Samodzielne testowanie pod kątem COVID-19 pomoże wygrać z pandemią - twierdzą eksperci

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Rynek Zdrowia06 sierpnia 2021 15:33

Testy do samodzielnego wykonania stanowią jedno ze skutecznych narzędzi, mogących pomóc nam pokonać pandemię COVID-19. To kluczowy wniosek z konferencji "W walce z pandemią: rola testów do samokontroli zakażenia SARS-CoV-2".

Prof. Ernest Kuchar: Testy do samokontroli pozwolą skutecznie wykryć także bezobjawowe zakażenia SARS-CoV-2 FOT. PTWP
  • Testy do samokontroli pozwolą skutecznie wykryć także bezobjawowe zakażenia - przekonywał prof. Ernest Kuchar, pediatra, specjalista chorób zakaźnych i medycyny sportowej
  • Dr Paweł Grzesiowski, pediatra i ekspert Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 dodał, że systemowe testowanie osób bezobjawowych nie istnieje, a to one przyczyniają się w znaczącym stopniu do transmisji koronawirusa
  • Samodzielne testowanie jest szybkie - trwa zaledwie 15 minut od pobrania materiału do uzyskania wyniku - a to przyczynia się do szybszego podjęcia interwencji leczniczej lub decyzji o izolacji

Prof. Kuchar: Samodzielne testowanie to wyraz odpowiedzialności społecznej

Jak mówił podczas konferencji "W walce z pandemią: rola testów do samokontroli zakażenia SARS-CoV-2" prof. Ernest Kuchar, w odróżnieniu od innych chorób, które są sprawą osobistą, choroby zakaźne dotyczą nas wszystkich, ponieważ podstawową cechą choroby zakaźnej jest to, że się przenosi. Zaznaczył, że w przypadku koronawirusa - a zatem COVID-19 - jest to szczególnie łatwe. - Wystarczy kilka lub kilkanaście minut przebywania w bliskiej odległości, by doszło do zakażenia - przestrzegał. 

Z tego też powodu wskazał na istotną rolę testów przeznaczonych do samodzielnego wykonania w procesie zatrzymywania pandemii. Podkreślił wagę tego narzędzia samokontroli jako takiego, które jest w stanie wykryć zakażenia bezobjawowe.

- Osoba bezobjawowa jest zaraźliwa i tym bardziej groźna dla otoczenia, ponieważ nie wie, że stanowi zagrożenie, a więc nie robi nic, by ochronić osoby mające z nią kontakt - zauważył prof. Kuchar. Dodał, że SARS-CoV-2, jako nowe zagrożenie, nie pozwolił wytworzyć nań naturalnej odporności, w związku z czym wszyscy - także dzieci - są podatni na zakażenie, a śmiertelność z powodu COVID w Polsce na ten moment wynosi już 2 procent. 

Prof. Kuchar, mówiąc o strategii opanowania pandemii opisał podejście wielopłaszczyznowe. Zaznaczył, że oprócz przestrzegania wytycznych sanitarnych to właśnie testy są niezbędne w celu wykrycia każdego zakażenia - również bezobjawowego, bo tylko testowanie umożliwi pełną izolację wszystkich zakażonych.

- Uważa się, że osoby zakażone bezobjawowo - stale lub w okresie przed objawami - odpowiadają za znakomitą większość zakażeń - mówił. Specjalista zwrócił uwagę na to, że samodzielne wykonywanie testów nie wymaga pomocy osoby wykwalifikowanej, a wyniki dostępne są w krótkim czasie i to pozwala wykonać test bezpośrednio przed spotkaniem z innymi osobami, więc eliminuje ryzyko transmisji zakażenia. Kolejną z zalet jest dostępność testów do samodzielnego wykonania.

Powołując się na niemieckie zalecenia, prof. Kuchar wskazał trzy grupy, które w szczególności wymagają testowania: osoby z objawami zakażenia, osoby bezobjawowe szczególnie narażone na kontakt z ludźmi (m.in. pracownicy sektora ochrony zdrowia) i inne osoby bezobjawowe w celach profilaktycznych.

Dodał, że Niemcy zalecają również badanie dzieci w żłobkach i przedszkolach w fazie objawów chorobowych dwa razy w tygodniu, osób w miejscach pracy - profilaktycznie i po powrocie z wyjazdów oraz uczestników imprez rodzinnych i członków klubów sportowych bezpośrednio przed spotkaniami i np. meczami.

Dr Grzesiowski: testowanie w kierunku koronawirusa to kluczowy element walki z pandemią

- Pierwsze hasła Światowej Organizacji Zdrowia brzmiały: testy, testy, testy. Nic się w tym zakresie nie zmieniło. Testowanie w kierunku koronawirusa jest absolutnie kluczowym elementem walki z pandemią, ponieważ część osób choruje bezobjawowo lub skąpoobjawowo i te objawy nie dadzą odróżnić się od innych chorób wirusowych - mówił dr Paweł Grzesiowski.

Lekarz podkreślił również, że "samo testowanie nic nie zmieni, jeżeli w łańcuchu nie będzie działań prewencyjnych". - Jeżeli ktoś się testuje, musi mieć możliwość konsultacji lekarskiej, by mogło rozpocząć się postępowanie terapeutyczne, izolacja lub kwarantanna dla otoczenia - zaznaczył.

Grzesiowski zauważył ponadto, że "w Polsce od września ubiegłego roku praktycznie nie istnieje testowanie osób bezobjawowych jako działanie systemowe". - Przerwano badania i podjęto taką decyzję, że będą testowani tylko objawowi pacjenci, co w dużej mierze utrudnia kontrolę nad pandemią - mówił. Podkreślił, że samodzielne testowanie wciąż stanowi w naszym kraju "bardzo słabo wykorzystany obszar".

Priorytetem w zakresie testowania powinny być objęte osoby z grup ryzyka: przede wszystkim powyżej 50. roku życia oraz z przewlekłymi schorzeniami i ci pacjenci powinni, zdaniem dra Grzesiowskiego, być testowani m.in. po kontakcie i po upływie tzw. okresu wylęgania wirusa, który choćby w przypadku wariantu Delta skrócił się. - Bardzo ważną grupą są pracownicy ochrony zdrowia czy pacjenci hospitalizowani lub przebywający w placówkach ochrony zdrowia, ponieważ tam bardzo łatwo może dojść do ognisk epidemicznych o bardzo poważnym przebiegu - dodał.

Specjalista zwrócił uwagę na fakt, że często mamy do czynienia z mikroogniskami koronawirusa i wówczas warto przetestować pierwszą osobę z objawami, by w przypadku pozytywnego wyniku testu z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, czy cała grupa jest zakażona. 

"Szczepienia nie blokują w stu procentach transmisji wirusa"

- Dlatego uważa się, że testowanie jest najważniejszym elementem początkowym, jeżeli chodzi również o kontrolę transmisji - zaznaczył dr Grzesiowski i dodał: - Musimy to mocno powiedzieć, że szczepienia nie blokują w stu procentach transmisji wirusa, będąc zaszczepionym i uodpornionym możemy przez krótszy czas, ale jednak, przenosić wirusa". Podkreślił, że bardzo ważnym elementem walki z pandemią byłoby wprowadzenie systemu testowania osób zaszczepionych.

Grzesiowski przypomniał również, że pewne testy powinny być wykonywane z określoną częstością, a nie jednorazowo, jak w przypadku testów wśród nauczycieli przed ich pójściem do pracy - co sprawiło, że "osoby, które podczas testów były w czasie inkubacji, weszły do szkoły z zakażeniem". - Testy powinny być powtarzane i wykonane dwukrotnie, w odstępie co najmniej 3-, 4-dniowym, bo to pozwala nam na wychwycenie tych osób, które w momencie pierwszego testu były w tzw. okienku diagnostycznym, czyli były już zakażone, a testy wyszły ujemne - wskazał.

"Testy antygenowe nie kończą diagnostyki"

Podkreślony został również fakt, że "testy antygenowe nie kończą diagnostyki" i wymagają testu potwierdzenia będącego testem laboratoryjnym. Podobnie, kiedy pacjent uzyskał ujemny wynik, ale ma objawy, również powinien zbadać się jeszcze raz w laboratorium. Dr Grzesiowski dodał, że testować się mogliby również ozdrowieńcy po trzech miesiącach od wyzdrowienia, ponieważ mogą ponownie zachorować, a także pacjenci kończący izolację po zachorowaniu.

- Testowanie przy użyciu testów do samokontroli jest przyspieszeniem i ułatwieniem dostępu do testowania przesiewowego - mówił specjalista. - Samodzielne testowanie jest wyprzedzeniem tego, co pacjent może uzyskać od systemu opieki zdrowotnej - zauważył dr Grzesiowski.

Wskazał, że jeśli pacjent może wykonać test sam w domu, "droga od momentu podejrzenia sytuacji niebezpiecznej do wyniku jest znacznie skrócona - tak naprawdę trwa 15 minut, bo tyle trwa wykonanie i odczyt testu".

Czytaj także:

Pulowanie próbek w badaniu laboratoryjnym na koronawirusa - rozporządzenie

Handel fałszywymi certyfikatami szczepień i testów w kierunku Sars-CoV-2 kwitnie

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum