Rehabilitacja po Covid-19 powinna być współpracą lekarza z fizjoterapeutą

Autor: Katarzyna Gubała • Źródło: Rynek Zdrowia   • 11 lipca 2021 08:00

Z jednej strony potrzeby pacjentów, którzy przeszli Covid-19 i zmagają się z jego skutkami są ogromne, z drugiej strony do rehabilitacji pocovidowej nie ustawiają się kolejki.

Rehabilitację po Covid-19 w Głuchołazach odbyło już ponad tysiąc pacjentów. Fot. Shutterstock
  • Kwalifikacja do rehabilitacji pacjenta, którzy przeszedł Covid-19 i zmaga się z jego skutkami powinna być współpracą lekarza i fizjoterapeuty
  • Ambulatoryjna rehabilitacja pocovidowa finansowana przez NFZ, a polegająca na ćwiczeniach i edukacji, nie cieszy się dużym zainteresowaniem pacjentów
  • W pilotażowym programie kompleksowej rehabilitacji pulmonologicznej w Głuchołazach uczestniczyło już tysiąc pacjentów. Termin oczekiwania na miejsce wynosi rok
  • Rehabilitacja pulmonologiczna powinna być pełnoprawnym elementem opieki nad przewlekle chorymi na choroby układu oddechowego, a nie dodatkiem - uważa prof. Adam Antczak

Prof. Adam Antczak, kierownik I Katedry Chorób Wewnętrznych oraz Oddziału Klinicznego Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Wojskowej Akademii Medycznej - Centralny Szpital Weteranów wskazał podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych HCC 2021, że pulmonolodzy przyjmują obecnie dużą liczbę pacjentów pocovidowych, dlatego że COVID-19 to przede wszystkim choroba płuc - wywołuje zapalenia płuc, niewydolność oddechową, a u pewnego odsetka pacjentów następstwa choroby są przedłużające się.

Post-COVID płucny ma bardzo różne oblicza

- Z jednej strony są to zmiany polegające na śródmiąższowym włóknieniu płuc. Mamy też do czynienia z ukrytą niewydolność oddechową, czyli pacjenci wychodzą z ostrej fazy niewydolności oddechowej, niemniej jednak po covidzie dochodzi do desaturacji w czasie wysiłku, to się objawia najczęściej dusznością i zespołem słabości - mówił prof. Antczak.*

Wskazał, że istnieje pula pacjentów, którą ocenia na nawet do 20 proc., którzy podlegali hospitalizacji i pewien niewielki odsetek pacjentów, którzy nie wymagali hospitalizacji, niemniej mają następstwa płucne pacjentów - u których najważniejszym elementem postępowania pocovidowego jest rehabilitacja czy fizykoterapia pocovidowa.

Prof. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów zwrócił uwagę, że w pierwszych pięciu miesiącach pandemii fizjoterapeuci byli wręcz odsyłani z oddziałów covidowych.

- Pacjenci z COVID-19 nie mieli fizjoterapii w większości polskich ośrodków leczących tych pacjentów. Dopiero jesienią przy drugiej fali pandemii, fizjoterapeuci zaczęli pracować z pacjentami covidowymi. To jest wstydliwe i myślę, że źle świadczy o naszym systemie opieki zdrowotnej, że fizjoterapię tak traktowano jako dodatek do leczenia a nie zapobieganie śmiertelności - wskazał prof. Krawczyk.

Pacjent jest diagnozowany przy wyjściu ze szpitala - to za mało

Prof. Aleksander Sieroń, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii, konsultant Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Angiologii i Medycyny Fizykalnej  Wydział Nauk Medycznych w Zabrzu Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach wskazał, że światowe prace naukowe na temat ''post-Covid syndrome'' koncentrują się - nie tak jak w Polsce, gdzie zasadzie główna droga postępowania z pacjentem po covidowym to droga rehabilitacji fizjoterapeutycznej - ale na tym, że praca fizjoterapeuty z pacjentem pocovidowym bez współpracy z lekarzem jest ‘’nie do końca celowa’’.

- Wsparcie farmakologiczne terapii, które jest wsparciem pulmonologicznym, kardiologicznym, angiologicznym jest bezwzględnie ważne. Zwróciłem się do premiera poprzez prezydenta Krupę (prezydenta Katowic Marcina Krupę - przyp. red.), żeby powstały w Polsce ośrodki pocovidowe, ale nie rehabilitacyjne, bo pacjenta najpierw trzeba zdiagnozować. Pacjent przychodzący ze szpitala jest pacjentem diagnozowanym na poziomie wyjścia ze szpitala. Brakuje diagnostyki po 2 tygodniach i po 2 miesiącach. Czas od covidu do zdarzeń pocovidowych sięga w tej chwili praktycznie 1,5 roku - zwracał uwagę prof. Sieroń.

Dodał, że często myślimy o pacjencie pocovidowym jako o tym pacjencie, który był w szpitalu.

-  Tych, którzy byli w szpitalu jest 30-40 proc., natomiast reszta przeszła bezobjawowo albo w ogóle nie wiedziała, że ma covida, jednak ci pacjenci również ponoszą skutki tej choroby - wskazał.

Prof. Sieroń podkreśli, że kluczowa jest odpowiednia weryfikacja tych pacjentów. Powinna ona nastąpić poprzez duet lekarza i fizjoterapeuty.

Skutki zdalnego nauczania będą się ciągnąć latami

Prof. Anna Brzęk, kierownik Zakładu Fizjoterapii Katedry Fizjoterapii na Wydziale Nauk o Zdrowiu na Śląskim Uniwersytecie Medycznym zwróciła uwagę, że konsekwencje pandemii dotyczą również dzieci, które zostały w pandemii objęte na długi okres zdalnym nauczaniem. W jej opinii z konsekwencjami tego będziemy mieć do czynienia latami.

- Zajmuję się fizjoterapią dziecięcą i to, co obserwuję na co dzień w swojej praktyce, to ogromne zaburzenia w obrębie postawy ciała oraz ogromna niechęć do aktywności fizycznej, która i tak w XXI wieku siedzącego trybu życia była już znaczna w grupie dzieci i młodzieży - mówiła prof. Brzęk, podkreślając, że dzieci i młodzież zmagają się również problemem depresji oraz zwiększonej masy ciała.

W jej opinii w obecnych czasach fizjoprofilaktyka, która w tym momencie również jest częścią fizjoterapii - będzie miała swoje dużo pole do popisu.

Rehabilitacja pocovidowa - czy mamy w Polsce do niej kolejki?

Według danych z początku lipca osób, u których wykryto zakażenie koronawirusem jest ponad 2,8 mln. Szacuje się, że mogło być ich nawet 5-6 mln. Wiele osób, które przechorowało Covid-19 zgłasza, że zmaga się z następstwami choroby. Czy to oznacza, że do rehabilitacji pocovidowej ustawiają się kolejki?

Joanna Rutkowska, dyrektor zarządzający do spraw rehabilitacji Centrum Rehabilis Sp. z o.o. wskazała, że chociaż pacjentów po covidzie jest sporo, do rehabilitacji pocovidowej wcale nie ustawiają się kolejki.

Jak podała podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, do ambulatoryjnej rehabilitacji pocovidowej finansowanej przez NFZ w jedynym ośrodku w Katowicach w ciągu 3 tygodni zgłosiło się 16 osób.

- Pacjenci zgłaszający się na rehabilitację, jeżeli się dowiadują, że opiera się ona tylko i wyłącznie na ćwiczeniach oraz edukacji, mówią, że to może przyjdą na inną rehabilitacji. Nie możemy jej łączyć innymi świadczeniami, czyli jeżeli pacjent uczestniczy w rehabilitacji postcovidowej, to nie może brać udziału w innej rehabilitacji, więc nie zauważamy takiego zainteresowania jak w Głuchołazach, gdzie jak sprawdzałam termin oczekiwania wynosi rok - mówiła Joanna Rutkowska.

Wskazała, że być może mniejsze zainteresowanie rehabilitacją pocovidową wynika również z braku świadomości pacjentów, że ten problem mają, ponieważ ogólnie sprawność ludzi jest w tej chwili dużo mniejsza, więc pacjenci być może nawet nie zauważają tego, że ich obniżyła się u nich sprawność fizyczna i tolerancja wysiłku fizycznego.

- Jednocześnie nie rozszerzajmy tej rehabilitacji i nie róbmy specjalistyki w każdym aspekcie. Jeżeli pacjent nie czuje się źle po covidzie i sam nie zgłasza się dalszą rehabilitację, to być może ten problem nie jest aż taki duży jak nam się wydaje - zwróciła uwagę dyrektor Rutkowska.

Konieczna właściwa kwalifikacja chorych

Prof. Jan Szczegielniak, konsultant krajowy w dziedzinie fizjoterapii, kierownik Działu Usprawniania Leczniczego w Szpitalu Specjalistyczny MSWiA w Głuchołazach, gdzie realizowany jest pilotażowy program kompleksowej rehabilitacji pulmonologicznej w celu pełnego powrotu do zdrowia pacjentów po przebyciu COVID-19, zgodził się z prof. Antonim Sieroniem, że odpowiednia kwalifikacja chorych jest koniecznością.

- Zauważyłem, że część pacjentów, którzy przebywają na oddziale rehabilitacji mogłaby swobodnie korzystać z tych zabiegów w rehabilitacji ambulatoryjnej. Uważam, że konieczne jest wypracowanie standardów dotyczących kwalifikacji. Tego niestety brakuje - podkreślił.

Wskazał, że obserwując pacjentów na rehabilitacji w ośrodku w Głuchołazach, potwierdza, że kwalifikacja jest kluczowa i umożliwi ukierunkowanie tych chorych.

- Teraz mamy do czynienia strumieniami pacjentów, którzy uniemożliwiają leczenie osobom najbardziej potrzebującym - podsumował prof. Jan Szczegielniak.

Rehabilitacja oddechowa jest kluczem, a nie dodatkiem

Pulmonolog prof. Antczak zauważył, że jeżeli chodzi o dostępność oddziałów pulomonologicznych, to ich niedobór w Polsce jest dojmujący.

- Rehabilitacja oddechowa czy pulmonologiczna jest do dzisiaj traktowana jako coś dodatkowego, jako coś, co uzupełnia leczenie, nie bierze się pod uwagę faktu, że jest ona pełnoprawnym elementem opieki nad przewlekle chorymi na choroby układu oddechowego. To jest równoważne wobec farmakoterapii i innych form leczenia w opiece nad chorymi na POChP, wszelkiego rodzaju włóknienia płucne czy chorych nowotworowych - podkreślał profesor.

Zaznaczył, że zapotrzebowanie społeczne na rehabilitację pulmonologiczną było, jest i będzie - niezależnie od covidu.

- Covid nasilił zapotrzebowanie na rehabilitację pulmonologiczną. Uważam, że ‘’dobrą’’ stroną sytuacji pandemii i masowych następstw pulmonologicznych u chorych pocovidowych jest to, że problem został zauważony i że za potrzebą musi pójść podaż pewnych usług. Mamy 68 tysięcy fizjoterapeutów oraz nieco ponad 1000 pulmonologów. W Polsce jest to bardzo małe środowisko, ale pracując wspólnie - pulmonolodzy z fizjoterapeutami - można bardzo dużo naprawdę dobrego zrobić. Zatem ten popyt, który się wytworzył jest błogosławiony dla całego procesu. Przewlekłe choroby układu oddechowego, które wymagają równoprawnego leczenia fizjoterapeutycznego nie znikną - podkreślał prof. Antczak.

Rehabilitację w Głuchołazach przeszło już ponad tysiąc pacjentów

Jak podał prof. Jan Szczegielniak w Głuchołazach rehabilitację pocovidową przeszło już tysiąc pacjentów.  

- Możemy powiedzieć o tym, że model ukierunkowany przede wszystkim na poprawę możliwości wysiłkowych się sprawdza. Części pacjentów, którzy mieli problem z wejściem na pierwsze piętro, w tej chwili wchodzi na drugie, więc możemy powiedzieć o ogromnej poprawie, co nie oznacza, że jest to poprawa na tyle duża, żeby umożliwiła na przykład powrót do pracy - mówił.

Wskazał, że poprawa dotyczy głównie równowagi i koordynacji oraz elementów związanych z narządem ruchu: osłabieniem siły i częstymi bólami, ale pacjenci wciąż zmagają się z lękiem, depresją, trudnościami z zasypianiem, bólami głowy, zaburzeniami wzroku i słuchu.

- Część z tych objawów wymaga dalszej diagnostyki. Natomiast z punktu widzenia programu rehabilitacji, czyli założenia związanego z osłabieniem oraz ograniczeniem możliwości wysiłkowych, trzeba powiedzieć o istotnej poprawie możliwości wysiłkowych pacjentów biorących udział w programie rehabilitacji oraz o ograniczeniu duszności jako o dwóch ważnych elementach, z którymi pacjenci na tej rehabilitacji się pojawiają - mówił prof. Szczegielniak.

* Wypowiedzi w artykule zostały zanotowane podczas sesji ‘’Rehabilitacja i fizjoterapia w czasach COVID-19'' na VI Kongresie Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 14-16 czerwca).

Retransmisja sesji w zapisie wideo jest dostępna na stronie VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum