

Ekspert nawiązał do słów Aleksandra Fleminga o tym, że osoba, która w sposób nieodpowiedzialny korzysta z penicyliny jest bardziej niebezpieczna niż ktoś, kto został zainfekowany. - I dzisiaj, mimo upływu lat, sentencja ta jest aktualna.

Jak tłumaczył dr Sammy, lekooporność zagraża filarom medycyny, jaką znamy. Historia zatoczyła koło i stajemy się bezradni jak w czasach przed odkryciem antybiotyków. Ich powszechne używanie wywołało zjawisko oporności bakterii na leki. Wskazują na to liczne doniesienia naukowe.

Ekspert zwrócił uwagę na globalny charakter problemu oporności na antybiotyki i jako przykład wskazał rozprzestrzenianie się enzymu NDM-1 (New Delhi metallo-β-lactamase). - W Polsce również pojawiła się pochodząca z Indii bakteria New Dehli, która wciąż rozprzestrzenia się na inne kraje. Mamy przypadki niemal epidemii we Włoszech, Hiszpanii i we Francji.

Przeciwdziałanie uodpornianiu się bakterii na leki wymaga odpowiedzialnego stosowania antybiotyków, które ograniczy przypadki nieskutecznego leczenia. Jak mówił dr Yossi Sammy, żeby szybko otrzymywać wyniki z laboratorium i przeprowadzić szybką diagnostykę, konieczna jest też analiza problemu lekooporności na poziomie molekularnym. - Potrzebujemy więcej danych. Trzeba stworzyć metodologię wykrywania oporności na zakażenia, a testy muszą być szybkie, tanie i zautomatyzowane - podkreślił ekspert i zaznaczył, że jest to kierunek rozwoju laboratoriów.

Z obrad II Kongresu „Pokonać Sepsę” płynie wniosek, że leczenie sepsy oraz innych zakażeń w dobie rosnącej antybiotykooporności stanowi nie lada wyzwanie dla współczesnej medycyny i wymaga niecierpiącej zwłoki szeroko zakrojonej współpracy środowisk medycznych oraz decydentów.

Wspólne działania są niezbędne w celu poprawienia opieki nad pacjentami poprzez stworzenie systemu rejestru sepsy i opartej o międzynarodowe wytyczne strategii zapobiegania sepsie.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum