Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 24-05-2017 05:55

Ratownicy medyczni: noszowi czy "Bogowie"? Pilnie potrzebna kampania promująca zawód

Polscy ratownicy medyczni 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku ratują życie i zdrowie ludzi niosąc pierwszą pomoc medyczną. W tym czasie nierzadko doznają upokorzeń, są ofiarami agresywnych pacjentów, niedoceniani przez system, traktowani jak sanitariusze. Czas to zmienić.

Zdecydowana większość zespołów ratownictwa medycznego to właśnie tzw. zespoły P, czyli bez lekarza systemu ratownictwa medycznego. Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

Dwa lata temu Kanada na szeroką skalę przeprowadziła kampanię społeczną pod hasłem „Imagine a world without paramedics” („Wyobraź sobie świat bez ratownictwa medycznego”). Celem akcji miało być uświadomienie społeczeństwu, jak ważną rolę społeczną pełnią ratownicy medyczni.

Pokazano, że są oni pierwsi tam, gdzie zdarzy się nieszczęśliwy wypadek, każdego dnia, bez chwili wytchnienia. Wyemitowane przez tamtejsze ratownictwo medyczne, choć nierzadko szokujące clipy, przybliżyły mieszkańcom Kanady kim w istocie jest ratownik medyczny, jaka jest jego rola w społeczeństwie i jak szeroką wiedzę, umiejętności i uprawnienia posiada.

Potrzebna kampania społeczna
Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM) stwierdza, że w ocenie ratowników podobna kampania medialna promująca ten zawód byłaby jak najbardziej potrzebna w Polsce. Niestety, jak podkreśla, własnymi siłami ratownicy nie są w stanie takiej akcji przeprowadzić. Po pierwsze dlatego, że nie mają ani siły, ani środków by to zrobić.

Po drugie, jak dodaje Piotr Dymon, członek Polskiej Rady Ratowników Medycznych, ta grupa zawodowa jako chyba jedyna wśród zawodów medycznych, nie posiada swojego samorządu zawodowego, który mógłby zająć się promocją zawodu.

- Zawód ratownika medycznego został wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia. To resort przekazał zadania związane z medycyną ratunkową powstałej grupie zawodowej. To on nadaje ratownikom medycznym ustawę i uprawnienia, powinien więc też pokazać społeczeństwu, jak ten zawód wygląda, jakie są jego uprawnienia, co ratownicy mogą, a czego nie - podkreśla Dymon.

Jak dodaje, w jego ocenie za brak poinformowania społeczeństwa o tym, jaką rolę pełni ratownik medyczny odpowiada w całości Ministerstwo Zdrowia. Zwłaszcza, że mimo kilkuletnich starań ratowników o samorząd resort nie zgadza się na nadanie im tych uprawnień.

Podobnego zdania jest Badach-Rogowski, który podkreśla, że kampania promująca zawód ratownika powinna przejść przez kanał telewizji publicznej.

- Jest coś takiego jak misja telewizji publicznej, która niestety nie jest realizowana. Owszem, powstają seriale takie jak np. "Ratownicy", jednak one przedstawiają nasz zawód w krzywym zwierciadle. Ratownik pokazany jest tam jako noszowy, z „Bogiem” w postaci lekarza obok. Tymczasem trzeba pamiętać, że większość zespołów ratownictwa medycznego funkcjonuje w Polsce bez lekarza. „Bogami” są ratownicy medyczni. To oni są uprawnieni do działań resuscytacyjnych, do podawania 47 leków, do podejmowania działań samodzielnie. Dlatego kampania jak najbardziej by się przydała, jednak taka, która docierałaby do ludzi. Najlepiej w postaci clipów, które pokazują, jak naprawdę wygląda codzienna praca ratownika - zaznacza Badach-Rogowski.

Ratownik na służbie podlega ochronie
Dyrektor Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego Małgorzata Popławska podkreśla, że ratownicy stanowią istotny, podstawowy element systemu ratownictwa medycznego.

- W Polsce z pewnością warto byłoby przeprowadzić kampanię społeczną, która miałaby dwa wymiary. Pierwszy to edukacyjny: aby pacjenci wiedzieli, jakie są zasady działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego i w jakich sytuacjach należy go wykorzystywać. Drugi wymiar - to pokazanie, jak trudna i odpowiedzialna jest praca zespołów ratownictwa medycznego - wyjaśnia dyr. Popławska.

Podkreśla też, że taka kampania, prezentująca ratownictwo medyczne, mogłaby również mieć wpływ na obniżenie agresji wobec zespołów. Warto też informować społeczeństwo o konsekwencjach, jakie ponoszą sprawcy napaści na zespoły ratownictwa medycznego i pokazywać, że takie zachowania nie są bezkarne.

Podobnego zdania jest Badach-Rogowski, który wyjaśnia, że dziś 50 proc. zespołów spotyka się z agresją przynajmniej werbalną. Jest to efekt roszczeniowego podejścia społeczeństwa, które zamyka się w stwierdzeniu „płacę (w domyśle podatki) to wymagam” .

Na agresję wpływa jeszcze inny fakt. Jest to łatwość w dostępie do środków odurzających. - Mam tu na myśli różne środki chemiczne pod postacią dopalaczy. Sanepid nie jest w stanie nadążyć za rynkiem w identyfikacji tego typu specyfików. W efekcie mamy do czynienia z nieznanymi bardzo często gwałtownymi zachowaniami ponarkotykowymi. Osoby po zażyciu dopalaczy są nieprzewidywalne, a to wpływa na agresję wobec ratowników - wyjaśnia Badach-Rogowski.

Podkreśla też, że kampania promująca zawód ratownika pomogłaby też w uświadomieniu społeczeństwa, że ratownik ma pomagać i ratować życie, niezależnie od tego, z kim ma do czynienia. I że w trakcie niesienia tej pomocy ma takie same prawa jak funkcjonariusz publiczny, znieważenie którego podlega karze więzienia.

- Udzielamy pomocy medycznej nawet przestępcom, jeśli zachodzi taka potrzeba. Nie jesteśmy policją ani prokuraturą. Jesteśmy od niesienia pomocy, dlatego też osoba ze świata przestępczego, której udzielamy pomocy powinna uważać co robi i mówi, i mieć świadomość, że my jesteśmy po to, żeby mu pomóc. I na tym nasza rola się kończy - podkreśla Badach-Rogowski.

Ludzie nam ufają, ale...
Ratownicy zaznaczają też, że jeśli chodzi o zaufanie społeczeństwa do ratowników medycznych, to jest ono na bardzo wysokim poziomie. W ostatnich badaniach CBOS-u dotyczących zaufania społecznego zawód ten uplasował się na drugim miejscu zaraz po strażakach. Jednak w ocenie przedstawicieli tego zawodu to zaufanie nie przekłada się na wiedzę o roli, jaką pełnią ratownicy medyczni, a tym bardziej na szacunek do nich.

- Ludzie nadal traktują nas jak sanitariuszy, osoby, które mają dowieźć chorego do szpitala, przenieść na noszach itp. Są bardzo zaskoczeni, kiedy po wezwaniu przyjeżdża do nich zespół podstawowy, w skład którego nie wchodzi lekarz, tylko ratownicy medyczni - wyjaśnia Dymon.

Jak wyjaśnia, mało kto wie, że zdecydowana większość zespołów ratownictwa medycznego to właśnie tzw. zespoły P, czyli bez lekarza systemu ratownictwa medycznego.

Paweł Nesterak, przewodniczący Komisji NSZZ Solidarność ’80 Małopolska w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym, organizacji będącej członkiem Polskiej Rady Ratowników Medycznych, zwraca z kolei uwagę na to, iż społeczeństwo w ogóle nie wie, jakie wykształcenie muszą posiadać ratownicy medyczni.

Jak zaznacza, ratownicy mają naprawdę duże kompetencje pod względem czynności ratunkowych wobec pacjenta. Już teraz muszą się szkolić przez sześć semestrów na studiach licencjackich, aby wejść do zawodu, a jeśli zacznie obowiązywać znowelizowana ustawa o zawodzie ratownika medycznego, czas nauki zostanie wydłużony do siedmiu semestrów.

- Dopiero po studiach ratownik będzie zdawał egzamin państwowy i dostanie zgodę wojewody na wykonywanie zawodu. Nadal jednak nie będzie on mógł być kierownikiem zespołu. Na tym jednak nie koniec. W trakcie wykonywania zawodu ratownik stale musi podnosić swoje kwalifikacje zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia, a jego uprawnienia są weryfikowane co pięć lat - wyjaśnia Nesterak.

Podkreśla też, że ta ścieżka edukacyjna pokazuje, jakie wymagania stawia się przedstawicielom tego zawodu.

Państwo nie docenia
Niestety w ocenie ratowników wymagania, jakie stawia im system w żaden sposób nie przekładają się na docenieniu przez resort ich funkcji w tymże systemie. Dlatego też, jak podkreśla Badach-Rogowski, ratownicy czują się niedocenieni.

- Ratownik to zawód medyczny najgorzej opłacany. W żaden sposób wynagrodzenie to nie oddaje odpowiedzialności, jaka na ratownikach ciąży, charakteru pracy itd. Trzeba pamiętać, że to właśnie m.in. zarobki są wyznacznikiem docenienia wykonywanej pracy. Dlatego też, aby pokazać swoje niezadowolenia sytuacją zawodową ratownicy medyczni zdecydowali, że 24 maja rozpoczną ogólnopolską akcję protestacyjną, zaczynając od oflagowania budynków - podkreślił Badach-Rogowski.

Tym bardziej potrzebna jest im oficjalna kampania promująca zawód.