Przyszłość finansowania oddziałów ratunkowych: spokój środowiska jest pozorny

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 07 lipca 2014 06:16

Pula pieniędzy na szpitalne oddziały ratunkowe w Polsce nie będzie większa. Należy spróbować rozlokować ją w inny, lepszy sposób - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia dr Grzegorz Michalak*, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny ratunkowej, członek zespołu opracowującego nowe rozwiązania w zakresie finansowania SOR-ów i izb przyjęć.

Rynek Zdrowia: - Wiele mówiło się o tym, że SOR-y generują ogromne straty dla szpitali. Ostatnio jednak o tym cicho. Czy coś zmieniło się w tej kwestii?

Dr Grzegorz Michalak: - W grudniu 2013 r. zarządzeniem ówczesnej prezes NFZ zostały zmienione zasady finansowania SOR-ów. Wcześniej, w 2013 r., mieliśmy inny podział kategorii udzielanego świadczenia pacjentowi. Udzielając świadczenia w 2013 r., mogliśmy sumować poszczególne procedury wykonane w SOR. Opisując to obrazowo, 1+1+1 dawało nam 3 punkty rozliczeniowe.

Szczegółowo: jeżeli pacjent trafił na SOR i miał wykonane badanie lekarskie, opiekę pielęgniarską, podstawowe badanie krwi i zdjęcie RTG klatki piersiowej, np. przy podejrzeniu zapalenia płuc, to mogliśmy wykazać do NFZ udzielenie świadczenia kategorii II za 3 punkty.

W ogólnym rozliczaniu pacjentów dawało to pewien wymiar kosztów, które ponosił oddział. Od stycznia 2014 r., ten sam pacjent w nowym rozliczeniu generuje 1 pkt. - kategorię pierwszą, podstawową, czyli jest sprawozdawany o 300% niżej niż w grudniu ub.r.

Wzbudziło to niepokój konsultantów w dziedzinie medycyny ratunkowej, że spowoduje to kolejne niedofinansowanie SOR-ów. O swych obawach powiadomiliśmy prezes NFZ. Ta zdecydowała o powołaniu Zespołu ds. opracowania nowych rozwiązań systemowych finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie szpitalnego oddziału ratunkowego i izby przyjęć (zarządzenie prezesa NFZ z 11 kwietnia nr 16/2014/GPF).

W Zespole pracuje 14 osób: 9 przedstawicieli NFZ oraz 5 przedstawicieli środowiska lekarskiego: prof. Jerzy Robert Ładny, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej; prof. Juliusz Jakubaszko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej; prof. Leszek Brongel, małopolski konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej; dr Andrzej Witkowski, szef SOR w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu, członek PTMR oraz ja.

- Jakie zadania postawiono przed zespołem?
- Między innymi opracowanie nowych rozwiązań systemowych finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie SOR/IP, w tym m.in. opracowanie zmian w algorytmie obliczania stawek ryczałtów dobowych w zakresie finansowania świadczeń w SOR/IP.

Ponadto - opracowanie projektu nowelizującego zarządzenie nr 89/2013/DSOZ prezesa NFZ z dnia 19 grudnia 2013 r. ws. określenia warunków i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne, w części dotyczącej algorytmu obliczania stawki ryczałtu dobowego w zakresie finansowania świadczeń w SOR/IP, z uwzględnieniem m.in. kryteriów pozwalających na zróżnicowanie wysokości stawek ryczałtu dobowego, z uwagi na obsługę dużej liczby świadczeniobiorców, wykonywanie kosztochłonnych procedur oraz dysponowanie dużym potencjałem w postaci wyposażenia w sprzęt i aparaturę medyczną, kwalifikacje personelu medycznego i możliwości diagnostyczne.

- Czyli spokój w środowisku bierze się stąd, że czeka ono na rezultaty prac zespołu?
- Można tak powiedzieć. Dostaliśmy pewną delegację do próby urealnienia finansowania SOR, co nie będzie łatwe. Na razie zostały aneksowane stawki dla SOR-ów z I półrocza 2014 r. Oznacza to, że mamy kilka miesięcy na to, żeby znaleźć dobry model finansowania. Spokój środowiska jest pozorny, bo niezależnie od tego, jaki model finansowania zostanie opracowany, pula pieniędzy na SOR-y w Polsce się nie zwiększy. Należy spróbować rozlokować ją w inny, lepszy sposób.

Obecnie mamy SOR-y, które przynoszą dług od 3,5 do 6 mln zł rocznie. Są również SOR-y małe, które udzielają ok. 20 świadczeń na dobę, w których pracuje jeden lekarz i dwie pielęgniarki i te oddziały bilansują się. Jeśli mamy do dyspozycji tę samą pulę, pada pytanie: czy pozostawić finansowanie małych SOR-ów na tym poziomie, jaki mają obecnie, i pozwolić, by duże oddziały generowały długi, czy zmienić to i mniejszym jednostkom zmniejszyć kontrakty, a dofinansować duże SOR-y?

- Czy można powiedzieć, że SOR-ów w Polsce jest za mało, za dużo?
- To zależy od regionu. Weźmy za przykład woj. śląskie. W tej ponad 4-milionowej, wielkiej aglomeracji działa tylko 11 szpitalnych oddziałów ratunkowych. Prof. Krystyn Sosada, śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny ratunkowej, sygnalizuje, że to za mało. Generalnie obowiązuje zasada - jeden SOR na 200-250 tys. mieszkańców.

Mamy obecnie w Polsce 218 SOR-ów, więc teoretycznie na 40 mln mieszkańców liczba tych oddziałów jest wystarczająca. Natomiast można przyjrzeć się ich rozlokowaniu i skorygować je, gdyż są jednostki, które obejmują 30-40 tys. mieszkańców, a są i takie, które mają pod opieką ponad 300 tys. mieszkańców.

- SOR-y realizują swoją rolę w systemie? Często się słyszy o ich niewłaściwym wykorzystaniu, że trafia na nie liczna grupa pacjentów, którzy powinni otrzymać pomoc w POZ. Jak systemowo rozwiązać ten problem?
- Potrzebny byłby solidny nadzór nad wypełnianiem zapisów kontraktów zawartych pomiędzy NFZ a dziennym POZ czy nocną i świąteczną opieką lekarską.

Gdyby faktycznie na SOR-y trafiali chorzy z nagłym zagrożeniem zdrowotnym - te 35-40%, które powinno podlegać pod system Państwowego Ratownictwa Medycznego - uzyskalibyśmy lepszy dostęp do tego świadczenia: krótszy czas oczekiwania na badanie lekarskie w SOR, a w rezultacie chory, który wymaga pilnego podjęcia działań, np. pacjent z udarem mózgu czy ostrym zespołem wieńcowym, opiekę otrzymywałby niezwłocznie.

- Przy okazji doniesień o długim czasie oczekiwania pacjentów na SOR-ach mówi się o edukacji społeczeństwa. Że Polacy muszą wiedzieć, jak działa system, gdzie się udać...
- Taka edukacja powinna dotyczyć nie tylko pacjentów, ale również środowiska medycznego: lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i innych pracowników ochrony zdrowia. Gdy potrzebujący pomocy medycznej dotrze do placówki ochrony zdrowia, osoba kompetentna powinna udzielić mu jednoznacznej informacji, gdzie w danej sytuacji należy się udać.

- Finansowanie SOR-ów i obciążenie pacjentami to jedyne problemy, z którymi zmagają się te oddziały?
- Nie jedyne. Moim zdaniem doprecyzowania wymagałby np. zapis w rozporządzeniu Ministra Zdrowia ws. szpitalnego oddziału ratunkowego mówiący o minimalnych zasobach kadrowych oddziału. Obecny zapis: „lekarze w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału, w tym co najmniej jeden lekarz systemu przebywający stale w oddziale", jest nieprecyzyjny.

To samo dotyczy zespołu pielęgniarskiego i ratowników medycznych. Powinna zostać doprecyzowana - zależnie od liczby udzielanych świadczeń i kategorii wykonywanych procedur, czyli od stopnia referencyjności SOR-ów - minimalna, ale realna i bezpieczna liczba personelu medycznego i dodatkowego.

W SOR-ze, gdzie udzielanych jest mniej niż 30 świadczeń na dobę, mógłby pracować jeden lekarz medycyny ratunkowej i 2 pielęgniarki, ale w oddziale, gdzie liczba pacjentów przekracza 150 na dobę, powinno być co najmniej 4 lekarzy na dyżurze i oczywiście, odpowiednio większa liczba pielęgniarek i ratowników medycznych. Nie zapominajmy o personelu dodatkowym: sekretarkach medycznych, rejestratorkach, pracowniku socjalnym czy psychologu.

Praca w SOR-ze wymaga stałej koncentracji, podejmowania szybkich, odpowiednich do stanu chorego decyzji i konkretnych działań. W związku z tym jesteśmy narażeni na ciągły stres, a tym samym na szybkie wypalenie zawodowe.

Dlatego uważam obecność psychologa w SOR-ze za niezbędną, także, a może przede wszystkim, z punktu widzenia pacjentów i ich bliskich, którzy z powodu nagłego zagrożenia zdrowotnego narażeni są na wystąpienie zespołu stresu pourazowego.

* Dr Grzegorz Michalak jest ordynatorem SOR i zastępcą dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Bielańskim w Warszawie.

Więcej o oddziałach ratunkowych - w raporcie w najnowszym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 7-8/2014).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum