Prof. Niedzielska: trudno stworzyć dobry zespół chirurgów szczękowo-twarzowych. Odchodzą do prywatnej ochrony zdrowia

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia18 lipca 2021 06:00

Chirurdzy szczękowo-twarzowi to bezcenni specjaliści dla pacjentów z urazami powypadkowymi i nowotworami okolic twarzy. Niestety po uzyskaniu specjalizacji zwykle odchodzą z oddziałów zabiegowych, a tam są najbardziej potrzebni. Czy i tych lekarzy zacznie nam brakować?

Prof. Iwona Niedzielska, konsultant wojewódzki w dz. chirurgii szczękowo-twarzowej. Fot. PTWP
  • Mamy wystarczającą liczbę specjalistów w chirurgii szczękowo-twarzowej. Jest ich około 400. Ale nie w szpitalach, bo z tej rzeszy specjalistów niewielu zostaje dłużej na oddziałach zabiegowych
  • W Polsce lekarz specjalista w dz. chirurgii szczękowo-twarzowej, to głównie absolwent studiów lekarsko-dentystycznych. Na świecie ci specjaliści, to również lekarze medycyny
  • Dobrym rozwiązaniem byłoby takie, gdyby w okresie 6 lat specjalizowania zamiast staży zewnętrznych lekarz dentysta uzupełnił studia medyczne, a lekarz po kierunku lekarskim uzupełnił studia stomatologiczne
  • Uprawianie dyscypliny zabiegowej wymaga predyspozycji manualnych i tego należy wymagać od specjalizującego się lekarza. - Jestem za większymi prawa opiekuna specjalizacji, który powinien mieć szansę na to, żeby dobierać sobie ludzi do zespołu - mówi prof. Iwona Niedzielska

O umiejętnościach chirurgów szczękowo-twarzowych i potrzebnych zmianach m.in. w organizacji odbywania tej specjalizacji przez młodych lekarzy rozmawiamy (materiał wideo) z prof. Iwoną Niedzielską. Profesor jest lekarzem kierującym Oddziałem Chirurgii Szczękowo-Twarzowej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, konsultantem wojewódzkim w dz. chirurgii szczękowo-twarzowej.*

Chirurdzy szczękowo-twarzowi ratują pacjentów urazowych, którzy doznali na przykład zmiażdżenia części twarzowej czaszki. Ich pacjentami, są też m.in. chorzy onkologiczni z nowotworami okolic twarzy, u których wykonywane są operacje rekonstrukcji.

Chirurdzy szczękowo-twarzowi odchodzą ze szpitali

Nie są lekarzami stomatologii, takimi jakich znamy z gabinetów dentystycznych. Przeprowadzając operacje stomatolodzy specjaliści w dz. chirurgii szczękowo-twarzowej wykorzystują m.in. endoprotezy stawu skroniowo żuchwowego, pracują z użyciem mikroskopów w sieci nerwów nerwu twarzowego, wykonują zespolenia mikronaczyniowe.

Zapis rozmowy

- To ciężkie wielogodzinne zabiegi, które wymagają od nas poświęcenia własnego czasu, kosztem i własnej rodziny, i własnych prywatnych gabinetów, których już lekarze zatrudnieni na oddziałach nie prowadzą - zwraca uwagę prof. Iwona Niedzielska, wskazując jednocześnie na zasadniczy powód, dla którego trudno zbudować w szpitalach zespoły doświadczonych specjalistów przeprowadzających operacje w dziedzinie chirurgii szczękowo-twarzowej.

Jak podaje profesor, mamy wystarczającą liczbę specjalistów w chirurgii szczękowo-twarzowej. Jest ich około 400. Ale nie w szpitalach, bo z tej rzeszy specjalistów niewielu zostaje dłużej na oddziałach zabiegowych. Odchodzą do prywatnej ochrony zdrowia.

- I wcale się im nie dziwię, że uciekają do prywatnego sektora ochrony zdrowia - wyjaśnia profesor, tłumacząc, że zarobki tych specjalistów w szpitalnych oddziałach zabiegowych nie mogą konkurować z tymi, jakie uzyskują w gabinetach prywatnych - mówi prof. Niedzielska, porównując wynagrodzenia tych specjalistów w różnych krajach. (Więcej szczegółów w materiale wideo).

Profesor podkreśla też, że specjalizacja z dz.chirurgii szczękowo-twarzowej trwa aż 6 lat i jest trudną specjalizacją. - Powinny znaleźć się pieniądze, żeby nie okazało się, że nie ma chirurgów szczękowych, a niestety nie wyobrażam sobie bez nich medycyny w dzisiejszych czasach - zwraca uwagę konsultant wojewódzka.

Dwa fakultety w chirurgii szczękowo-twarzowej zamiast staży cząstkowych - jest taki pomysł

Prof. Iwona Niedzielska ocenia, że zmiany wymaga też kształcenie lekarzy w tak trudnej dziedzinie medycyny. W Polsce lekarz specjalista w dz. chirurgii szczękowo-twarzowej, to głównie absolwent studiów lekarsko-dentystycznych. Na świecie ci specjaliści, to również lekarze medycyny, ponieważ od tych specjalistów wymaga się wiedzy ogólnolekarskiej, co odbywa się z wielką korzyścią dla pacjenta.

- Lekarzy medycyny trzeba bardzo namawiać na wybór takiej specjalizacji Ciągle kojarzą chirurgię szczękowo-twarzową z typową dentystyką - mówi profesor, zaznaczając, że studenci medycyny przychodzą tylko na 2 dni zajęć z chirurgii szczękowo-twarzowej w ciągu całych studiów.

Zdaniem prof. Niedzielskiej, pewnym rozwiązaniem w zakresie specjalizacji byłoby przeorganizowanie staży podczas robienia tej specjalizacji. Teraz, w okresie 6 lat prawie połowę stażu specjalizacyjnego rezydenci odbywają poza jednostką macierzystą. - W ciągu tych 3 lat staży zewnętrznych nie da się się przekazać dostatecznej wiedzy i jest to przypadkowe doświadczenie praktyczne wyniesione z oddziału, na którym się rezydent znajdzie - oceniała profesor.

- Dobrym rozwiązaniem byłoby takie, gdyby w okresie 6 lat specjalizowania była szansa na to, aby zamiast staży zewnętrznych lekarz dentysta mógł zrealizować studia medyczne, a lekarz po kierunku lekarskim mógł uzupełnić studia stomatologiczne - sugeruje konsultant wojewódzka, zaznaczając, że w takiej sytuacji możliwe byłoby uzyskanie przez lekarzy dyplomu drugiego fakultetu.

Chirurg szczękowo-twarzowy - tu potrzebne są predyspozycje

Prof. Iwona Niedzielska, pytana o inne proponowane zmiany w szkoleniu specjalizacyjnym lekarzy, zwraca też uwagą na pozycję kierownika specjalizacji.

Podkreśla, że uprawianie dyscypliny zabiegowej wymaga talentu i predyspozycji manualnych i tego należy wymagać od specjalizującego się lekarza. - Jestem za większymi prawa opiekuna specjalizacji, który powinien mieć szansę na to, żeby dobierać sobie ludzi do zespołu - mówi profesor.

Jak wyjaśnia, optuje za wprowadzeniem obowiązku egzaminu praktycznego na wczesnym etapie specjalizacji, który pozwoliłby ocenić predyspozycje kandydata. - Istotne by było, żeby opiekun specjalizacji, jeśli lekarz nie ma talentu, albo wykazuje jakieś inne niedyspozycje - chociażby w kontaktach z pacjentem, żeby taki opiekun miał mógł powiedzieć "nie" - stwierdza prof. Niedzielska, dodając, że negatywna opinia kierownika specjalizacji nie ma dzisiaj wpływu na przebieg szkolenia specjalizacyjnego.

*Rozmowa została zarejestrowana podczas VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 14-16 czerwca 2021 r.)

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum