Ruch antyszczepionkowy przybiera na sile

Autor: Rzeczpospolita, KR/Rynek Zdrowia • • 06 kwietnia 2010 11:45

Przybywa rodziców, którzy nie chcą by ich dzieci były poddane nawet obowiązkowym szczepieniom. Obawiają się, że powikłania będą groźniejsze od choroby.

Jak podaje Rzeczpospolita, lekarze coraz częściej stykają się z rodzicami, którzy odmawiają zaszczepienia dziecka. Tymczasem, jak podkreślają, szczepienia starszych dzieci eliminują chorobę ze społeczeństwa i chronią te najmłodsze i najsłabsze, których zaszczepić nie można.

Ostrzegają, że jeśli w każdym roczniku nie zaszczepi się co dziesiąte dziecko, to już po pięciu latach będzie w Polsce aż 20 tys. dzieci podatnych na zakażenie, co wystarczy, żeby doszło do epidemii np. odry czy krztuśca.

– Ruch antyszczepionkowy, bo tak można to nazwać, wzbiera na sile. „Pomaga” internet, w którym jest wiele niesprawdzonych, za to przemawiających do emocji rodziców informacji o szkodliwości szczepionek i groźnych powikłaniach powstałych po ich podaniu. Nic dziwnego, że budzi to niepokój rodziców i uchylanie się od szczepienia dzieci – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Grzegorz Hudzik, Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

Jego zdaniem, środowisko medyczne powinno jak najszybciej podjąć rzuconą mu rękawicę.

– Brakuje rzetelnych badań populacyjnych i jasnego stanowiska środowiska medycznego, co do zasadności szczepień. Rodzice powinni mieć klarowną informację, jak działają szczepionki oraz o ewentualnych powikłaniach, które mogą wystąpić. Zamiast tego na forach internetowych krążą informacje o obecności śladów rtęci w szczepionkach, ich wpływie na powstawanie autyzmu itd. – wylicza dr Hudzik.

Jak informuje szef Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Katowicach, na terenie województwa śląskiego od szczepień uchyla się ponad 500 osób. Wśród nich są jednak i te, które robią to z powodów ideologicznych, i te, które zwyczajnie zaniedbały ten obowiązek.

Z informacji Rzeczpospolitej wynika, że antyszczepionkowy ruch często powołuje się na autorytet prof. Marii Doroty Majewskiej, neurobiolog, która przez 25 lat pracowała w USA.

W Polsce prowadziła projekt badawczy Komisji Europejskiej na temat potencjalnej roli thimerosalu (składnik szczepionek) w powstawaniu autyzmu. Zaproponowała m.in. zmiany w kalendarzu szczepień oraz stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych, zaś w liście do Polskiego Towarzystwa Wakcynologii podkreślała, że trwałe okaleczenia i ciężkie choroby będące następstwem toksycznych szczepień są większym zagrożeniem niż przejściowe, uleczalne choroby zakaźne.

PTW w odpowiedzi zdecydowanie zaznaczyło, że szczepienia ochronne nie są groźne dla dzieci. Lekarze zapewniają też, że doniesienia o tym, że thimerosal może wywoływać autyzm, zostały wielokrotnie obalone naukowo.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum