Przy wypisie ze szpitala dostał do domu respirator. "To nic wyjątkowego" Pacjent z respiratorem jedzie do domu. FOT. Jarosław Kubalski/Radio Kielce

Ze Świętokrzyskiego Szpitala Tymczasowego wypisany został pacjent z niewydolnością oddechową, wyposażony w respirator domowy. Wywołało to kontrowersje wśród urzędników.

  • Samo podłączenie respiratora nie stanowi o wyleczeniu chorego – to długi i wieloetapowy proces
  • Nie ma gdzie kierować pacjentów po wyleczeniu z Covid-19 z niewydolnością oddechową na rehabilitację
  • Korzystanie z respiratora domowego „na własną rękę” może okazać się tragiczne w skutkach

Janina Mikołajczyk, wicedyrektor Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach poprosiła o zajęcie stanowiska konsultantów wojewódzkich, czy dobrą decyzją było wypisanie do domu pacjenta, z co prawda wyleczonym Covid-19, ale z pocovidową niewydolnością oddechową. W dodatku... z respiratorem.

Działania urzędniczki wzbudziły zdziwienie i zażenowanie w środowisku lekarskim.

Wyleczony z Covid-19, ale…

66-letni mężczyzna spędził w Świętokrzyskim Szpitalu Tymczasowym ponad trzy tygodnie. Początkowo był hospitalizowany w oddziale zachowawczym. W trzeciej dobie, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, został przekazany do oddziału intensywnej terapii. Wymagał intubacji i wentylacji mechanicznej respiratorem. Jego płuca w 80 procentach były zajęte przez zmiany covidowe.

Leczeniem pacjenta zajmował się dr n. med. Michał Domagała - koordynator intensywnej terapii w kieleckim szpitalu tymczasowym - specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, toksykologii klinicznej oraz medycyny bólu.

- Stan mężczyzny w ciągu trzech tygodni hospitalizacji poprawił się w sposób znaczący. Odzyskał świadomość, sam zaczął spożywać posiłki i wstawać, choć każda aktywność jest dla niego wyzwaniem. U mężczyzny w konsekwencji zakażenia wirusem SARS-CoV-2 wystąpiła izolowana niewydolność układu oddechowego, która wymaga stałej, 24- godzinnej tlenoterapii niskoprzepływowej (poniżej 5l/min) wraz z wentylacją mechaniczną respiratorem – mówi dr Domagała.

Lekarz po tym, jak stan pacjenta znacząco się poprawił, wystąpił do ośrodka w Bydgoszczy z prośbą o włączenie go do programu wentylacji domowej.

Wiedza i doświadczenie

Dr Domagała od lat zajmuje się chorymi objętymi programem wentylacji domowej. Korzystając ze swojego doświadczenia, poprosił o przyznanie respiratora domowego pacjentowi szpitala tymczasowego. Udało się.

- Wszystko zostało uzgodnione z rodziną, która wyraziła gotowość, by zająć się bliskim w domu. Respirator który otrzymał jest bardzo prosty w obsłudze i bezpieczny. Co ważne - pacjent wymaga stałej tlenoterapii w zakresie poniżej 5l/min.- mówi lekarz.

Dr Michał Domagała, koordynator intensywnej terapii w kieleckim szpitalu tymczasowym, m.in. specjalista anestezjologii i intensywnej terapii,. Fot. WSZZ Kielce
Dr Michał Domagała, koordynator intensywnej terapii w kieleckim szpitalu tymczasowym, m.in. specjalista anestezjologii i intensywnej terapii,. Fot. WSZZ Kielce

Z obsługi sprzętu została odpowiednio przeszkolona rodzina. Pacjent pozostał pod opieką dr-a Domagały, który odwiedza chorego w domu. Ma również zapewnioną pomoc ze strony pielęgniarki i fizjoterapeuty.

Dr Michał Domagała wyjaśnia, że dalsze leczenie mężczyzny w szpitalu tymczasowym było bezcelowe, a przekazanie pacjenta na inny oddział intensywnej terapii niemożliwe. Z prozaicznego powodu - ograniczenia w dostępności tego typu miejsc.

Nic wyjątkowego

Jak mówi dr Michał Zabojszcz, kierownik Świętokrzyskiego Szpitala Tymczasowego, pacjentów z przewlekłą chorobą oddechową na innym tle niż COVID-19 korzystających z respiratorów domowych w Polsce są tysiące.

- Trudno powiedzieć ilu będzie pacjentów z przewlekłą, pocovidową niewydolnością oddechową, ale z pewnością będzie to zauważalna liczba. Część z nich będzie mogła kwalifikować się do programu wentylacji domowej. Pozwoli to na uniknięcie ryzyka zakażeń szpitalnych, nie mówiąc już o tym, że pacjent w domu przebywa w przyjaznych dla niego warunkach i szybciej dochodzi do zdrowia – mówi dr Zabojszcz.

Dodaje: - Szpital tymczasowy, a także inne placówki covidowe, nie są przeznaczone do długotrwałej rehabilitacji pacjentów. W przypadku wyleczonych z COVID-19, którzy mają pocovidowy zespół płucny, jest ona kluczowa, ale może potrwać wiele miesięcy.

Dla innych wskazań system działa świetnie

Funkcjonujący obecnie w Polsce system respiratorów domowych jest dobrze zorganizowany. Obejmuje lekarza, który zna pacjenta, jego historię choroby i systematycznie go monitoruje oraz pielęgniarki i rehabilitantów. W razie problemów czy wątpliwości chory i jego rodzina mają z nimi bezpośredni kontakt.

- Można by rozważyć systemowo taką formę leczenia pacjentów pocovidowych. Dobrze, że obecnie nie jest ich dużo. Więcej jest natomiast osób, które wymają wysokoprzepływowej terapii tlenowej – mówi dr Zabojszcz.

Jak dodaje, leczenie chorych z pocovidową niewydolnością oddechową stanowi duże wyzwanie. - W przypadku naszego pacjenta – pana Henryka, który dzięki zaangażowaniu dr-a Domagały został wypisany z respiratorem domowym, udało się znaleźć dobre rozwiązanie. Mamy jednak w naszym szpitalu osoby, które rehabilitujemy przez długie tygodnie, bo nie ma ich gdzie skierować – wyjaśnia dr Zabojszcz.

Pocovidowi pacjenci tlenozależni, którzy potrzebują niewielkiej ilości tlenu - do 5 l na minutę (bo tyle zapewniają domowe koncentratory tlenu), mogą zostać wypisani z takim urządzeniem do domu. Natomiast osoby wymagające tlenu w większych przepływach muszą przebywać w miejscach, gdzie można im go zapewnić i zagwarantować kompleksową rehabilitację – mówi kierownik szpitala.

Nie tylko w Świętokrzyskiem

Na pytanie, czy zna przypadki wypisania ze szpitala pacjenta po covidzie na respiratorze, prof. Adam Barczyk, kierownik katedry i kliniki pulmonologii Wydziału Lekarskiego SUM, kierujący oddziałem pulmonologii Górnośląskiego Centrum Medycznego Szpital w Ochojcu, stwierdza: - Zdarzają się takie przypadki, przy czym wypisujemy pacjenta wyłącznie w nieinwazyjnej wentylacji - niezaintubowanych, korzystających z tlenu za pomocą maski – podkreśla profesor.

Jak dodaje, takie sytuacje nie zdarzają się często. Odbywa się to w ramach programu wentylacji przewlekłej pacjentów z niewydolnością oddechową w którym klinika w Ochojcu uczestniczy. - Nazywamy to wentylacją pomostową – dodaje.

Jak podkreśla, nie chce komentować przypadku wypisania po przebytej chorobie Covid-19 pacjenta z respiratorem domowym ze Świętokrzyskiego Szpitala Tymczasowego, bo nie zna jego szczegółów. Dodaje jednak, że jeszcze przed pandemią koronawirusa bardzo dużo pacjentów wypisywano do wentylacji domowej ze wskazania zaawansowanego PoChP, OHS – Zespołu Hipowentylacji Otyłych czy wskazań neurologicznych.

- To były jednak stare czasy. Teraz od roku walczymy z covidem. Mamy bardzo ciężki oddział, przetacza się kolejna fala zakażeń. Chorych w ciężkim stanie jest bardzo dużo. Wczoraj rozważaliśmy podobną sytuację – przewlekłej wentylacji mechanicznej, ale do tego nie doszło, bo to był pacjent, którego konsultowaliśmy z zewnątrz. Potwierdzam jednak - mieliśmy takie przypadki, a kierowanie pacjenta na nieinwazyjną tlenoterapię domową jest możliwe – mówi prof. Barczyk.

Niezwykle trudny proces

Jak mówi prof. Dariusz Maciejewski, konsultant krajowy w dziedzinie intensywnej terapii, kierownik oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku Białej, leczenie COVID-19, szczególnie w najbardziej krytycznych formach ostrej niewydolności oddechowej, często powikłanej ARDS, jest niezwykle trudnym procesem obarczonym znaczną śmiertelnością.

- Samo podłączenie respiratora nie stanowi o wyleczeniu chorego. Proces prowadzący do wyleczenia lub zaleczenia chorego jest wieloetapowy. Składa się na niego prawidłowa wentylacja mechaniczna, odpowiednia fizykoterapia z uwzględnieniem pozycji odwróconej chorego, sensowna i w odpowiednim czasie prowadzona farmakoterapia oraz - w jej ramach - antybiotykoterapia – podkreśla prof. Maciejewski

- Należy pogratulować kolegom ze świętokrzyskiego ośrodka zakończonego sukcesem procesu leczenia. Niestety, dosyć złożony sposób uszkodzenia płuc w przebiegu COVID-19 (od strony pęcherzyka płucnego, jak i od strony włośniczek płucnych) powoduje, że część chorych wymaga długotrwałej rehabilitacji oddechowej, co zmniejsza, ale nie eliminuje ryzyka inwalidztwa oddechowego – dodaje.

Jak wyjaśnia ekspert, w grupie chorych najciężej poszkodowanych rzeczywiście występuje konieczność suplementacji powietrza oddechowego dodatkową porcją tlenu, uzyskiwaną z oksygenatora.

- Problem ten znają pulmonolodzy leczący w ten sposób przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Niestety ten zakres uszkodzenia układu oddechowego w formie przewlekłej może pozostać trwały i wiązać się także z uszkodzeniem układu krążenia. Leczenie jest wieloletnie i nie zawsze kończy się sukcesem, ograniczając możliwości poruszania się chorego i normalnego funkcjonowania – mówi profesor.

Oksygenacja domowa na własną rękę jest niebezpieczna

Pytany o metodę tlenoterapii w leczeniu COVID-19 w warunkach domowych prof. Maciejewski zdecydowanie ostrzega przed jej zastosowaniem szczególnie w fazie narastania niewydolności oddychania.

- Zapotrzebowanie na wentylację w grupie tych chorych wynosi 30-50 l/min. przy wysokich stężeniach tlenu. Oksygenator zapewnia 5 l/min., co jednoznacznie dyskwalifikuje taką "metodę leczenia". Natomiast może być ona stosowana w rehabilitacji i fizjoterapii chorych pocovidowych – mówi profesor Maciejwski.

Dodaje: - Ze smutkiem muszę powiedzieć, że co najmniej kilkunastu z moich pacjentów w ostatnim czasie, stosując oksygenację w domu w pierwszym okresie choroby, doprowadziło się do stanu nieodwracalnego uszkodzenia płuc i niestety ich leczenie zakończyło się niepowodzeniem. Warto to bardzo mocno podkreślić!

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.