Reforma psychiatrii dzieci i młodzieży zderzyła się z pandemią, a wyzwań przybywa - młodzi są w kryzysie

Autor: Katarzyna Gubała • Źródło: Rynek Zdrowia   • 10 lipca 2021 13:09

- System szkolny jest poważnym stresorem dla dzieci i młodzieży, a z drugiej strony okres lockdownu spowodował nasilenia objawów depresyjnych, lękowych i myśli samobójczych. Młodzież jest w kryzysie i potrzebuje wsparcia - mówiła na HCC 2021 prof. Barbara Remberk.

Dla dzieci i młodzieży trudne były zarówno przedłużająca się nauka zdalna, jak i powrót do szkoły po długiej przerwie. Fot. Shutterstock
  • Reforma polskich psychiatrii dzieci i młodzieży w marcu 2020 r. zderzyła się z pandemią
  • Dzieci i młodzież doświadczyły trzykrotnego zamknięcia szkół - z powodu strajku nauczycieli i lockodownów. Po każdym odmrożeniu przybywa młodych ludzi potrzebujących pomocy psychiatrów
  • Młodzież jest w kryzysie i różnych aspektach potrzebuje wsparcia - mówi prof. Barbara Remberk
  • Mimo że dostęp do opieki psychiatrycznej jest wciąż trudny, nadzieję budzi to, że rodzice i opiekunowie poszukują pomocy dla dzieci i młodzieży

Prace nad wdrożeniem w Polsce właściwej opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży toczą się od kilku lat. Nowy model ochrony zdrowia psychicznego młodych ludzi składa się z trzech poziomów referencyjnych: I poziom - Ośrodek Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej; II poziom - Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży (oddział dzienny); III poziom - Ośrodek Wysokospecjalistycznej Całodobowej Opieki Psychiatrycznej (oddział całodobowy/izba przyjęć).

Jednym z podstawowych założeń reformy jest budowa sieci ośrodków, w którym nie pracowaliby lekarze, ale psycholodzy, psychoterapeuci i terapeuci środowiskowi - czyli rozwijanie I poziomu. Pierwsze ośrodki I stopnia referencyjnego zostały uruchomione 1 kwietnia 2020 r.

- Ośrodki te rozpoczynały swoją działalność w czasie pierwszego, bardzo restrykcyjnego lockdownu, miały wyjątkowo trudną sytuację. W 2021 roku powrócono do kontraktowania i powstały kolejne ośrodki środowiskowej pomocy psychologicznej. To miał być pierwszy krok reformy i na razie jest jedynym krokiem, choć są plany, żeby powstawały ośrodki specjalistyczne, które są kolejnymi elementami systemu - mówiła prof. Barbara Remberk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii*.

Oddziały szpitalne miały trudniej - pojawiał się covid i miejsca znikały

Ireneusz Jelonek, konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży na terenie województwa śląskiego, który jest zastępcą ordynatora Oddziału Klinicznego Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego w Centrum Pediatrii w Sosnowcu wspomina, że wejście w pandemię z perspektywy pracy oddziału całodobowego było trudne.

- W pierwszym okresie zauważyliśmy duży spadek udzielanych porad ambulatoryjnych, przez moment była wstrzymana praca oddziałów dziennych. Na oddziale całodobowym wykorzystana była około połowa miejsc, ale potem, gdy powoli dochodziło do wygaszania pierwszej fali pod koniec czerwca - na początku lipca wróciliśmy do regularnej pracy i to zarówno wymiarze ambulatoryjnym, jak i oddziału całodobowego. Najtrudniejszym dla oddziałów całodobowych były zmiany organizacyjne związane z potrzebą rozdziału pacjentów, którzy potencjalnie mogą być zakażeni, zakażonych i pacjentów zdrowych - wskazał psychiatra.

Wspomniał, że gdy na oddziale pojawiali się pacjenci z Covid-19, jednostka była wyłączana z działalności i nagle w województwie ‘’znikało’’ kilkanaście, kilkadziesiąt miejsc. Jednak po okresie przestoju w marcu i kwietniu 2020 r., oddział pracował już na sto-sto kilkanaście procent, a psychiatrzy do dziś odnotowują fale pacjentów.

Retransmisja sesji*

- Okres odmrożenia szkoły też wiązał się przez moment ze zwiększoną liczbą konsultacji w izbie przyjęć, która właściwie zaczęła w pewnym momencie pełnić taki rolę punktu konsultacyjnego - dodał Ireneusz Jelonek.

System szkolny jest poważnym stresorem dla dzieci i młodzieży

Prof. Barbara Remberk zwróciła uwagę, że psychiatrzy dziecięcy w ciągu ostatnich lat odnotowują, że szkoła jest bardzo trudnym obszarem dla dzieci i młodzieży. Wskazała, że stres szkolny bardzo nasila różne objawy i to jest natychmiast widoczne dla specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży.

Przypomniała, że w ostatnim okresie mieliśmy do czynienia z trzykrotnym zamknięciem szkół - z powodu strajku nauczycieli oraz dwóch lockdownów. Jak podała, po zamknięciu stacjonarnego nauczania natychmiast spadała liczba osób zgłaszających się do szpitala psychiatrycznego i do poradni. Natomiast gdy we wrześniu, po dłuższej przerwie uruchomiono szkoły, liczba pacjentów potrzebujących pomocy była dużo większa niż w jakimkolwiek wrześniu w poprzednich latach.

- System szkolny jest poważnym stresorem dla dzieci i młodzieży, a z drugiej strony - wiemy to z ankiet i badań przeprowadzonych w Polsce i zagranicą - okres lockdownu spowodował nasilenia objawów depresyjnych, lękowych i myśli samobójczych. Młodzież po prostu jest w kryzysie i w różnych aspektach potrzebuje wsparcia - podkreślała konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Dodała, że wakacje z pewnością będą dla młodych ludzi okresem oddechu i odpoczynku od szkoły i restrykcji.

- Natomiast nie sądzę, żeby młodzież była przygotowana do powrotu do szkoły we wrześniu - mimo że wiele szkół podjęła szereg działań, żeby ten powrót w czerwcu ułatwić. Nie sądzę, żeby to był łatwy czas ani dla dzieci i młodzieży, ani dla pracowników szkół, którzy też staną wobec konieczności zapewnienia opieki, wsparcia i edukacji po dłużej przerwie - wskazała prof. Remberk.

Pobyt dziecka w szpitalu nie rozwiąże problemu, ważna jest rola rodziny

Ireneusz Jelonek potwierdził, że rzeczywiście specjaliści z Oddziału Klinicznego Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego odnotowali zwiększoną liczbę konsultacji i ostrych przyjęć po powrocie młodych ludzi do szkoły. Sezonowo wracają problemy też z zaburzeniem odżywiania.

- Współtworzymy w tej chwili ośrodek I poziomu referencyjnego i mamy nadzieję, że będzie wstępnym ''filtrem'', który nieco odciąży ten system szpitalny. Poza deficytami kadrowymi, z którymi się zmagamy pozostaje problem zmiany filozofii wśród rodzin. Często spotyka się takie sytuacje, że nie bardzo jest chęć na udanie się na konsultację psychiatryczną, tylko na skierowanie do szpitala, bo jest takie przekonanie, że pobyt w szpital rozwiąże problemy i dziecko do domu wróci ‘’naprawione’’, bez żadnego nakładu pracy - powiedział psychiatra.

Zauważył, że pandemia pokazała, że te rodziny, w których relacje z przebiegają w miarę stabilnie a emocjonalne więzi są zbudowane - opieka i troska przekłada się na sytuację choroby. 

-  Drugi biegun jest taki, że próbujemy tworzyć środowiskową opiekę, aktywnie wkraczamy i trafiamy na opór systemu rodzinnego i uciekanie z tego systemu wsparcia. W przeciwieństwie do innych dziedzin medycyny, nasza praca głównie opiera się na diagnozowaniu w oparciu o stwierdzanie pewnych obserwacji, wypowiedzi, śledzenia toku myślenia, przebiegu procesów emocjonalnych - tego w żaden sposób nie możemy odwzorować np. badaniem biochemicznym. Często trudno jest przedstawić rodzicom tę perspektywę, zapoznać z diagnozą, bo często szukają oni różnych psychologicznych uzasadnień, wypierając fakt, że rzeczywiście mamy do czynienia z jakimś poważnym zaburzeniem psychicznym, które wymaga leczenia szpitalnego czy farmakoterapii - wyjaśniał doktor Jelonek. 

Psychiatria nie jest już w ogonie medycyny

Prof. Remberk skomentowała, że zmiany w systemie opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży będą się dokonywać nie w najbliższych miesiącach, a latach, ale perspektywy są budujące. Martwi ją jednak, że ludzie, którzy obecnie szukają pomocy psychiatry muszą się jeszcze natrudzić.

- Cieszy mnie natomiast, że szukają pomocy, szukają czegoś co poprawi stan zdrowia psychicznego dziecka, ponieważ to oznacza, że po pierwsze widzą taką potrzebę, a po drugie - szukamy pomocy, jeżeli mamy nadzieję na zmianę. Kiedyś psychiatrię traktowano jak ogon medycyny. Jako dziedzinę,  która - upraszczając - zajmowała się tymi, którym nie da się już pomóc - zwraca uwagę prof. Barbara Remberk.

Jak wskazuje, to myślenie się zupełnie zmieniło.

- Teraz zakładamy, że po to szukamy pomocy psychiatry, żeby pomóc dziecku, by wróciło do zwykłego trybu życia. Oczywiście są ciężkie choroby, gdzie powrót do pełnego zdrowia nie jest możliwy, ale jest dużo sytuacji, gdzie potrzeba wsparcia, krótkotrwałych interwencji, rocznej opieki. Jest bardzo wielu potrzebujących pomocy osób. One się zapisują się w kolejkę rezerwową do kolejki rezerwowej właśnie dlatego, że chcą tej pomocy i mają nadzieję, że będzie skuteczna - podsumowała konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

* Wypowiedzi w artykule zostały zanotowane podczas sesji ''Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży - czy system odpowiada na potrzeby?'' na VI Kongresie Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 14-16 czerwca).

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum