Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 05-03-2020 16:08

Prof. Zatoński: za "picie" płacimy krótszym życiem, ostatni rok był rekordowy

Co najmniej 110 tys. Polaków w ciągu zaledwie 15 lat przedwcześnie zamarło w wyniku chorób wywołanych alkoholem. Główną przyczyną była marskość wątroby. Z każdym rokiem widać jak problem ten dotyka coraz większej liczby osób. - W zeszłym roku wydatki Polaków na alkohol były najwyższe w historii - alarmuje profesor Witold Zatoński.

Profesor Witold Zatoński. Fot. PTWP

- Rozpoczęta w Polsce po 1990 roku transformacja doprowadziła do znaczącej poprawy stanu zdrowia i przyrostu długości życia. Wkrótce jednak współczynniki umieralności spadły we wszystkich grupach wiekowych, a szczególnie u młodych dorosłych i w średnim wieku - wyjaśnia prof. Witold Zatoński z Europejskiego Obserwatorium Nierówności Zdrowotnych przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu, założyciel Fundacji "Promocja Zdrowia". Dodaje, że w 2002 r. ten pozytywny trend diametralnie się odwrócił. Co szczególnie niepokojące, okazało się, że to właśnie w naszym kraju zaczęto odnotowywać jeden z najwyższych wskaźników przedwczesnej śmiertelności wśród osób pomiędzy 20 a 64 rokiem życia. 

- Wraz z zespołem ekspertów postanowiliśmy sprawdzić przyczyny tego faktu i w trakcie badań okazało się, że za ten stan rzeczy może odpowiadać alkohol - wyjaśnia profesor. 

Jak tłumaczy Rynkowi Zdrowia prof. Zatoński, załamanie wskaźników dotyczących oczekiwanej długości życia zbiegło się z decyzją (z 2002 r.- red)  ówczesnych władz o obniżeniu o 30 proc. akcyzy na wyroby spirytusowe.

- To oczywiście przyniosło znaczący spadek cen wódki, a co za tym idzie wkrótce istotnie wzrósł popyt na takie trunki. Na efekty zwiększonego spożycia alkoholu nie trzeba było czekać długo. Wkrótce zaobserwowano zwiększenie problemów zdrowotnych mających związek z piciem. Dane są zatrważające. W latach 2002-2017 alkohol był przyczyną przedwczesnych zgonów 110 tys. Polaków pomiędzy 20 a 64 rokiem życia  - zaznacza nasz rozmówca.

Podkreśla, że ponieważ nie we wszystkich przypadkach w karcie zgonu wskazano jako przyczynę chorobę, która  jednoznacznie dowodzi związku śmierci z piciem alkoholu, to faktyczny odsetek takich śmierci był zdecydowanie wyższy. - W mojej opinii w rzeczywistości liczba ta była co najmniej dwukrotnie wyższa - komentuje.

Profesor zwraca uwagę, że wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach problem ten będzie narastał. Jak wyjaśnia, dane GUS pokazują, że obecnie statystyczny Polak wypija rocznie średnio 3 litra wódki.

Jak informuje Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, w Polsce alkoholu nadużywa blisko 12 proc. dorosłych - nadużywa tzn. pije go w sposób powodujący szkody dla zdrowia. U ponad 3 mln osób można rozpoznać zaburzenia związane z używaniem alkoholu.

- Najnowsze dane GUS wskazują, że rok 2019 był pod  względem wydatków naszych rodaków na alkohol rekordowy. Wydaliśmy na niego najwięcej w historii - aż 35 mld zł - mówi profesor. 

Z szacunków WHO wynika, że w Polsce wielkość spożycia napojów alkoholowych będzie rosła. Wśród krajów europejskich nasz kraj jest w pierwszej piątce tych, w których przewiduje się największy wzrost w tym obszarze.

W opinii ekspertów konieczne jest wprowadzenie skutecznych działań zmniejszających spożycie alkoholu. - Mając na uwadze, że ryzyko śmierci przed 65 r.ż. w Polsce jest znacznie wyższe niż w Europie, decydenci powinni podjąć działania promujące zdrowie i prowadzić skuteczną politykę antyalkoholową. 

Zatoński zaznacza, że koszty ponoszone na walkę z nadużywaniem alkoholu to opłacalna inwestycja dla państwa. Szacuje się, gdyby zatrzymać trend skracania życia w związku z piciem alkoholu, na rynku przybyło by od 10 do nawet  20 proc. pracowników.