Psychologowie mają wspierać dyspozytorów pogotowia - "praca wysokiego ryzyka zdrowotnego"

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 28 września 2020 06:01

Do tej pory zakres opieki psychologicznej dla dyspozytorów medycznych nie był określony w przepisach dotyczących tego zawodu. Nowe rozporządzenie ministra zdrowia ma to zmienić - będą grupy wsparcia, konsultacje, warsztaty, szkolenia czy nawet monitorowanie zachowań na stanowisku pracy. Takie usystemowienie ma też "ośmielić" samych dyspozytorów do korzystania z pomocy.

Psychologowie mają wspierać dyspozytorów pogotowia - "praca wysokiego ryzyka zdrowotnego"
Duża potrzeba wsparcia psychologicznego dla dyspozytorów istniała od zawsze Fot. Archiwum

W 2021 r. dyspozytorzy medyczni przejdą z pogotowia ratunkowego pod nadzór wojewodów, stając się pracownikami urzędów wojewódzkich. Wówczas znajdą się także, jeśli będzie taka potrzeba, pod opieką psychologa - przewiduje projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu zadań psychologa w ramach wsparcia psychologicznego dyspozytorów medycznych.

- Bardzo duża potrzeba wsparcia psychologicznego dla dyspozytorów istniała zawsze - obecnie po prostu coraz bardziej zdajemy sobie z tego sprawę. Coraz więcej wiemy o stresie, wypaleniu zawodowym, przeciążeniu emocjonalnym i o tym, jak ogromne spustoszenie powodują u osób ich doświadczających, jak bardzo negatywnie odbijają się na wykonywanej przez te osoby pracy - mówi Rynkowi Zdrowia Dorota Wójcik-Małek, przewodnicząca Oddziału Terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów (OZZP), specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, psychoterapeuta.

- To zawód, która wymaga szczególnych predyspozycji osobowych, opanowania, delikatności, ale i stanowczości - dodaje. 

Korzystanie dyspozytora medycznego ze wsparcia psychologicznego będzie miało charakter dobrowolny, z wyłączeniem realizowanych w jego ramach szkoleń doskonalących.

"Praca wysokiego ryzyka zdrowotnego". Ma być mniejsze
- Potrzeby są ogromne i jest to bardzo dobry start wdrożenia wsparcia psychologicznego w całym systemie ratownictwa. Dyspozytorzy są na pierwszej linii udzielania pomocy poszkodowanym i mają ogromne obciążenia, to praca wysokiego ryzyka zdrowotnego. Implementacja wsparcia, zmiana kultury w organizacjach, budowanie zaufania do psychologów zajmują dużo czasu, więc na pierwsze efekty trzeba będzie poczekać kilka lat, ale to dobry kierunek - wyjaśnia dr Małgorzata Wypych, psycholog, psychoterapeuta i ekspert w zakresie zdrowia psychicznego w think tanku Diversity Hub.

Jak czytamy w rozporządzeniu, psycholog będzie podejmował działania pomocowe z zachowaniem etyki zawodowej i z uszanowaniem prawa do odmowy ich przyjęcia przez dyspozytora medycznego.

Psycholog ma reagować w trzech sytuacjach: zgłoszenia przez samych dyspozytorów medycznych problemów psychicznych, zaraportowania przez kierownictwo dyspozytorni trudności dyspozytora medycznego w pracy zespołowej czy indywidualnej, stwierdzenia u dyspozytora medycznego symptomów świadczących o trudnościach psychicznych.

Co ważne, kierownik dyspozytorni medycznej lub jego zastępca oraz główny dyspozytor medyczny lub jego zastępca mają obowiązek przekazywać psychologowi informacje dotyczące zaistniałych sytuacji stresowych niezwłocznie po tym, jak się o nich dowiedzą lub je zaobserwują.

Zakres i formy wsparcia psychologicznego są - jak twierdzi ustawodawca - wzorowane na rozwiązaniach praktykowanych w służbach mundurowych. Psycholog zatrudniony przez wojewodę będzie uczestniczył w procesie rekrutacji, szkolił nowych pracowników, prowadził prewencję psychologiczną wśród dyspozytorów medycznych oraz okazywał im pomoc po traumatyzującym zdarzeniu.

Z uzasadnienia projektu dowiadujemy się, że praca dyspozytora medycznego cechuje się dużą odpowiedzialnością zawodową i wiąże się z wysokim ryzykiem popełnienia błędu. „Dyspozytorzy sygnalizują też rosnący poziom agresji słownej ze strony osób dzwoniących na numery alarmowe. W związku z powyższym istnieje wyraźna potrzeba zapewnienia wsparcia psychologicznego” - czytamy.

Cały projekt wraz z uzasadnieniem udostępniamy w załączniku.

Samopomoc nie zawsze działa. Bywa, że dyspozytorzy płaczą
- Co myślę o tym projekcie? Powiem tak: wreszcie jest, to niemalże mistrzostwo świata. Od wielu lat próbowaliśmy wymóc na rządzących jakiekolwiek psychologiczne wsparcie systemowe, zarówno dla dyspozytorów, jak i członków zespołów ratownictwa medycznego (ZRM). Opublikowane rozporządzenie pomoc psychologiczną traktuje w mojej ocenie bardzo szeroko, począwszy od procesu rekrutacji dyspozytorów. I bardzo dobrze, bo praca dyspozytora chyba jeszcze bardziej obciąża psychicznie niż wyjazdy ZRM - mówi Tomasz Czech, szef dyspozytorni w częstochowskiej stacji pogotowia ratunkowego.

Jak zaznacza, w jego dyspozytorni już teraz jest wsparcie psychologa, jednak "dyspozytorzy i członkowie ZRM nie korzystają z tej możliwości szczególnie chętnie". - Owszem, zdarzyło się kilka razy, że ktoś poprosił o pomoc, np. gdy na weselu zmarła panna młoda w trakcie pierwszego tańca. Ale na co dzień pracownicy pogotowia starają się „nie skarżyć”, a jeśli już, to omawiać problemy wewnętrznie. Bywa, że dyspozytorzy płaczą podczas takich rozmów. Są wyjazdy, które pamiętają całe życie - przyznaje. 

Z czego bierze się ta "ostrożność" w korzystaniu z pomocy fachowców od zdrowia psychicznego? Według dr Wypych wynika to w wielu stereotypów, z niewiedzy o tym, jak psycholog działa, jak przebiega rozmowa.

- Trzeba edukować pracowników, nawet mówiąc im o tym, na czym polega wsparcie, o co pytamy, jak reagujemy na emocje ratowników czy dyspozytorów. Często też pracownicy myślą, że psycholog przekazuje te informacje do przełożonych - co jest sprzeczne z naszym kodeksem etycznym i nie możemy tak robić. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że to jest zamknięte środowisko i przebicie muru nieufności wymaga od samych psychologów podjęcia działań - wyjścia z gabinetów, budowania relacji z ludźmi - wyjaśnia. Dodaje, że w Polsce nawet wśród specjalistów od zdrowia psychicznego jest niewielka wiedza o systemie ratownictwa medycznego - kulturze organizacji, specyfice pracy. 

Tomasz Czech zauważa, że niezwłoczne informowanie psychologa przez kierownictwo dyspozytorni o sytuacji stresowych na dyżurze to bardzo dobre rozwiązanie. Bo nie czekamy na „podbramkowe” sytuacje, tylko procedury uruchamiane są niejako z automatu. - To pewnie bardziej komfortowe dla potrzebujących, oswaja też z tym, że pomoc psychologa nie jest tożsama ze słabą psychiką - mówi.

Chwali też uczestnictwo psychologa w ocenie kandydata na stanowisko dyspozytora. - Do tej pory rekrutacja odbywała się m.in. na podstawie oceny przebiegu stażu kandydata, np. pracy w karetce. To rodziło jednak ryzyko błędu, zdarzało się, że ktoś przyjęty do pracy po pół roku stwierdzał, że „dłużej nie da rady” - przyznaje.  

Ratują życie, sami muszą być zdrowi. Eksperci o nowym prawie
O całościową ocenę projektowanego rozporządzenia zapytaliśmy ekspertów - zarówno teoretyków, jak i praktyków. Co ciekawe, trudno było o jakiekolwiek głosy krytyki - opinie są od dobrych po celujące. 

- W moim odczuciu przede wszystkim ważne jest, że psycholog będzie przy procesie rekrutacji na dane stanowisko, co już na wejściu pozwoli wykluczyć osoby, które mogłyby nie poradzić sobie w tego rodzaju pracy. Samo wsparcie niewątpliwie będzie miało walor prewencyjny i profilaktyczny odnośnie zapobiegania zaburzeniom psychicznym, wypaleniu zawodowemu. Bardzo ważne są działania o charakterze interwencji w ostrym kryzysie, szczególnie, gdy dyspozytor medyczny zetknie się ze szczególnie trudną sytuacją - ocenia Katarzyna Sarnicka, psycholog kliniczny, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów. Dodaje, że od opanowania, właściwej oceny faktów i szybkiego refleksu może zależeć czyjeś życie. 

Sarnicka zaznacza, że OZZP zasadniczo nie ma uwag do projektu - według Związku jest dobry i będzie miał pozytywne skutki, stworzy także nowe miejsca pracy dla psychologów. - Oczywiście mamy nadzieję, że wynagrodzenia dla psychologów świadczących tego rodzaju pomoc, będą adekwatne do odpowiedzialności - zaznacza. Ma też nadzieję, że "sam zawód psychologa zostanie uregulowany ustawą". 

Zasadność wprowadzenia pomocy dla dyspozytorów do przepisów prawa na przykładzie "największych problemów" w tego rodzaju pracy podkreśla też Czech. - Pracuję w dyspozytorni od 26 lat. Zmagamy się ze stresem dzwoniących, z nagłością sytuacji i odpowiedzialnością podejmowanych pod presją czasu decyzji, ale też z agresją zgłaszających. Myślę, że nie ma w Polsce przekleństwa, którego byśmy nie usłyszeli, a są nierzadko i groźby karalne - opowiada.

Z kolei Wójcik-Małek mówi: - Świadomość istotności psychologicznej strony funkcjonowania człowieka jest w Polsce relatywnie nowa. Niezwykle istotne jest wprowadzenie rozwiązań systemowych, które kładą nacisk na opiekę również z tej strony.

Zwraca uwagę, że dyspozytorzy niejednokrotnie mają do czynienia z sytuacjami, w których muszą podejmować decyzje, od których zależy ludzkie życie. Przy tym dzwoniący bywają roszczeniowi, agresywni werbalnie, a to - jak tłumaczy - wiąże się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym, wywołuje bardzo silne, niejednokrotnie sprzeczne reakcje, prowadzi do przewlekłego stresu.

- Mam nadzieję, że szerszy dostęp do opieki psychologicznej pomoże albo uniknąć negatywnych konsekwencji takich stanów, albo je zminimalizować. Zwiększy świadomość, że taka pomoc jest możliwa i wskazana, pozwoli na dobieranie do tego szalenie trudnego rodzaju pracy osób, które mają do tego odpowiednie predyspozycje. To bez wątpienia pozytywnie wpłynie na jakość pomocy świadczonej dzwoniącym i przyczyni się do zwiększenia ich bezpieczeństwa - podsumowuje.

- Ta zmiana wymaga jeszcze szerokiej edukacji, szkoleń, wspierania też samych psychologów na ich stanowiskach - konstatuje Wypych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum