Ratownik medyczny: naszą pracę nazywam strefą mroku, gaśniemy dzień po dniu

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 30 grudnia 2018 09:10

Nie ratujemy ludzkiego życia. Albo czynimy to bardzo rzadko, zbyt rzadko. Łatamy dziury systemu, jesteśmy protezą tego chorego układu. Wszystko po to, żeby jakoś ciągle ten kulawy twór szedł do przodu - mówi Adam Piechnik, ratownik medyczny z 11-letnim stażem.

Ratownik medyczny: naszą pracę nazywam strefą mroku, gaśniemy dzień po dniu
- Jest wśród nas olbrzymia liczba pasjonatów wciąż pogłębiających swoja wiedzę. Niestety i wyrobników z przypadku lub wręcz pomyłki też się sporo znajdzie – mówi Adam Piechnik. Fot. Archiwum

W rozmowie z Gazetą Wyborczą Piechnik podkreśla, że ratownicy medyczni zamiast robić to, czego ich uczono, w czym mają doświadczenie, wyręczają inne ogniwa ochrony zdrowia.

- Jesteśmy też dla pacjentów wytrychem, by od owego systemu coś uzyskać. Poza tym, ludzie wylewają na nas żale, pretensje, frustracje wywołane niedomaganiem tego tworu, zwanego systemem ochrony zdrowia. Jesteśmy takimi chłopcami do bicia - dodaje.

Adam Piechnik przyznaje, że jest wciąż na tym etapie swojego życia zawodowego, że łatwo się wkurza. Na przykład tym, że 80 proc. naszych wezwań to nie jest robota dla ratowników medycznych:

- Może faktycznie należałoby wówczas być wyrozumiałym, spokojnym, empatycznym... (…) po pierwsze jestem ratownikiem medycznym. To nie ja mam być, ku***, empatyczny i wrażliwy. Jeśli z człowiekiem dzieje się coś naprawdę złego, to ja mam działać, a nie trzymać go za rączkę.

Więcej: wiadomosci.gazeta.pl

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum