Rezydentom na chirurgii coraz trudniej się szkolić

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 12 sierpnia 2011 17:14

Ze względu na oszczędności szpitale uniwersyteckie zmuszone są ograniczać operacje do zabiegów ratujących życie. To trudne, skomplikowane zabiegi, które zwykle przeprowadzają doświadczeni chirurdzy. Młodzi lekarze mogą przy nich tylko asystować.

Rezydentom na chirurgii coraz trudniej się szkolić

Prof.  Arkadiusz Jawień, szef kliniki chirurgii ogólnej w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Jana Biziela w Bydgoszczy w rozmowie z Rynkiem Zdrowia przyznaje, że chirurdzy młodego pokolenia nie są już tak wszechstronnie przygotowani, jak jeszcze 10-20 lat wcześniej. - To efekt ograniczeń finansowych i coraz węższych specjalizacji - podkreśla prof. Jawień.

Polityka wielu szpitali klinicznych, wymuszona przez sytuację finansową, sprowadza się do tego, że przeprowadza się w nich głównie zabiegi ratujące życia. NFZ zapowiedział bowiem, że nie będzie płacił za tzw. nadwykonania. W efekcie wszystkie planowe operacje odkładane są na później.

- Chirurdzy operują tylko nagłe przypadki, a te, niestety, zwykle są skomplikowane. Dlatego mogą je przeprowadzać tylko doświadczeni chirurdzy. Młodzi lekarze przypatrują się jedynie operacjom i co najwyżej trzymają haki - tłumaczy prof. Jawień.

Taka sytuacja opóźnia proces przygotowania młodego chirurga do pełnej samodzielności.

- W każdej specjalizacji, nie tylko chirurgii, są pewne określone wymogi, które ustalają towarzystwa naukowe. W odniesieniu do przyszłych chirurgów zapisane jest, ile i jakiego typu zabiegów szkolący się musi wykonać w trakcie specjalizacji, aby po jej ukończeniu mógł samodzielnie stanąć za stołem i w sposób odpowiedzialny wykonywać zadania powierzone chirurgom - podkreśla prof. Arkadiusz Jawień.

Rezydent musi najpierw wykonywać proste procedury, jak zoperowanie wyrostka, przepukliny, ropnia. Musi te zabiegi robić rutynowo, aby móc pewnie przejść do poważnych zabiegów. Dobry chirurg szkoli się ok. 10 lat, aby nabrać pewności.  - Jak ma to zrobić adept, który tylko asystuje przy stole, bo nie ma szansy, że w szpitalu, w którym robi rezydenturę doczeka się prostych operacji? - pyta szef bydgoskiej kliniki.

I  dodaje: - Pewnym rozwiązaniem byłoby oddelegowanie rezydentów na podstawowe operacje do szpitali powiatowych czy miejskich, gdzie wykonuje się planowo proste zabiegi. Do tego jednak potrzebne są pewne ustalenia i zgody tamtejszych ordynatorów, a nie wiadomo, czy się je uzyska – dodaje profesor.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum