Protesty, odwołania, kontrole: walka o kontrakty na rehabilitację na ostatniej prostej

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 21 sierpnia 2014 06:20

W ostatnich tygodniach w mediach głośno było o wynikach postępowań konkursowych w rodzaju rehabilitacja lecznicza, szczególnie w zakresach fizjoterapia ambulatoryjna czy rehabilitacja dzieci z zaburzeniami wieku rozwojowego. Protestowali świadczeniodawcy, których oferty przepadły w konkursach i pacjenci. NFZ przypominał z kolei, że jego zadaniem było kupić jak najwięcej jak najlepszych świadczeń.

Sporo emocji wzbudziły m.in. postępowania w Kujawsko-Pomorskiem, Śląskiem Lubuskiem. Jan Raszeja, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ zaznacza, że kryteria brane pod uwagę w konkursie ofert to: jakość, kompleksowość, dostępność, ciągłość i cena.

- Jednym z najbardziej podstawowych warunków była kompleksowość. Część świadczeniodawców fizjoterapii ambulatoryjnej dysponowała jedynie bardzo prostą rehabilitacją. Ich pozycja była w czasie konkursu słabsza w stosunku do przychodni posiadających większą ofertę - mówi Rynkowi Zdrowia rzecznik K-P OW NFZ.

W wyniku postępowania konkursowego w Kujawsko-Pomorskiem kontraktów nie dostało 20 podmiotów, które miały dotychczas kontrakt z NFZ na świadczenia w zakresie fizjoterapii ambulatoryjnej, otrzymało je natomiast 19 nowych świadczeniodawców. W samej tylko Bydgoszczy kontrakty straciło 6 przychodni, a zawarto je z 4 nowymi placówkami. Pod siedzibą Funduszu protestowali pacjenci, parlamentarzyści, włodarze miasta.

Z puli ponad 40 mln zł na rehabilitację leczniczą do rozdysponowania pozostało jeszcze 9 mln zł. Oddział Funduszu rozpisał konkursy uzupełniające, nie tylko w Bydgoszczy.

- Ostatecznie kontrakty z NFZ podpisali wszyscu bydgoscy świadczeniodawcy, który je wcześniej stracili, a w samej Bydgoszczy na rehabilitację przeznaczono o ponad 3 mln zł więcej niż w I półroczu. Finansowanie świadczeń w zakresie rehabilitacja lecznicza nie zminiejszyło się w stosunku do I półrocza - informuje Jan Raszeja.

Nie spełnili warunków
Jak podaje Sylwia Malcher-Nowak, rzecznik Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, z 81 ofert na fizjoterapię ambulatoryjną, które wpłynęły wiosną po ogłoszeniu tzw. dużego konkursu (wszystkie powiaty w Lubuskiem) wybranych zostało 49.

- Pozostałe zostały odrzucone, ponieważ m.in. nie spełniały bezwzględnie wymaganych warunków. W niektórych przypadkach zawarte w ofercie informacje okazały się nieprawdziwe, co wykazały kontrole, które miały miejsce u wszystkich oferentów, także tych posiadających od wielu lat kontrakt z Lubuskim OW NFZ - mówi rzeczniczka oddziału NFZ w Zielonej Górze.

Wśród powodów, dla których odrzucano oferty, były np. brak windy, podjazdu czy innego urządzenia umożliwiającego wjazd do zakładu rehabilitacyjnego osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich oraz brak toalety przystosowanej do potrzeb niepełnosprawnych pacjentów. W niektórych przypadkach brakowało też bezwzględnie wymaganego sprzętu.

Jak informuje rzecznik Lubuskiego OW NFZ, trzy konkursy uzupełniające w zakresie fizjoterapii ambulatoryjnej zostały rozstrzygnięte na początku lipca. Obecnie trwa czwarty - na świadczenia w jednym z powiatów. W najbliższych dniach ma zapaść decyzja, czy i kiedy będą ogłaszane kolejne konkursy uzupełniające.

Pacjentów przybywa szybciej niż środków
Być może jest to nadzieja dla świadczedniodawców, którzy uważają, że niesprawiedliwie przedpadli w konkursie. Wśród nich jest NZOZ Rehabilitacja z Zielonej Góry, który już dwukrotnie odwołał się od wyniku konkursu NFZ, a następnie skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Anna Maćkowiak, współwłaścicielka lecznicy, jest zdania, że cieniem na ofercie jej placówki położyło się zarządzenie prezesa NFZ z dnia 23 stycznia 2014 r. ws. określenia kryteriów oceny ofert w postępowaniu ws. zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.

- Wysoko punktowane było m.in. wymagane tym zarządzeniem zapewnienie specjalisty w dziedzinie fizjoterapii - mówi Maćkowiak.

Uważa też, że finansowanie rehabilitacji leczniczej nie jest wystarczające. Jak podaje, gdy rozpoczynają się zapisy na zabiegi, terminy na nowy rok na najpopularniejsze z nich kończą się już w styczniu. Tak samo jest w innych placówkach.

- Środków na te świadczenia jest zdecydowanie za mało. Decydenci muszą wziąć pod uwagę, że starzejące się i wymagające rehabilitacji społeczeństwo to nie jest przyszłość, a dzień dzisiejszy - wskazuje Anna Maćkowiak.

Brakuje dialogu z NFZ
Śląski OW NFZ prowadzi obecnie jeden konkurs ofert o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju: rehabilitacja lecznicza, rehabilitacja dzieci z zaburzeniami wieku rozwojowego w ośrodku/oddziale dziennym dla powiatów: bielskiego, cieszyńskiego, żywieckiego i miasta Bielsko-Biała. Ma on zostać roztrzygnięty w czwartek (21 sierpnia).

Na jego wynik czeka Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Cieszynie, który po 15 latach prowadzenia rehabilitacji stracił kontrakt z Funduszem. Rafał Guzowski, rzecznik Stowarzyszenia wskazuje, że jest ono pracodawcą dla kadry, której gwarantuje finansowanie lub dofinansowywanie certyfikowanych kursów i szkoleń oraz studiów podyplomowych.

- Chcemy, by pracowali u nas profesjonaliści, którzy mają odpowiednie kwalifikacje i są zatrudnieni na umowy o pracę. To gwarantuje, że rehabilitacja pozostaje na wysokim poziomie. Nowe podmioty zaproponowały zdecydowanie niższą cenę - do czego mają oczywiście prawo. Tymczasem Stowarzyszenie nie prowadzi działalności komercyjnej, dzięki której, jak inne ośrodki, mogłoby zrekompensować sobie zaniżoną cenę czy dbać o podnoszenie kwalifikacji zawodowych rehabilitantów - mówi Rafał Guzowski.

Zwraca też uwagę, że placówka nie uzyskała dodatkowych punktów m.in. z powodu braku wirówek do masażu kończyn dolnych i górnych.

- Zakup tego sprzętu wydaje się nam absurdalny. Nie ma zastosowania w przypadku rehabilitacji dzieci z zaburzeniami rozwojowymi. Używamy znacznie droższych wanien do hydroterapii, które wyposażone są również w dysze do masażu wirowego, ale nie dostaliśmy za nie dodatkowych punktów - podkreśla.

Ośrodek nie dostał też dodatkowych punktów z powodu braku neurologopedy - aczkolwiek logopedzi pracujący w OREW we wrześniu kończą studia z neurologopedii.

- Wymagania wskazują też, że w ośrodku ma pracować co najmniej jeden fizjoterapeuta. U nas pracuje ich na etacie siedmiu i wszyscy mają wyższe wykształcenie. Bywa, że w innych ośrodkach jest to jeden magister, a pozostali fizjoterapeuci to osoby po 2-letnim studium zatrudnione na umowy cywilno-prawne. Zasady ocen ofert jednak tego nie uzwględniają - podkreśla rzecznik Stowarzyszenia.

W jego ocenie brakuje dialogu między placówkami, które na co dzień zajmują się rehabilitacją leczniczą, a NFZ.

- Gdy przychodzi do kontraktowania, Fundusz po prostu narzuca swoje minimalne wymagania i liczy punkty. Tymczasem pod drugiej stronie znajdują się całe mikrosystemy opieki nad dziećmi, wypracowane wieloletnim doświadczeniem i wprowadzaniem nowych rozwiązań. Efekty braku tego dialogu to przypadki, kiedy nie zawsze procedury kontraktowane przez NFZ są adekwatne do potrzeb pacjentów - ocenia Rafał Guzowski.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum