Prywatna opieka psychiatryczna: jak osiągnąć sukces, to tylko podczas kryzysu systemu?

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 07 lutego 2019 06:03

Sami decydenci przyznają, że psychiatria przez lata była dziedziną najbardziej zaniedbaną, dlatego wprowadzają nowe sposoby organizacji i zwiększają nakłady. Z tych samych założeń wychodzą niektórzy prywatni inwestorzy, którzy deklarują chęć zmiany oblicza polskiej psychiatrii, zarówno w dziedzinie ambulatoryjnej jak i szpitalnej. Czy to się uda? Specjaliści pozostają sceptyczni.

Prywatna opieka psychiatryczna: jak osiągnąć sukces, to tylko podczas kryzysu systemu?
Nie powiodły się te projekty szpitalne, gdzie zakładano, że pacjent komercyjny będzie w stanie sfinansować całe przedsięwzięcie. Czy w psychiatrii może być inaczej? Fot. Shutterstock

Już latem 2017 r. Grzegorz Goryszewski, założyciel sieci klinik kardiologii interwencyjnej Allenort, zapowiadał wejście w nowy obszar działalności biznesowej. Chciał, wykorzystując własne doświadczenia, doprowadzić w polskiej psychiatrii do skoku terapeutycznego i organizacyjnego.

Jak planuje to osiągnąć? Za pomocą projektu kompleksowego leczenia neuropsychiatrycznego w ramach sieci ośrodków ambulatoryjnych i szpitalnych tworzonych poza państwowym systemem, w oparciu o własne zasoby finansowe i pieniądze od przyszłych pacjentów.

Czytaj więcejGrzegorz Goryszewski zapowiada prywatną rewolucję w polskiej psychiatrii

Od czerwca 2018 r. na warszawskim Tarchominie działa już pierwszy ośrodek szpitalny tej sieci - Mazowiecki Szpital i Centrum Diagnostyczne Allenort im. prof. A. Kępińskiego. Leczy m.in. zaburzenia psychotyczne, lękowe, uzależnienia, wypalenie, depresję, zaburzenia pamięci.

Jak kształtują się ceny hospitalizacji? Najpierw 200 zł za kwalifikację u ordynatora, potem 12 tys. zł za dwa tygodnie w pakiecie diagnostycznym, albo 3 850 zł za tydzień w podstawowym pakiecie leczniczym oraz  4 450 w pakiecie leczniczym rozszerzonym. Jeszcze inaczej: między 550 a 850 zł za dobę. - Jak ktoś ma życzenie brać i 1000 zł np. za wizytę w prywatnym gabinecie, to przyjmuje. Rynek zweryfikuje jego fachowość i to czy jego porada i sposób leczenia warte są tej ceny - odnosi się do tych kwot prof. Piotr Gałecki, krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii.

Oprócz 40-łóżkowego szpitala Allenort ma obecnie w portfelu cztery poradnie psychiatryczne. To kliniki działające w Warszawie, ale marka wkrótce ma się pojawić w innych dużych miastach.

Podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.) odbędą się m.in. dwie sesje poświęcone prywatnemu sektorowi w ochronie zdrowia: "Wkład niepublicznej medycyny w budowanie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków" i "Medycyna publiczna i niepubliczna – nadzieje czy zagrożenia?".
Program całego Kongresu i rejestracja:  www.hccongress.pl

Grzegorz Goryszewski przyznał, że w biznes psychiatryczny zainwestował już kilkadziesiąt mln zł, a placówki Allenortu przyjmują miesięcznie 7 tys. pacjentów. Suma zaplanowanych inwestycji ma znacznie przekroczyć 100 mln zł.

Flagowym projektem jest budowa centrum naukowo-badawczego i dużego szpitala (na 350 łóżek) na 14-hektarowej działce w Ciechocinku, ale ukończenie inwestycji ma zająć kilka lat.

Model biznesowy z szansą na sukces?
Rodzi się pytanie, czy w obecnej sytuacji finansowej i organizacyjnej polskiej psychiatrii i analizując siłę nabywczą przeciętnego pacjenta taki model biznesowy ma szansę na sukces? Zwłaszcza w segmencie szpitalnym?

- To trudna kwestia. W tej chwili jesteśmy w trakcie reformy psychiatrii, która z grubsza charakteryzuje się tym, że odchodzimy od modelu leczenia szpitalnego na rzecz tzw. psychiatrii środowiskowej. Czyli należy się spodziewać, że w najbliższym czasie liczba łóżek szpitalnych w Polsce ulegnie redukcji - stwierdza dr Jerzy Gryglewicz, ekspert z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Negatywnie na projekt może więc wpływać to, że leczymy obecnie mniej poprzez hospitalizacje, także z powodu szerszego wprowadzenia do terapii leków długodziałających, jak np. w schizofrenii.

- Natomiast czynnikiem pozytywnym dla tego typu inwestycji jest fakt, że w każdym województwie ruszył pilotaż priorytetowych obecnie centrów zdrowia psychicznego. Istotne jest, że w tym pilotażu również biorą udział podmioty niepubliczne. Jeśliby więc inwestor szedł w kierunku tego, co jest w tej chwili preferowane, czyli centrów zdrowia psychicznego, to wydaje się, że byłaby spora szansa na sukces - ocenia ekspert z Uczelni Łazarskiego.

Dokooptować niepubliczne podmioty
Pośrednio potwierdził to prezes NFZ Andrzej Jacyna, który w połowie stycznia br. na posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. zdrowia psychicznego zaznaczył, że w tym roku wzrost wyceny świadczeń w psychiatrii będzie kontynuowany i powinien być na poziomie 11 proc.

Podkreślił jednak, że nadal w tym obszarze w wydatkach dominują nakłady na hospitalizację, a zdecydowanie mniejsza pula przeznaczana jest na świadczenia realizowane w AOS, co należy zmienić. Jego zdaniem tych świadczeń poza szpitalnictwem jest za mało, potrzebne jest zwiększenie dostępności do pomocy środowiskowej. Należy zwiększyć wycenę świadczeń, by zachęcić także niepubliczne placówki do włączenia się w te świadczenia.

- Powinno się więc tworzyć takie rozwiązania, które są zapisane w pilotażu centrów zdrowia psychicznego. To daje 100-procentową pewność określonych środków finansowych dla inwestorów. Tam są bardzo atrakcyjne wyceny, co daje praktycznie pewną gwarancję rentowności - ocenia Jerzy Gryglewicz.

W ramach centrów zdrowia psychicznego obowiązkiem jest zabezpieczenie również świadczeń szpitalnych, tyle że potencjalny inwestor musiałby wpisać się w określone tendencje i wymagania, czyli ograniczenie psychiatrii w formie hospitalizacji na rzecz tzw. psychiatrii środowiskowej.

Prywatny szpital? To nie działa
Ekspert przypomina bowiem, że nie powiodły się te projekty szpitalne, gdzie zakładano, że pacjent komercyjny będzie w stanie sfinansować całe przedsięwzięcie, czyli że da się oprzeć działalność wyłącznie o środki prywatne.

- Życie zweryfikowało tę strategię i w tej chwili widzimy, że najlepszym rozwiązaniem jest jednak łączenie tych dwóch strumieni pieniędzy, czyli posiadania jednak gwarancji finansowania publicznego, jak również posiadania też możliwości świadczeń komercyjnych. W tym kierunku zmierzają duże sieci - opisuje Jerzy Gryglewicz.

Oczywiście na pewno będzie grupa osób, która będzie chciała się leczyć w prywatnym szpitalu. I będzie ją na to stać.

- Ale w mojej ocenie ten biznes być może w Warszawie czy innych dużych aglomeracjach ma szanse powodzenia, natomiast jeśli mówimy o tworzeniu sieci, to trzeba mieć świadomość, że w mniejszych miejscowościach tego typu przedsięwzięcie raczej dobrze nie rokuje - ocenia ekspert.

Z kolei prof. Piotr Gałecki przypomniał, że takich prywatnych szpitali jak uruchomiony niedawno w Warszawie jest już kilka w Polsce.

- One nie zmieniają sytuacji, nie rozwiązują żadnego problemu, dają jedynie trochę inną ofertę, która jest ofertą poza NFZ. Tak samo zresztą jak prywatne poradnie czy gabinety, które działają poza Funduszem. Nie wydaje mi się, żeby jakimś przełomem na polskim rynku psychiatrycznym był jeden nowy oddział, bo szpital to za dużo powiedziane - ocenia zdecydowanie.

Nie dla przeciętnego Kowalskiego
Czy przedstawiona przez nowego inwestora oferta szpitalna może liczyć na szerszy oddźwięk?

- Na pewno nie jest przeznaczona dla przeciętnego Kowalskiego. Dla przeciętnego Kowalskiego mamy publiczną służbę zdrowia. Bez dostępnej oferty publicznej nie rozwiążemy problemów zdrowia psychicznego. Natomiast część ludzi sobie dobrze radzi finansowo i może nie chcieć z różnych powodów korzystać z  publicznej służby zdrowia, bo ciągle to jest objęte jakąś stygmatyzacją i będzie ich stać na skorzystanie z komercyjnych placówek. Ale to będzie raczej uzupełnienie systemu - ocenia Marek Balicki, b. minister zdrowia, a obecnie szef Biura ds. Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Jeśli kogoś stać, żeby płacić 500 czy 800 zł dziennie w prywatnym ośrodku, kiedy stawka w lecznictwie publicznym wynosi 180 zł za dzień, to zapłaci, gdyż chce mieć lepsze warunki. Mimo wszystko, zdaniem eksperta, podstawa psychiatrii z natury rzeczy powinna być finansowana ze środków publicznych.

- Bo jak nie będzie finansowana ze środków publicznych, czy będzie finansowana w sposób niewystarczający, to doprowadzi to do wykluczenia społecznego licznych kategorii osób z zaburzeniami psychicznymi, które nie są przedmiotem zainteresowania ośrodków komercyjnych - przekonuje.

Uzupełnienie oferty publicznej
Do innego odbiorcy jest bowiem kierowana oferta komercyjna, a inny zakres oddziaływań ma oferta publiczna. Prywatny inwestor zapewne przeanalizował jakie kategorie zaburzeń psychicznych czy też grup społecznych będą korzystać chętnie z usług prywatnych.

- Wiadomo, że problemy zdrowia psychicznego dotyczą ludzi nie tylko tych zagrożonych wykluczeniem, ale również tych którzy mają wyższe dochody, więc zainteresowanie będzie. Ale czy na leczenie stacjonarne? To się dopiero okaże - wskazuje Marek Balicki.

Jak przypomina b. minister zdrowia, np. w Warszawie jest już dość dobrze rozwinięta prywatna ambulatoryjna opieka psychiatryczno-psychologiczna. Część ludzi stać na to, żeby korzystać z niej finansując to z własnej kieszeni, szczególnie że psychiatria w sektorze publicznym jest od wielu lat w kryzysie, bo jest stygmatyzowana i niedofinansowana.

- Obecne zmiany w psychiatrii to dopiero początek. Choć idą w dobrym kierunku, ciągle jeszcze psychiatria publiczna jest dyskryminowana. Nie dość, że na opiekę zdrowotną przeznaczamy mniej niż inni, to w ramach tej kwoty jeszcze mniej przeznaczamy na psychiatrię. To pokazuje problem psychiatrii w Polsce - ocenia Marek Balicki.

Jak podsumowuje, nawet tam, gdzie funkcjonuje bardzo dobrze rozwinięta publiczna opieka psychiatryczna działają placówki prywatne i zawsze będzie zapotrzebowanie na ich usługi, jako uzupełnienie oferty publicznej.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum