Rośnie liczba przeszczepień narządów. Transplantolodzy dziękują koordynatorom pobrań i anestezjologom

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 25 stycznia 2012 20:52

W środę (25 stycznia) w Auli im. prof. Zbigniewa Religi w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu odbyła się szczególna uroczystość z okazji Ogólnopolskiego Dnia Transplantacji, który przypada 26 stycznia. Była wyjątkowa. Po raz pierwszy tak serdecznie transplantolodzy podziękowali publicznie lekarzom, którzy stoją skromnie w cieniu sukcesów tej dziedziny medycyny: anestezjologom i koordynatorom do spraw pobrań. Bez ich udziału nie byłoby możliwe uzyskanie narządów do przeszczepień.

Święto było okazją do pokazania ogromu pracy nie tylko transplantologów, ale także anestezjologów i koordynatorów do spraw pobrań narządów. Ich zaangażowanie - co wielokrotnie podkreślał podczas konferencji prof. Marian Zembala, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii i zarazem konsultant wojewódzki w dziedzinie transplantologii klinicznej - pozwoliło w transplantologii zapomnieć o zapaści z 2007 roku.

Dzięki przeszczepom narządów pochodzących od nieżyjących dawców, z roku na rok ratuje się coraz więcej osób, które w innym wypadku nie miałyby szans na przeżycie.

- Wysiłek środowiska anestezjologów i koordynatorów jest zasadniczym czynnikiem rozwoju transplantacji - mówił prof. Zembala, wręczając wyróżnienia szpitalom w województwie śląskim, które w minionym roku były najbardziej aktywne w zakresie identyfikowania potencjalnych dawców i donacji narządów. 

Tak dla donacji
Wśród wyróżnionych znalazł się Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 w Sosnowcu reprezentowany przez prof. Przemysława Jałowieckiego, ordynatora oddziału anestezjologii i intensywnej terapii oraz dr. Jarosława Wilka, koordynatora szpitalnego ds. pobrań, który zanotował największą ilość zgłoszeń dawców - 26.

Na liście szpitali, w których lekarzom nie zabrakło woli i chęci do realizowania absorbujących procedur identyfikacji i prowadzenia potencjalnych dawców są jeszcze: Szpital Wojewódzki w Bielsku Białej - dr Dariusz Maciejewski (9 zgłoszonych dawców), Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Jastrzębiu, gdzie ordynatorem jest dr Jarosław Mamak, a koordynatorem pobrań narządów Tomasz Pohaba (6 zgłoszeń), Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach (4 zgłoszenia) i Szpital Śląski w Cieszynie (4 zgłoszenia).

- Od dwóch lat obserwujemy wzrost przychylności rodzin chorych dla pobrań. Takie postawy pozwalają liczyć na wzrost liczby identyfikowanych dawców i przeszczepień - mówił, dziękując za wyróżnienie dla swojego oddziału dr Jarosław Mamak.

Jak zauważyła prof. Wanda Misiołek, śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, rola anestezjologa, koordynatora zajmującego się identyfikowaniem potencjalnych dawców w szpitalu jest bardzo trudna. Wymaga m.in. wręcz szczególnych umiejętności, ale i empatii w prowadzeniu rozmów z rodziną, która traci bliską osobę, ale jednocześnie może swoją decyzją uratować życie innych osób.

W Polsce, przy pobieraniu narządów ze zwłok obowiązuje prawnie zapisana zasada zgody domniemanej. Oznacza to, że o ile osoba nie dokonała zastrzeżenia w centralnym rejestrze sprzeciów, to można od niej po śmierci pobrać narządy. W praktyce lekarze przyjęli zasadę, że zwyczajowo pytają rodzinę o zgodę na pobranie.

- Potrzebujemy społecznego wsparcia i zrozumienia dla naszej pracy. To wszystko nie jest łatwe - mówiła profesor Misiołek.

Jak podkreślała bardzo istotna dla zmian społecznych postaw wobec transplantacji narządów jest rola mediów. Lekarze bardzo często obserwują zmiany nastawienia wobec idei transplantacji np. po emisji filmów pokazujących dramaty ludzi oczekujących na przeszczep. Rozmowy z rodzinami dawców narządów okazały się mniej trudne po pojawieniu się w telewizji serialu dokumentalnego „Operacja życie".

Bez pobrań nie ma przeszczepów
Także prof. Lech Cierpka, ordynator oddziału chirurgii ogólnej, naczyniowej i transplantacyjnej SP Szpitala  Klinicznego im. Mielęckiego SUM w Katowicach podkreślał zaangażowanie anestezjologów i koordynatorów ds. pobrań, prezentując wzrost ilości przeszczepień w szpitalu.

Od 2007 widać systematyczny wzrost transplantacji nerek, nerek z trzustką, wątroby. Tego wzrostu by nie było, gdyby nie było dawców.

- Chciałbym dzisiaj wykorzystać tę okazję, aby podziękować koordynatorom, dyrektorom szpitali i zespołom intensywnej terapii, gdzie dochodzi do pobrań. Nie ma dzisiaj innej alternatywy dla leczenia schyłkowej niewydolności narządu jakim jest transplantacja. Są oczywiście procedury pomostowe, ale jedynym rozwiązaniem jest przeszczep - mówił prof. Cierpka.

Dodał: - Należy walczyć o zdrowie, o życie człowieka z całą intensywnością i zaangażowaniem. Ale jeżeli ktoś umiera, należy z takim samym zaangażowaniem zabiegać o uratowanie tych narządów, które mogą być przydatne do transplantacji - dodał prof. Cierpka.

Przeszczep rogówki śląską specjalnością
Przeszczepienia zwykle kojarzą się powszechnie z transplantacją serca, nerki. Przeszczepia się oczywiście więcej narządów i tkanek, np. rogówki. W Polsce wykonuje się 2,5 przeszczepienia rogówki na 100 tys. mieszkańców. W Czechach czy na Węgrzech wskaźnik ten wynosi 5, w Niemczech - 7 a w Holandii - 10.

Jak uważa prof. Edward Wylęgała, kierownik oddziału okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach, już tylko te liczby pokazują jak wiele jeszcze zostało do zrobienia. Jednak Śląsk, na tle kraju, nie ma się czego wstydzić.

5 ośrodków w Polsce wykonuje więcej niż 100 przeszczepień rogówek rocznie. Trzy z nich są właśnie na Śląsku: Klinika Okulistyczna w SPSK nr 5 Katowicach, Szpital im. Św. Barbary w Sosnowcu i oddział okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach.

- W Polsce wykonywanych jest rocznie między 800 a 900 przeszczepień, z tego na Śląsku około 500 - mówił prof. Edward Wylęgała.

Podsumowując miniony rok prof. Wanda Romaniuk, kierownik Katedry i Kliniki Okulistycznej w SP Szpitalu Klinicznym nr 5 w Katowicach wskazała, że w 2008 roku wykonano tam 54 przeszczepy rogówki, ale w ubiegłym już 171.

- To wszystko udało nam się osiągnąć dzięki pracy anestezjologów i koordynatorów w innych szpitalach. Mamy dzięki nim większy dostęp do tkanek, które przeszczepiamy - mówiła prof. Romaniuk.

Duże i małe oddziały
Na liście szpitali, które mają największą ilość pobrań narządów od zmarłych dawców na Śląsku są te duże, co wydaje się oczywiste, ale także te małe, posiadające 3-4 łóżka na oddziałach intensywnej terapii. Trudno porównywać takie placówki ze sobą, bo ich potencjał donacyjny jest różny. Istotne jest natomiast to, że są tam lekarze, którzy decydują się na pełnienie roli koordynatorów.

Na uwagę i wyróżnienie zasługują właśnie także te małe oddziały intensywnej terapii.

- Są takie w szpitalach w Lublińcu i Rydułtowach. Warto podkreślić, że ich aktywność donacyjna jest większa niż w wielu dużych wojewódzkich szpitalach specjalistycznych w innych regionach. Szpital w Rydułtowach na przykład rok wcześniej zgłaszał 5 dawców rocznie - mówił dr Wojciech Saucha, regionalny koordynator ds. pobrań.

Jak ocenił dr Saucha w ostatnich latach nastąpił duży wzrost aktywności donacyjnej szpitali na Śląsku.

Niestety ciągle jeszcze na 40 oddziałów intensywnej terapii tylko połowa z nich zgłasza potencjalnych dawców. Jednak w ostatnich latach znacząco rośnie liczbę zgłaszanych dawców, a także wzrasta liczba pobrań wielonarządowych. W 2011 na Śląsku zostało pobranych w sumie 161 narządów.

Podziękowania za podarowane życie
W imieniu ludzi po przeszczepach, którzy sami siebie nazywają składakami, na spotkaniu wystąpił Jan Statuch. Jest po przeszczepie serca, działa aktywnie w Fundacji SCCS Tak dla Transplantacji, realizującej szereg programów na rzecz transplantacji, a także w Stowarzyszeniu Transplantacji Serca.

Podstawowym zadaniem Stowarzyszenia jest popularyzacja idei świadomego oddawania organów i ratowanie życia poprzez transplantacje.

- To mój dług, najpiękniejszy w moim życiu, jaki mogę spłacać już przez dziesięć lat. Robimy wszystko aby wychodzić do ludzi, przekazywać im wiedzę na temat przeszczepów. Przez swoje działania chcemy także pokazać, że warto nam dawać drugie życie - mówił Statuch.

Zaprezentowane w czasie konferencji wyniki aktywności donacyjnej śląskich szpitali, na tle całej Polski nie są bynajmniej najlepsze, jeśli wziąć pod uwagę donacyjny potencjał regionu.

Zdaniem regionalnego koordynatora ds. pobrań, wynika to przede wszystkim stąd, że na Śląsku działa wiele małych oddziałów intensywnej terapii. Nie ma tu 3-4 dużych centrów, które można by wykorzystać transplantacyjnie.

- Musimy dotrzeć do prawie 40 oddziałów intensywnej terapii. Z drugiej strony zgłoszenie, prowadzenie dawcy to nie jest sprawa łatwa. Wymaga chęci, samozaparcia i determinacji. Przy trudach codziennego życia na pewno łatwiej jest nie zgłaszać potencjalnego dawcy - mówi słowa trudnej dla samych lekarzy prawdy dr Saucha.

Co jeszcze można zrobić?
Program wprowadzania do szpital w całej Polsce koordynatorów ds. pobrań zdaniem dr. Saucha zaczyna powoli przynosić efekty. To widać na podstawie statystyk od 2010 roku. Jednak koordynatorzy, którzy zostali zatrudnieni przez Poltransplant, szczególnie młodsze osoby, muszą zabiegać o akceptację dla swoich działań. Od ich umiejętności pracy z zespołami zależy bardzo wiele.

- Często tacy młodzi ludzie nie są akceptowani przez starszych kolegów, traktowani są na niektórych oddziałach jak intruzi. Muszą jednak, jako koordynatorzy wyrobić swoje własne miejsce w hierarchii szpitalnej, a na to potrzeba trochę czasu - mówi z przekonaniem Wojciech Saucha.

Każdy ze szpitalnych koordynatorów, zatrudnionych przez Poltransplant, ma obowiązek raportowania o liczbie identyfikowanych potencjalnych dawców. Te raporty spływają do Poltransplantu i są analizowane.

Bieżący rok jest pierwszym, w którym Poltransplant będzie dysponować kompletnymi danymi w tym zakresie. Ten lub następny rok powinny okazać się przełomowe pod względem liczby pobrań. Będą widoczne efekty pracy koordynatorów.

- W innych województwach, na przykład w pomorskim czy wielkopolskim, które są przykładem dobrej organizacji, objęcie programem prodonacyjnym pięciu dużych szpitali dało wyniki porównywalne z tymi w Hiszpanii, która jest stawiana za przykład. Jednak nasza śląska struktura nie jest taka prosta w adaptacji tego modelu - podsumowuje regionalny koordynator.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum