PAP/Rynek Zdrowia | 21-09-2009 13:19

Siemianowice Śl.: do oparzeniówki dowieziono sprzęt na tzw. wszelki wypadek

Stan górników, poparzonych w wyniku piątkowego zapalenia metanu w kopalni "Wujek-Śląsk", jest stabilny. Dwaj najciężej ranni utrzymywani są w stanie sedacji, czyli snu, który pomaga w ich leczeniu.

– Stan wszystkich górników jest stabilny. Dwaj, przebywający na OIOM-ie, są podsypiający, ale prowadzeni w sedacji - to jedna z form leczenia. Robimy wszystko, co jest konieczne – informuje dr Mariusz Nowak, dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, .

Zdaniem Nowaka, jest jeszcze zbyt wcześnie, aby oceniać, czy szanse leczonych w CLO górników na przeżycie wzrosły.

– To początkowa faza oparzenia - stwierdził dyrektor. Zastrzegł, że sposób leczenia górników jest na bieżąco konsultowany ze specjalistami, m.in. w zakresie stosowania komór hiperbarycznych.

Niewykluczone, że wkrótce do CLO trafią także inni ranni w wypadku górnicy, którzy są obecnie w innych szpitalach. Do CLO, dzięki decyzji Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, trafił już potrzebny sprzęt, by przyjąć kolejnych pacjentów. Nie wiadomo jednak, kiedy trafią oni do Siemianowic.

Dyrektor Nowak uspokajał, że przewiezienie do Siemianowic Śląskich kolejnych respiratorów z innych ośrodków nie oznacza, że stan górników się pogarsza. To jedynie zabezpieczenie na wypadek, gdyby tak się stało; wówczas szpital musi dysponować odpowiednią ilością sprzętu.

Jak podało w poniedziałkowym komunikacie Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, do CLO dostarczono:
• siedem pomp infuzyjnych z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na Bemowie,
• respirator ze szpitala MSWiA,
• pompę infuzyjną ze Szpitala Wojskowego w Krakowie,
• pięć kolejnych respiratorów z magazynów Agencji Rezerw Materiałowych.

Przygotowano też transport specjalistycznego sprzętu medycznego ze Szpitala Akademickiego we Wrocławiu. Transport do Siemianowic Śląskich zapewniły Państwa Straż Pożarna i Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Dyrektor CLO zapewnił także, że nie ma niebezpieczeństwa, aby na leczenie górników zabrakło pieniędzy. Nowak rozmawiał o tym m.in. z szefem śląskiego oddziału NFZ.

Nowak ocenił, że koszt leczenia górników w CLO może sięgnąć nawet blisko 2 mln zł. Kosztowna jest przede wszystkim nowatorska metoda przeszczepu tkanek pobranych od pacjenta i namnożonych w pracowni CLO. Wcześniej lekarze skarżyli się na problemy z refundacją tej metody.

 – Założyliśmy już 10 hodowli, systematycznie pobieramy tkanki od każdego pacjenta. Sprawa nie jest pilna - pobieramy je systematycznie, w zależności od ciężkości stanu, i hodujemy - powiedział dyrektor Nowak.

Według wcześniejszych informacji, sama hodowla i dokonanie przeszczepu to rząd 50-250 tys. zł. Koszty leczenia ciężko poparzonego pacjenta dochodzą czasem do 300-400 tys. zł. Metoda ta jest stosowana w przypadku osób w ciężkim stanie, którzy mają oparzone znaczne powierzchnie ciała.

Pracownia hodowli komórek i tkanek in vitro oraz bank tkanek działają w siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń od marca ub. roku. To jedyny taki ośrodek w kraju, a także jeden z trzech – obok Warszawy i Bydgoszczy – banków skóry. Dotąd dokonano w Siemianowicach 10 takich przeszczepów.