Prof. Paul Michtel o profilaktyce AMD: rzuć palenie, jedz ryby, uważaj na słodycze

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 12 czerwca 2010 09:01

Prof. Paul Mitchel, okulista z Uniwersytetu Medycznego w Sydney, w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl mówi m.in. o zasadach refundowania w Australii leczenia AMD (zwyrodnienie plamki związane z wiekiem). Tłumaczy również, dlaczego tak ważne jest wczesne zdiagnozowanie tej choroby.

Prof. Paul Mitchel, okulista z Uniwersytetu Medycznego w Sydney

Prof. Mitchel, autorytet w dziedzinie leczenia AMD, jest gościem 43. Zjazdu Okulistów Polskich, który odbywa się w Warszawie (10-13 czerwca).

AMD jest jedną z najczęstszych przyczyn ślepoty osób dorosłych na świecie. – Kładziemy w Australii mocny nacisk na szybkie rozpoznanie AMD, stąd do lekarzy trafiają pacjenci we wczesnych stadiach choroby, które mogą być leczone z bardzo dobrym skutkiem. Bardzo istotna jest też edukacja i eliminowanie czynników ryzyka zwyrodnienia plamki – mówi prof.  Paul Mitchel.

Dieta i wynik badań
Wiadomo, że głównym czynnikiem ryzyka w AMD jest palenie papierosów. Tytoń trzykrotnie zwiększa ryzyko choroby u palaczy – u tych, którzy palą, przyspiesza wystąpienie choroby o 10 lat.

Innym czynnikiem ryzyka są niedobory antyoksydantów, w tym cynku, kwasów tłuszczowych omega 3 oraz... mięsa ryb. Szkodzi zaś nadmiar produktów o zwiększonym indeksie glikemii. Wiedząc to, można modyfikować ryzyko wystąpienia AMD za pomocą interwencji dietetycznej.

Choroba może być też uwarunkowana genetycznie. Istnieją dwa geny, które zidentyfikowano jako zwiększające ryzyko: CFH (czynnik dopełniacza H) oraz LOC. Badanie ankietowe przeprowadzone na populacji zamieszkującej region Blue Mountains w Australii (tzw. Blue Mountains study) pokazuje, że część populacji z genem CFH miała 3-4-krotnie większe ryzyko wystąpienia AMD. Pokazuje również, iż wśród osób z tym genem, spożywanie ryb przynajmniej raz w tygodniu, redukowało ryzyko wystąpienia choroby o połowę w ciągu 10 lat.

Refundacja po australijsku

Profesor wyjaśniał też m.in. zasady rozliczania terapii lucentisem w leczeniu AMD: – W Australii lucentis jest refundowany do 12 iniekcji rocznie. Jest to możliwe dzięki umowie, jaką zawarł australijski płatnik z producentem leku – stwierdził prof. Paul Mitchel.

Wskazaniem do podania leku w Australii jest wysiękowe zwyrodnienie plamki związane z wiekiem (neowaskularne AMD). Jeśli nie ma neowaskularyzacji (nowotworzenie naczyń krwionośnych prowadzące do ślepoty) w centralnej części plamki, takie leczenie nie jest refundowane.

Schemat podania leku jest efektem oceny australijskiej Agencji HTA (PBAC), odpowiednika naszej Agencji Oceny Technologii Medycznych.

– Agencja częściowo przeprowadziła własne oceny leku z zakresu HTA, w tym efektywności kosztowej, kierując się wynikami zebranymi w innych państwach, ale uwzględniając też dane australijskie. Według tej oceny, przy schemacie leczenia pełnego dwuletniego z podaniem dawki raz w miesiącu, leczenie jest efektywne kosztowo, biorąc pod uwagę jednostkę QALY (rok życia skorygowany o jakość) – mówi prof. Paul Mitchel.

Zmniejszanie dawek
Profesor przyznaje, że Australia nie podpisuje się pod sztywną wartością QALY i jest możliwość skorygowania i podwyższenia progu opłacalności terapii. Tak stało się w przypadku terapii lucentisem, gdzie ten próg był wyższy niż np. w Wielkiej Brytanii: – Australia jako pierwsza zdecydowała się na refundację leczenia, dopiero potem brytyjska agencja NICE wydała pozytywną rekomendację.

Zdaniem prof. Mitchela, po stronie rozpatrywanych korzyści i oszczędności, występuje m.in. zapobieganie ślepocie i poważnemu upośledzeniu widzenia, zmniejszenie kosztów hospitalizacji, opieki społecznej i stacjonarnej:

– Oczywiście, w każdym kraju przeciwwagę dla tych korzyści stanowi całkowity koszt leczenia. Dlatego każde państwo musi dokładnie wyliczyć koszty terapii i odpowiednio negocjować cenę z producentem – zaznacza nasz rozmówca.

Profesor podkreśla, że w Australii lek może być refundowany dla pacjenta do 12 dawek rocznie, również w kolejnych latach. W praktyce średnio pacjenci wymagają podania rocznie 8 dawek, ich liczba jest redukowana w kolejnych latach. Każdorazowo jednak zależy to od indywidualnej reakcji na leczenie.

Zbyt wczesna redukcja liczby dawek lub zbyt wczesne zwiększenie odstępu między dawkami, może prowadzić do nawrotów choroby. Szacunkowo taka reakcja może wystąpić u 30-40 proc. pacjentów. U 60-70 proc. chorych udaje się na tyle ustabilizować chorobę, że możliwe jest  zmniejszenie liczby dawek i wydłużenie odstępów między podaniami.


Płatnik wymaga dokumentów
Każdy okulista może kwalifikować pacjenta do stosowania leku. Przedtem jednak jest zobowiązany do uzyskania zgody – pod warunkiem przesłania płatnikowi zdjęć z angiografii fluorescencyjnej.

– Celem wysłania kompletu tych dokumentów nie jest weryfikacja kliniczna. Są to materiały niezbędne przy prowadzeniu ewentualnego audytu, czy lekarz prawidłowo zakwalifikował pacjentów do leczenia. Jest jeszcze dodatkowy wymóg – odnowienie uzyskania zgody po każdych trzech iniekcjach – wyjaśnia profesor.

Przyznaje zauważa też rosnące oczekiwanie władz, co do tworzenia dodatkowej dokumentacji leczenia AMD: – Zamierzamy samodzielnie stworzyć rejestr tych pacjentów.

Tym bardziej, że porozumienie rządu australijskiego z producentem kończy się w 2012 roku. Wkrótce rozpoczną się nowe negocjacje, a dodatkowe informacje o efektach terapii mogą być argumentem władz w walce o osiągnięcie jeszcze bardziej korzystnych warunków.

Refundacja leku tak, zabiegu nie

Zdaniem profesora, środowisko medyczne stara się postępować odpowiedzialnie. Dotyczy to chociażby zaprzestania kontynuacji terapii, jeżeli pacjenci są zbyt późno zdiagnozowani, z zaawansowanymi zmianami. Jeśli niewiele wskazuje na to, że można pomóc takiemu pacjentowi, terapia lucentisem nie jest kontynuowana. Podobnie jest w przypadku, gdy leczenie okazuje się nieskuteczne. Jeśli nie ma poprawy, terapia jest przerywana.

Pewnym ograniczeniem do leczenia AMD w Australii może być zasada odpłatności za sam zabieg. Pacjent nie płaci za refundowany lek, płaci jednak ok. 200-300 dolarów australijskich za zabieg jego podania. Lucentis jest podawany niemal wyłącznie w prywatnych gabinetach zabiegowych.

– Doszliśmy do wniosku, że podawanie preparatu w warunkach szpitalnych sparaliżowałoby nasz system. Placówki publiczne wykonują sporadycznie iniekcje, ale bardziej na zasadzie zapewnienia do nich dostępu tym, których nie stać na zapłacenie za świadczenie w prywatnym gabinecie. Po 12 miesiącach pacjent może starać się o dofinansowanie tych zabiegów przez płatnika – dodaje prof. Paul Mitchel.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum