Służba, która sprawdza się w sytuacjach kryzysowych...

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 22 października 2010 18:13

W październiku obchodzimy 90-lecie pracy służb sanitarnych w Polsce. Spadkobierczyni historycznych poprzedników, czyli Państwowa Inspekcja Sanitarna przeszła jednak wielka metamorfozę. Przestaje się już kojarzyć jedynie z kontrolami czystości w barach, sklepach, czy restauracjach.

Służba, która sprawdza się w sytuacjach kryzysowych...

Dziś jest służbą, która programowo zobligowana jest do realizacji wielu innych zadań; szczególnie w sytuacjach kryzysowych. W tym roku PIS dwukrotnie musiała radzić sobie z powodzią.

To właśnie służby sanitarne podczas powodzi czuwają nad zdrowiem mieszkańców zalanych terenów. To one decydują o ewentualnych szczepieniach i czuwają nad tym, aby ludzie mieli zdatną do picia wodę a także decydują – chociażby – o tępieniu insektów. Tegoroczne powodzie wykazały braki w uregulowaniach prawnych. To z kolei było jedną z przyczyn zaistnienia problemów logistycznych w zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowia ludności i warunków sanitarnych na zalanych terenach...

Dziury w bazie informacji
Jak mówił podczas III Międzynarodowego Kongresu Zdrowia Publicznego Janusz Kulej, kierownik Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim podczas ostatnich powodzi nie odnotowano szczególnych problemów dotyczących funkcjonowania służby zdrowia na trenie województwa śląskiego. Jednak we znaki dały się problemy natury organizacyjnej.

– Brakowało nam wiedzy o osobach korzystających ze specjalistycznej aparatury medycznej oraz tych, którzy muszą być dowożeni codziennie na specjalistyczne zabiegi. Na przyszłość należałoby też wprowadzić dla szpitali normy dotyczące zasilania ze źródeł awaryjnych – postulował Janusz Kulej. – Natomiast pacjenci korzystający z aparatury medycznej powinni być informowani przez lekarzy co należy zrobić, gdy – na przykład –zabraknie prądu i urządzenie przestanie działać. Odnośnie osób, które należy dowozić na zabiegi, to w sytuacjach kryzysowych lekarze rodzinni powinni być zobligowani  do poinformowania o tym centrum zarządzania kryzysowego.

Woda jest najważniejsza
O roli służb sanitarnych w województwie śląskim podczas powodzi mówił Grzegorz Hudzik, śląski wojewódzki państwowy inspektor sanitarny. W tej służbie priorytetem było zagwarantowanie powodzianom czystej wody.

– Sprowadzało się to przede wszystkimi do nadzoru nad ujęciami wody i urządzeniami wodociągowymi. Z powodu powodzi nie działało dwanaście ujęć i stacji uzdatniania wody. Trzeba było zorganizować alternatywne zaopatrzenie mieszkańców w wodę. Raportowano też o zalaniu pięciu oczyszczalni ścieków, które stały się przysłowiową bomba biologiczną. W tym wypadku pomogło nam wojsko. Najtrudniejszy okazał się jednak nadzór nad studniami przydomowymi – mówił Grzegorz Hudzik.

Dlaczego najtrudniejszy? Dlatego, że służby sanitarne miały bardzo ograniczony nadzór nad przydomowymi studniami. A to stąd, iż brakuje uregulowań prawnych nakazujących ewidencje takich ujęć wody. Jednak w tej kwestii podjęto akcję uświadamiającą ludności potencjalne zagrożenie wynikające z używania skażonej wody z przydomowych studni: informowano, jak je odkazić, rozdawano ulotki.
Okazuje się, że zalane w powodziach cmentarze – w mediach lubią pokazywać takie obrazki – nie stanowią tak dużego zagrożenia ekologicznego, jak to się powszechnie wydaje.

– To raczej bardziej kwestie etyczne i moralne są tu problemem – uważa inspektor Hudzik.

Nie dla wszystkich szczepienia
Jak jest powódź, gdy woda zalała śmietniska, woda jest skażona, to – bez dwóch zdań – istnieje niebezpieczeństwo zaistnienia chorób zakaźnych. Zadaniem PIS jest przeciwdziałać potencjalnej epidemii.
Szczepiono więc, na przykład przeciwko tężcowi. W Śląskiem nie było potrzeby szczepienia całej populacji zamieszkującej tereny dotknięte powodzią. Wystarczyło jedynie zaszczepić tych, którzy mieli wskazania medyczne. Dodatkowo w województwie śląskim podczas powodzi nadzorem objęto 21 nosicieli duru brzusznego, którzy w tym czasie przebywali na terenie województwa.

Inspekcja walczyła też na Śląsku z plagą insektów, która pojawiła się po powodzi i ze smrodem… Zdecydowano o tzw. dezodorowaniu powietrza, bo mieszkańcy nie mogli wytrzymać wszechobecnego wstrętnego zapachu zgnilizny.

Mają powodzie co roku
Jacek Klakočar, dolnośląski wojewódzki państwowy inspektor sanitarny przekonywał, że w województwie dolnośląskim służby sanitarne mają praktycznie co roku pełne ręce roboty skutkiem mniejszych lub większych powodzi. To następstwa położenia geograficzne województwa. Podzielił jednak powodzie na
• „górskie” czyli te na mniejszym obszarze,
• nagłe z ogromem zniszczeń i
• „nizinne” czyli te z długą falą powodziową trwające czasami tygodniami.

Jego zdaniem dla służb sanitarnych gorsze są te „nizinne”.

– Jednak „górskie”  znowu wzbudzają wielkie emocje wśród ludności, występują wówczas problemy w relacjach z ludźmi i mediami... Bardzo ważnym działaniem służb jest kontrola żywności pozostałej po powodzi. Po powodzi w Bogatyni prowadziliśmy wzmożona kontrolę żywności, utworzyliśmy nawet zamiejscowy ośrodek sanepidu, aby mieć to pod kontrolą – wyjaśniał.

W Stanach nie było lepiej
Powódź wzbudza wiele emocji. Prawie zawsze poszkodowani uważają, że służby mogły zrobić więcej. Okazuje się jednak, że nawet w tak bogatym kraju, jak Stany Zjednoczone też nie zawsze uda się wszystko dopiąć na tzw. ostatni guzik. Tak było choćby przed pięciu laty w Nowym Orleanie, kiedy huragan Katrina wywołał ogromną powódź w tym mieście.

– W ramach ewakuacji na stadionie w Nowym Orleanie zgromadzono ludność. Jednak zabrakło dla nich jedzenia i wody pitnej, ponieważ zapasy były przewidziane dla 15 tys. osób. Tymczasem potrzebujących było 26 tysięcy! Poszkodowanym brakowało wody zdatnej do picia, mieli fatalne warunki sanitarne, utrudniona była akcja ratunkowa. Powodzianie okradali sklepy z bronią i strzelali do helikopterów ratowniczych – opowiadała Katarzyna Juszczyńska, ekspert Harvard School of Public Health.

O ile po każdej powodzi w Polsce można znaleźć mankamenty i niedociągnięcia w działaniu różnych służb, to jednak trzeba pamiętać, że bez nich bylibyśmy narażeni co najmniej na wybuch epidemii chorób przenoszonych droga pokarmową. O innych jeszcze bardziej niebezpiecznych zagrożeniach nie wspominając...

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum