Prof. Robert Rejdak: z telemedycyny powinniśmy korzystać szerzej także w okulistyce

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 24 marca 2020 20:01

Prowadzimy rozmowy m.in. z Ministerstwem Zdrowia, a także parlamentarzystami i wierzę, że w końcu doprowadzą one do wdrożenia programu niezbędnego dla pacjentów z cukrzycowym obrzęku plamki (DME) - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Robert Rejdak, kierownik Kliniki Okulistyki Ogólnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.

Prof. Robert Rejdak; FOT. Materiały prasowe

Rynek Zdrowia: - Można odnieść wrażenie, że o cukrzycowym obrzęku plamki (DME) w mediach nie jest zbyt głośno. Tymczasem jest to jedno z najgroźniejszych schorzeń oczu.
Prof. Robert Rejdak: - Sama plamka żółta jest niezwykle małym obszarem naszego ciała, odpowiada za widzenie środka obrazu bez zniekształceń. Jest mała, ma średnicę zaledwie 5-6 milimetrów, jednak jeśli ulegnie uszkodzeniu, np. wskutek mechanizmu jakiejś patologii, wówczas dochodzi do całkowitego wyłączenia człowieka z życia zawodowego, a często także społecznego. Dlatego tak bardzo ważną kwestią jest obecnie właściwe leczenie cukrzycowego obrzęku plamki w Polsce. DME jest objawem czy też formą retinopatii cukrzycowej, mającą ogromne znaczenie kliniczne.

- Dlaczego?
- Ponieważ zbierający się, w przebiegu retinopatii cukrzycowej, płyn w plamce żółtej powoduje, niestety, w bardzo szybkim tempie uszkodzenia fotoreceptorów, a co za tym idzie pogorszenie widzenia centralnego. Chory z DME w centrum pola widzenia ma szarą plamę, wykrzywiają się linie proste, aż w końcu dochodzi do trwałego uszkodzenia widzenia centralnego.

Odpowiada ono, między innymi za rozpoznawanie twarzy, czytanie. Ale także za sprawne wykonywanie wielu różnych czynności, jak chociażby wpisywanie numerów PIN czy odczytywanie wyników z glukometru, odmierzanie insuliny lub dawkowanie leków. Z oczywistych względów ma to wielkie znaczenie m.in. dla osób z cukrzycą. Z perspektywy prowadzenia pacjentów - diabetyków są to wręcz newralgiczne kwestie!

- Jak wygląda epidemiologia cukrzycowego obrzęku plamki w Polsce?
- Ocenia się, że naszym kraju ok. 3 miliony osób ma cukrzycę. Obowiązuje tzw. reguła jednej trzeciej, tzn. 1 milion diabetyków rozwija retinopatię cukrzycową, kolei ok. 300 tysięcy z tej ostatniej grupy ma cukrzycowy obrzęk plamki.

W Polsce jesteśmy, pod względem wiedzy oraz aparatury, dobrze przygotowani do diagnozowania DME. Niestety, borykamy się z bardzo złą organizacją. Nasz system działa bowiem tak, że chory na cukrzycę najpierw czeka u lekarza rodzinnego. Kiedy dowie się, że ma cukrzycę, jest kierowany do diabetologa. Dopiero wtedy lekarz POZ lub diabetolog wysyła pacjenta do okulisty. Ale czas pochłaniany w tych wszystkich kolejkach powoduje, że nierzadko mija kilka miesięcy, kiedy postępuje nieleczony cukrzycowy obrzęk plamki, co w wielu przypadkach sprawia, że jest już zbyt późno na skuteczne leczenie DME.

Dlatego od wielu lat, w porozumieniu z prof. Markiem Rękasem, konsultantem krajowym w dziedzinie okulistyki postulujemy znacznie szersze niż obecnie stosowanie telemedycyny w diagnostyce, między innymi okulistycznej, a także wprowadzenie poważnych zmian organizacyjnych. Wczesne rozpoznanie i możliwie szybkie podjęcie leczenia DME odgrywa bowiem kluczową rolę w uzyskaniu dobrych efektów terapii.

Badania wykazały, że narzędzia telemedyczne, w połączeniu z algorytmami sztucznej inteligencji, pozwalają diagnozować m.in. cukrzycowy obrzęk plamki w bardziej czuły sposób niż robi to człowiek. Problem więc polega jedynie na tym, aby pacjent dotarł do nas odpowiednio wcześnie i mógł skorzystać z takiej diagnostyki. Wspomniane zmiany organizacyjne nie tyle wymagałyby dodatkowych kosztów, co przesunięcia już ponoszonych, także pośrednich.

Naprawdę warto wdrożyć usprawniające system rozwiązania, ponieważ obecnie budżet państwa ponosi niebagatelne koszty związane np. z wypłacaniem rent, utratą produktywności, zwolnieniami z pracy chorych z cukrzycowym obrzękiem plamki, u których nie podjęto leczenia odpowiednio wcześnie. Wyliczyliśmy, że rocznie na wszelkie koszty pośrednie związane z DME przeznaczamy w Polsce aż 3,5 miliarda zł.

Wystarczyłoby więc przesunąć te środki finansowe na usprawnienie wczesnej diagnostyki oraz skuteczną terapię DME.

- Skoro jesteśmy przy terapii - dlaczego trwające od około czterech lat starania środowiska medycznego i pacjentów o wdrożenie programu lekowego w cukrzycowym obrzęku plamki nie przyniosły dotąd oczekiwanego efektu?
- Głos lekarzy w tej sprawie na razie nie jest uwzględniany przez decydentów. Prowadzimy rozmowy m.in. z Ministerstwem Zdrowia, a także parlamentarzystami i wierzę, że w końcu doprowadzą one do wdrożenia programu niezbędnego dla pacjentów z DME. Tym bardziej, że są na to środki w systemie. Chorzy na cukrzycowy obrzęk plamki konkurują jednak o te pieniądze z pacjentami cierpiącymi na inne schorzenia, między innymi na jaskrę czy inne schorzenia siatkówki leczone operacyjnie (urazy, odwarstwienie siatkówki, schorzenia plamki).

Obecnie główne leki stosowane w leczeniu DME czy AMD to preparaty anty-VEGF (leki hamujące działanie naczyniowych czynników wzrostu - red.) podawane do ciała szklistego. Przypomnę, że w przypadku pacjentów z AMD funkcjonuje już program lekowy pozwalający odpowiedniej grupie chorych podawać  te preparaty. Niestety, wciąż nie możemy się doczekać  wprowadzenia analogicznego programu dla pacjentów z cukrzycowym obrzękiem plamki, nad czym bardzo ubolewamy.

- Czy istnieje już projekt programu lekowego dla chorych z DME, wraz zasadami kwalifikowania pacjentów, a także szacowanymi kosztami terapii w ramach takiego programu?
- Jako specjaliści przygotowaliśmy odpowiedni projekt, który został złożony przez konsultanta krajowego w Ministerstwie Zdrowia i czeka na akceptację ze strony resortu. Rocznie objęcie terapią osób zakwalifikowanych do programu leczenia cukrzycowego obrzęku plamki kosztowałoby 100 mln zł. Oczywiście mamy opracowane kryteria pozwalające wręcz matematycznie określać, kiedy i jakim pacjentom podawać lek.

Trzeba w tym kontekście podkreślić, że na DME chorują często ludzie młodzi, aktywni społecznie, zawodowo lub będący w trakcie edukacji. Nieleczony cukrzycowy obrzęk plamki praktycznie ich z tych aktywności wyklucza, stawiając te osoby w nierzadko dramatycznej sytuacji. Progam lekowy pozwoliłby nie tylko zatrzymać tych ludzi na rynku pracy, ale także w bardzo istotny sposób zredukować wspomniane koszty pośrednie ponoszone przez państwo.

Niestety, od decydentów słyszymy, że na wdrożenie programu dotyczącego DME brakuje teraz pieniędzy. Mamy natomiast zapewnienia, że w drugiej połowie 2020 roku sytuacja powinna się poprawić. Tym bardziej, że przecież rząd zadeklarował utworzenie Funduszu Medycznego z budżetem 2,75 mld zł na ochronę zdrowia. Wierzymy, że w ramach tej dodatkowej puli pieniędzy znajdą się również środki dla chorych zagrożonych utratą wzroku z powodu DME.

- W leczeniu AMD program wdrożono. Pozostaje nadzieja, że podobna decyzja zapadnie w odniesieniu do cukrzycowego obrzęku plamki?
- Pamiętajmy, że w okulistyce funkcjonują na razie zaledwie dwa programy lekowe - dotyczący AMD oraz bardzo wąski program dla pacjentów za zapaleniem błony naczyniowej. Mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Rzeczywiście, znaleziono finansowanie na refundację leczenia AMD, a więc choroby dotyczącej przede wszystkim osób starszych, często pobierających już emerytury i będących nierzadko pod opieką innych trzecich. Oczywiście bardzo dobrze się stało, że ten program został wdrożony.

Z drugiej jednak strony szansy na wyleczenie z DME nie mają w Polsce osoby będące w pełni aktywności zawodowej i społecznej. Nasi koledzy lekarze z innych krajów nie ukrywają zdziwienia, dlaczego w pierwszej kolejności nie przekazano środków na leczenie cukrzycowego obrzęku plamki. Wprawdzie leki na DME można w Polsce kupić, jednak ich cena bez refundacji dla większości chorych jest niedostępna.

Co bardzo ważne, jeżeli leczenie DME podejmiemy odpowiednio wcześnie, nie tylko zatrzymamy postęp choroby, ale też umożliwimy jej samoograniczający przebieg, dzięki czemu w kolejnych latach będzie coraz mniej iniekcji. To z kolei sukcesywnie obniża koszty terapii. Leczenie schorzeń plamki to wyścig z czasem. Powinniśmy dążyć do sytuacji kiedy będziemy w stanie wdrożyć leczenie przy użyciu preparatów anty-VEGF w czasie nie dłuższym niż 7 dni od postawienia diagnozy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum