Ratownictwo medyczne: są "państwowi", są "prywatni", tylko zgody nie ma

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 02 kwietnia 2010 06:30

32 senatorów Platformy Obywatelskiej oraz jeden senator niezrzeszony podpisali list do premiera Donalda Tuska, w którym apelują o to, aby ratownictwo medyczne było państwową służbą - na kształt policji czy straży pożarnej.

Pogotowie to nie tylko karetki, ale też cała logistyka związana z ratownictwem.

List wywołał ogromną dyskusję w środowiskach ratowniczych zarówno tych związanych z publicznymi jak i niepublicznymi podmiotami. Prywatne firmy mówią, że zniesienie konkurencji będzie niezgodne z unijnym prawem. Publiczne jednostki podkreślają, że ratownictwo, to nie miejsce gdzie ważne są zyski i dlatego powinno być służbą państwową tak jak policja czy straż pożarna. Jednostki niepubliczne twierdzą z kolei, iż nawet przy mniejszych kosztach potrafią podnosić jakość usług systemu.

Konflikt pomiędzy publicznymi a niepublicznymi placówkami zaostrzył się jeszcze po tym jak w woj. łódzkim NFZ podpisał kontrakty z niepublicznymi placówkami, co prawdopodobnie doprowadzi do sytuacji, w której niektóre samorządy będą musiały zwrócić unijne dotacje do zakupionych ambulansów przeznaczonych dla publicznych placówek.

Konkurencja czy monopol
– Jakość usług medycznych powinna być jedynym kryterium oceniającym świadczeniodawców w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego. Dyskryminowanie podmiotów posiadających w nazwie „prywatny” lub „niepubliczny” jest niezgodne z prawodawstwem Unii Europejskiej i nie powinno mieć miejsca – przedstawia swoje stanowisko portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Czajka, prezes zarządu spółki Falck Medycyna.

Zdaniem prezes, zakaz uczestnictwa prywatnych operatorów ratownictwa medycznego w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego jest sprzeczny z ideą wolnego rynku usług w ramach Unii Europejskiej, wolności gospodarczej oraz konkurencji na rynku usług medycznych, która sprzyja podnoszeniu jakości świadczeń zdrowotnych, a także wprowadzaniu oszczędności.

Uważa, że domaganie się zakazu uczestnictwa prywatnych operatorów ratownictwa medycznego w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego, to zgoda na wykonywanie świadczeń na niskim poziomie, utrzymanie stanu niedoborów sprzętowych oraz zaniżanie kwalifikacji kadry medycznej.

– Nie dziwi nas fakt, że publiczne podmioty prowadzące działalność w zakresie ratownictwa medycznego nie zgadzają się na to, aby mieć jakąkolwiek konkurencję, ponieważ wtedy nie są zmuszone do podnoszenia jakości świadczeń, starania się o zawieranie umów, obniżania cen udzielanych świadczeń. W sytuacji monopolisty liczą na to, że będą mogły dyktować swoje warunki – uważa prezes Czajka.

Cena się liczy, ale...
Zdaniem Artura Kameckiego, dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego Meditrans SPZOZ w Warszawie, ratownictwo medyczne powinno być służbą państwową tak jak policja czy straż pożarna. Dlatego pełni popiera wystąpienie senatorów.

 – Często działamy wspólnie właśnie z policją czy strażą pożarną. Podstawą zawierania kontraktu nie powinien tu być konkurs. Kontrakt zawierany jest na dość krótki okres, co nie daje szans na stworzenie długofalowego planu rozwoju – tłumaczy nam dyrektor Kamecki.

Co do przewagi publicznych jednostek nad prywatnymi mówi, że bardzo ważna jest infrastruktura, którą publiczne podmioty budują od lat, a która zapewnia pogotowiu sprawne działanie: – W Warszawie infrastruktura budowana jest od 100 lat. Miasto żyje, rozbudowuje się, w związku z tym trzeba odpowiednio reagować na potrzeby mieszkańców. Ciągle budujemy nowe stacje wyjazdowe, żeby czas dotarcia zespołu był jak najkrótszy

Jak zauważa dyrektor Kamecki, w konkursach nie brana jest pod uwagę infrastruktura posiadana przez pogotowia. Jedynym kryterium stała się cena – dodaje.

Nie tylko fachowość
Z kolei Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach mówi nam wprost: – Pogotowie to nie miejsce do zarabiania pieniędzy. Bezpieczeństwo obywateli nie może być przedmiotem konkursu

Również jest za tym, aby pogotowie ratunkowe było państwowa służbą: – Powinny być stworzone przepisy, które konkretnie określają normy jakie powinna spełniać taka służba, łącznie z określeniem jakie parametry fizyczne powinien spełniać ratownik.

Dyrektor przypomina, że pogotowie to nie tylko karetki, ale też cała logistyka związana z ratownictwem, a ta nie jest tak rozwinięta u prywatnych operatorów, ponieważ nie stać ich na skomplikowane systemy informatyczne i logistyczne.

– Nie kwestionuję umiejętności prywatnych operatorów. Jednak chodzi o logistykę, utrzymanie dyspozytorni czy warsztatów – zaznacza.

Pytanie o logistykę
O tym chociażby jak nowoczesnych i skomplikowanych systemów informatycznych używa katowickie pogotowie może świadczyć to, że w najbliższym czasie wojewoda o każdej porze dnia i nocy będzie mógł sprawdzić, gdzie jest każda z karetek w województwie. Dyrektor Artur Borowicz zapewnia, że wyposażenie pogotowia, którym kieruje nie różni się, a czasami jest nawet lepsze od tego, którym dysponują ratownicy z krajów zachodnich. – Nasze karetki to OIOM-y na kółkach – podsumowuje.

Przekonuje, że zaplecze logistyczne jakim dysponuje pozwala na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców nawet kiedy dochodzi np. do dużych wypadków.

Zdaniem dyrektora o tym jak ceniona jest jego placówka świadczy chociażby to, że wzrosła ilość sprzedawanych usług transportowych. – Okazuje się, że tu też ważna jest jakość, a nie tylko cena – podsumowuje dyrektor Borowicz.

Warszawskie jak i Katowickie pogotowie zrzeszone jest w Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ, który skupia kilkadziesiąt podmiotów, i który poparł list senatorów.

Dla zasady
Związki zawodowe również uważają, że pogotowie powinno być państwowe. Zdaniem Roberta Szulca, szefa Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego teraz sytuacja na rynku nie jest równa, a nikt nie mówi, ze łamane są przepisy unijne o wolności gospodarczej oraz konkurencji na rynku medycznym.

– Publiczne jednostki musza przestrzegać chociażby prawa zamówień publicznych czy kodeksu pracy, co stawia je na gorszej pozycji niż podmioty prywatne, które nie muszą np. przeprowadzać przetargu, żeby zrobić zakupy. Wszystkich powinny obowiązywać takie same zasady, a tak nie jest – tłumaczy.

Co do pracy ratowników, to przypomina, że w podmiotach prywatnych większość ratowników zatrudniona jest na kontraktach, a to oznacza, że choć więcej zarabiają, nie mają np. prawa do urlopu czy limitu godzin pracy. – Nikt chyba nie chce, żeby przyjechał do niego ratownik, który pracuje od 70 godzin – mówi Robert Szulc.

Niech wygra lepszy
NFZ nie podziela jak widać takch poglądów i ma swoje argumenty. Prywatne pogotowia coraz częściej wygrywają konkursy i podpisują kontrakty z Funduszem.

Jak wynika z udostępnionych portalowi rynekzdrowia.pl przez Centralę NFZ danych, w 2007 r. zawarto 277 umów na ratownictwo medyczne (w ramach jednej umowy usługi mogą być świadczone w kilku miejscach), w tym 33 umowy z NZOZ-ami. W 2008 r. na 283 umowy, już 42 były zawarte z niepublicznymi zakładami. Podobnie w 2009 r. na 299, 42 umowy były zawarte z prywatnymi placówkami, a w 2010 r. na 300, również z 42. W tym roku najwięcej umów z prywatnymi operatorami płatnik podpisał w województwie kujawsko-pomorskim.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum