Skierowania "na wyrost" na testy. Jeszcze ich nie widać, ale już o nich słychać

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 24 września 2020 06:00

4 649 - tyle skierowań na test koronawirusa wystawili lekarze rodzinni w ciągu pierwszych 2 tygodni włączenia ich do zlecania testów pacjentom. Biorąc pod uwagę, że dziennie takich testów wykonywanych jest około 20 tys. to ta liczba nie wydaje się duża. Obawy, że lekarze rodzinni będą kierować za pośrednictwem teleporady na testy chorych z infekcjami, by unikać kontaktu z nimi, dotąd nie potwierdzają się.

Obawy, że lekarze rodzinni będą kierować za pośrednictwem teleporady na testy chorych z infekcjami, by unikać kontaktu z nimi, dotąd nie potwierdzają się. Fot. archiwum

Od 8 września lekarze POZ mogą skierować pacjenta na testy w kierunku COVID-19. W przypadkach, gdy podejrzenie koronawirusa graniczy z pewnością - gorączka powyżej 38 stopni, kaszel, duszności, utarta węchu lub smaku - nie ma konieczności odbycia tradycyjnej wizyty i badania fizykalnego przed zleceniem testu. Wtedy skierowanie jest możliwe na etapie teleporad.

To rozwiązanie to element nowej strategii walki z COVID-19, która ma poprawić dostępność diagnostyki oraz odblokować działalność podstawowej opieki zdrowotnej. Zdaniem lekarzy rodzinnych by faktycznie tak się stało potrzeba kolejnych modyfikacji. 

Obecnie możemy za pośrednictwem teleporady kierować na testy osoby, u których praktycznie w pełni rozwinęła się choroba. Bo to u nich można zaobserwować 4 wskazane przez resort zdrowia objawy. W takim stadium na testowanie chorego jest już późno, jego trzeba leczyć - mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Dwa objawy i już test?
Jak przyznaje, osobiście jeszcze za pośrednictwem teleporady nie skierowała żadnego chorego na testy.

- Jeżeli mam pacjenta z dusznością to jest to stan zagrażający życiu i w takim przypadku kieruje go już bezpośrednio do szpitala. Tu nie ma czasu na testowanie. Do tej pory konsultowałam chorych, u których później potwierdzono zakażenie koronawirusem, a żaden z nich nie miał jednocześnie wszystkich 4 objawów, o których mówi rozporządzenie - zaznacza.

Biorąc pod uwagę te doświadczenia dodaje: - Zasada kierowania chorych w ramach teleporady tylko przy spełnieniu tego wymogu jest nieporozumieniem. Wychodzi na to, że jeżeli mam chorego po chorobie nowotworowej, u którego obserwuje 2 lub 3 objawy to nie mogę go natychmiast skierować na test. Kilkudniowa obserwacja może odebrać mu szansę na skuteczne leczenie - uważa Bożena Janicka.

W opinii prezes PPOZ lekarze rodzinni powinni mieć możliwość skierowania na testy pacjenta już przy 2 objawach: - Trzeba pamiętać, że pełnoobjawowa choroba dotyczy tylko ok. 10 proc. chorych. Mamy wielu chorych, u których infekcja koronawirusem SARS-CoV-2 przebiega w nietypowy sposób. Wywołuje m.in. biegunki, powikłania naczyniowo-sercowe.

Janicka nie zaprzecza, iż brak modyfikacji rozporządzenia może faktycznie doprowadzać do tego, że lekarze obawiając się w przychodni pacjenta podejrzewanego o COVID-19, nawet przy braku wszystkich 4 objawów będą na nie wskazywali i wysyłali chorych na testy, by uniknąć konsultacji stacjonarnej.

To lekarze chcą decydować
W podobnym tonie wypowiada się dla nas dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Takie kierowanie na testy chorych "na wyrost" w obecnej sytuacji - w opinii doktora - nie jest niestosowne, a wręcz to działanie, które może zabezpieczyć innych pacjentów i samych lekarzy.

Jak przyznaje nasz rozmówca, sam już skierował chorego na test za pośrednictwem teleporady i dodaje, że takie kierowanie na testy powinno wynikać z decyzji lekarza, a nie decyzji administracyjnej. - Co do zasady samo wprowadzenie możliwości skierowania pacjenta na test za pośrednictwem teleporady było oczekiwanym przez środowisko rozwiązaniem - podkreśla.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że badanie fizykalne w żaden sposób nie pozwala odróżnić zakażenia wirusem SARS-CoV-2 od zakażenia wirusem grypy czy innymi wirusami paragrypowymi .

- Do przychodni przychodzą także osoby chore z innych powodów niż COVID-19. Jeżeli teraz mamy zasadne podejrzenie, że pacjent konsultowany w ramach teleporady chociaż nie rozwinął 4 wykazanych w rozporządzaniu objawów może być chory, bo np. miał styczność z innym zakażonym, to powinien być skierowany na test bez konieczności osobistej wizyty w przychodni - rozważa dr Sutkowski.

Tłumaczy: - Taka wizyta mogłaby by właśnie zablokować prace lecznicy i narazić innych na kontakt z wirusem, a to wbrew idei włączenia podstawowej opieki zdrowotnej do wali z koronawirusem - podkreśla doktor i dodaje, że liczy na dalsze konsultacje ze środowiskiem lekarzy rodzinnych, aby zweryfikować przyjęte rozwiązania.

Sutkowski dodał, że dopracowanie postępowania z pacjentem podejrzanym o COVID-19 ma szczególne znaczenie w sytuacji, gdy spodziewamy się wzrostu zachorowań w związku ze zbliżającym się sezonem grypowym.

Są algorytmy, ale zapis bez zmian
Resort zdrowia wychodząc na przeciwko oczekiwaniom środowiska przygotował algorytmy postępowania z pacjentem, które w środę (23 września) trafiły do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w całej Polsce. Zostały opublikowane na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Ministerstwo opracowało sześć schematów, które opisują różne sytuacje - gdy pacjent jest samodzielny, ale także gdy jest niesamodzielny; gdy ma objawy charakterystyczne dla COVID-19 takie jak: gorączka, duszność, kaszel, utrata węchu lub smaku, ale także gdy nie wystąpią wszystkie te objawy naraz, ale ma infekcję.

Czytaj też: Ministerstwo Zdrowia: zasady zlecania testów na koronawirusa - szczegóły

Nadal jednak pozostała zasada zlecenia testu po teleporadzie tylko pod warunkami określonymi w Rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Są to zatem stwierdzone i udokumentowane cztery objawy: temperatura ciała powyżej 38 stopni Celsjusza, kaszel, duszność i utrata węchu lub smaku.

Coś tu wymaga dopracowania...
Nałożenie na lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej obowiązku kierowania pacjentów na testy w kierunku koronawirusa nieoczekiwanie ujawniło problemy czysto techniczne. Jak zwraca uwagę Porozumienie Zielonogórskie kierując pacjenta na test, lekarz musi korzystać z aplikacji internetowej, z której korzystają tylko nieliczni lekarze (chodzi o specjalną zakładkę w aplikacji gabinet.gov.pl. - red.).

Andrzej Zapaśnik, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego zwraca uwagę, że to nie koniec problemów z kierowaniem na testy, bo jeżeli nawet lekarz wystawi zlecenie na wymaz, pacjent będzie mógł poznać wynik swego testu jedynie przez Internetowe Konto Pacjenta.

- Ile osób z tego korzysta, ile potrafi je założyć i obsługiwać? Jest to znikoma liczba, zwłaszcza w grupie seniorów, najbardziej narażonych na ciężki przebieg COVID, a więc tych, którzy powinni jak najszybciej dowiedzieć się o zakażeniu lub jego braku. Żeby uzyskać tę informację, pacjent będzie więc dzwonił do lekarza, kierującego go na wymaz, a ten będzie mu mógł przekazać, korzystając z aplikacji gabinet.gov.pl - wskazuje Zapaśnik i zaznacza, że to dodatkowe zaangażowanie POZ do wykonywania dotychczasowych zadań sanepidu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum