Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 17-08-2017 05:54

Rehabilitacja musi być kompleksowa. To nie tylko fizjoterapia

Duże szpitale rehabilitacyjne powinny mieć odpowiednio zabezpieczone funkcjonowanie, ponieważ rehabilitacja stoi w takich ośrodkach na bardzo wysokim poziomie - mówi nam prof. Krystyna Księżopolska-Orłowska, konsultant krajowy w dziedzinie rehabilitacji medycznej, którą pytamy m.in. o miejsce tej dziedziny medycyny w sieci szpitali.

Prof. Krystyna Księżopolska-Orłowska, konsultant krajowy w dziedzinie rehabilitacji medycznej. Fot. PTWP

Rynek Zdrowia: - Europejska definicja rehabilitacji określa ją jako kompleksowe działania zmierzające do przywrócenie pacjenta społeczeństwu. Na ile takie podejście funkcjonuje w Polsce?
Prof. Krystyna Księżopolska-Orłowska: - Przede wszystkim to Europejczycy przyjęli polską koncepcję rehabilitacji, która funkcjonowała w latach 60. i 70. za czasów prof. Wiktora Degi i prof. Mariana Weissa. Już w roku 1960 prof. Dega stworzył pierwszą na świecie katedrę medycyny rehabilitacyjnej. Finalnie Europejskie Biuro WHO w roku 1970 uznało program kompleksowej rehabilitacji obecnej na każdym etapie leczenia za modelowy.

Taki model realizowano np. w Centrum Rehabilitacji „STOCER” w Konstancinie-Jeziornie, założonym w latach 50. właśnie przez prof. Weissa i działającym jako jednostka publiczna do roku 2010. Nadrzędnym celem ośrodka było kompleksowe leczenie niesamodzielności pacjentów - terapia polegała nie tylko na niezbędnej rehabilitacji medycznej, ale także zaopatrzeniu ortopedycznym, nauce nowego zawodu czy samodzielności w podstawowych funkcjach życiowych.

Obecnie dążymy w Polsce do utrzymania właśnie takiej konwencji, ale jest to trudne z uwagi chociażby na niedofinansowanie rehabilitacji przez NFZ. Stan polskiej rehabilitacji pozostawia wiele do życzenia. Są dziedziny, m.in. kardiologia, gdzie bardzo dobrze funkcjonuje rehabilitacja medyczna, ale już społeczna czy zawodowa kuleje. Mówiąc o kompleksowości, nie powinniśmy zapominać o psychologach czy terapeutach zajęciowych. Tych ostatnich brakuje, bo przez wiele lat w Polsce nie kształciło się tego typu specjalistów.

Pamiętajmy, że każdy dolar czy inna waluta zainwestowana w kompleksowość rehabilitacji zwraca się nawet dziesięciokrotnie.

- Rehabilitacja ogólnoustrojowa weszła do jednorodnych grup pacjentów. Czy to poprawiło dostęp do świadczeń?

- Na pewno dzięki jednorodnym grupom pacjentów możemy przyjmować chorych za trochę lepsze pieniądze. Ale czzy to poprawiło dostęp do świadczeń? Odpowiem trochę przewrotnie. Niech mi pan pokaże hotel w Warszawie, w którym za 120 zł za dobę można się przespać, najeść i na dodatek jeszcze mieć rehabilitację. Nie mówiąc o wysoko wyspecjalizowanym zespole, który tę rehabilitację poprowadzi kompleksowo.

Na rehabilitację przeznacza się jedynie 3 proc. wszystkich pieniędzy na leczenie. Tymczasem nie ma dziedziny medycyny, w której rehabilitacja nie byłaby potrzebna - wymaga jej cała medycyna kliniczna. Nawet dziecko z zezem wymaga rehabilitacji.

- Czyli chodzi tylko o pieniądze.
- Też, ale to pochodna niezrozumienia. Niestety osoby utytułowane, uczące innych i kreujące światopogląd wykazują się nierzadko dużą ignorancją jeśli chodzi o rehabilitację. Uważają, że w zasadzie jest ona zbędna.

Tymczasem rehabilitacja to dyscyplina, która wymaga olbrzymiej wiedzy i pracy nie pojedynczych specjalistów, a całego zespołu rehabilitacyjnego; np. w rehabilitacji medycznej to: lekarz specjalista rehabilitacji medycznej, pielęgniarka, fizjoterapeuta, psycholog, pedagog, logopeda, specjalista od zaopatrzenia ortopedycznego i inni, w zależności od potrzeb. Bardzo ważne jest, żeby nie sprowadzać rehabilitacji tylko i wyłącznie do fizjoterapii. Wiele osób myli te dwa pojęcia.

- Z czego zatem to niezrozumienie się bierze?
- Z tego, że rehabilitacja szybko nie ratuje życia.

Wizytowałam kiedyś ośrodek rehabilitacji w Danii i spotkałam się z przypadkiem chłopca, który w wyniku uszkodzenia mózgu ruszał tylko jednym placem dłoni. Proszę sobie wyobrazić, że dzięki odpowiedniemu programowi ten młody człowiek zdał maturę i mógł studiować na uniwersytecie - a był wybitnie uzdolniony informatycznie. Kompleksowa rehabilitacja myśli długoterminowo - w przypadku usprawniania dzieci wcześniej planuje wybór szkoły, zawód.

Z kolei w Niemczech pacjenci, po otrzymaniu podstawowej pomocy w szpitalu (np. ratującej życie po wypadku), kontynuują kompleksową rehabilitację w zewnętrznych ośrodkach. W międzyczasie terapeuta zajęciowy przygotowuje chorego właśnie do tego etapu. Pacjent na terapii zajęciowej wykonuje m.in. zadania, które są związane z jego pracą zawodową. Np. dekarz "trenuje" w pracowni, w której jest zamontowany dach - musi go składać i rozkładać. Co ciekawe, jeśli chory odmawia udziału w zajęciach, system traktuje to jako niechęć do podjęcia pracy zawodowej - i odbiera wszystkie świadczenia.
- Czy tworzona właśnie sieć szpitali sprzyjać będzie wielokierunkowej rehabilitacji? Świadczenia z zakresu rehabilitacji leczniczej mają zapewniać przede wszystkim oddziały szpitali sieciowych, z których wiele nie jest do tego odpowiednio przygotowanych. Jednocześnie dyrektorzy specjalistycznych szpitali rehabilitacyjnych, które w sieci się nie znalazły, obawiają się o przyszłość własnych ośrodków.

- To pytanie tak naprawdę jest do decydentów. Osobiście uważam, że duże szpitale rehabilitacyjne powinny mieć odpowiednio zabezpieczone funkcjonowanie, ponieważ rehabilitacja stoi w takich ośrodkach na bardzo wysokim poziomie.

Na pewno tam, gdzie rehabilituje się pacjentów "od zawsze" i z jakimś konkretnym problemem, robi się to lepiej niż w miejscach, gdzie chory wymagający rehabilitacji się „zdarza” lub nie było go nigdy, bo coś dopiero powstaje. Może specjalistyczne ośrodki powinny zawierać jakieś umowy ze szpitalami w sieci, by te odsyłały pacjentów do nich, a nie tworzyły odrębne oddziały?

- Jakie główne wyzwania stojące przed rehabilitacją wiążą się z procesem starzenia się społeczeństwa?
- Uważam, że w przypadku osób starszych powinno się kłaść nacisk przede wszystkim na prewencję w postaci aktywności ruchowej. Dlaczego? Bo jest ona skuteczniejsza od rehabilitacji osób np. z zaawansowanym zanikiem mięśni, demencją. Przywrócenie takiej osoby do życia w społeczeństwie jest już bardzo trudne.

Powinny być organizowane specjalne miejsca, zlokalizowane blisko domu, które pozwalałyby seniorom na „fitness” raz czy dwa razy w tygodniu. Na takie zajęcia mogliby kierować np. lekarze pierwszego kontaktu, pomóc mogliby też - w formie zabiegów - fizjoterapeuci.

Niestety obecne luki w systemie powodują, że starsi zwolennicy rehabilitacji, ale w formie różnorakich przyjemnych zabiegów refundowanych przez NFZ, pośrednio przyczyniają się do tego, że młodzi pacjenci, którzy pilnie potrzebują rehabilitacji, czekają w kolejkach.

Przykład. Pacjent 35 lat, który ma zapalenie zesztywniające stawów kręgosłupa, czeka w kolejce półtora roku. Tymczasem pani po siedemdziesiątce, nie wymagająca pilnej rehabilitacji, po raz kolejny w jednym roku korzysta z zabiegów.

- Co zatem powinno się zrobić?
- Przede wszystkim wyeliminować takie praktyki, która umożliwiają zapisywanie się do kilku kolejek jednocześnie. Obecnie skierowanie na rehabilitację może otrzymać właściwie każdy i to od siedmiu specjalistów. Sprytni pacjenci wykorzystują te luki - często bardziej dla własnego komfortu, niż z rzeczywistej potrzeby usprawnienia.

- Jest szansa na takie zmiany i na odbudowę kompleksowości w rehabilitacji?
- Obecnie w zespole ds. rehabilitacji stworzonym przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji bardzo intensywnie pracujemy nad wytycznymi dla potrzeb Ministerstwa Zdrowia. Prace są już bardzo zaawansowane.

Pieniędzy w systemie jest tyle, ile jest, ale zawsze można je lepiej wykorzystać. Mam jednak cichą nadzieje, że minister zdrowia wpłynie na rząd, by ten przeznaczył na rehabilitację nieco więcej środków.

Myśląc o przyszłości polskiej rehabilitacji, jestem raczej dobrej myśli. Mamy bardzo duże poparcie właśnie w resorcie zdrowia, które rozumie ideę kompleksowości. Gdyby udało się wdrożyć pomysły ekspertów zespołu, na pewno skorzystaliby pacjenci - szczególnie ci potrzebujący natychmiastowej rehabilitacji, którzy nie mogą czekać w niekończących się kolejkach. A szerzej - całe społeczeństwo, które przecież się starzeje i dla którego każda aktywna społecznie i zawodowo osoba jest na wagę złota.