Prof. Heitzman: mamy psychologów i pedagogów oraz młodzież potrzebującą pomocy

Autor: LJ/Rynek Zdrowia • • 11 lutego 2020 13:46

Z jednej strony mamy pełno psychologów i pedagogów w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, a z drugiej młodzież potrzebującą pomocy, której się nie udziela. Coś jest nie tak - uważa prof. Janusz Heitzman.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

- Obecnie wdrażana jest reforma opieki psychiatrycznej i psychologicznej dzieci i młodzieży. Gros problemów wynika nie tylko z deficytów, jeśli chodzi o dostępność do lekarzy psychiatrów na oddziałach szpitalnych, ale z braku poradni psychologicznych. Chodzi o poradnie pierwszego poziomu, do których może się zgłosić każde dziecko i gdzie otrzyma opiekę psychologiczną, psychoterapeutyczną oraz opiekę terapeuty środowiskowego - opisuje dr Tomasz Srebnicki z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego WUM.

Aktualnie ogłaszane są konkursy dla takich poradni. Trwa też powołanie nowych zawodów, takich jak psychoterapeuta dzieci i młodzieży czy psychoterapeuta środowiskowy.

Jak dodaje dr Srebnicki, tych centrów pomocy psychologicznej (poradni pierwszego poziomu), nie należy mylić z poradniami psychologiczno-pedagogicznymi, które są wsparciem organizacyjno-edukacyjno-merytorycznym dla szkół.

- Myślę, że pierwszych efektów możemy się spodziewać w ciągu roku, od utworzenia centrów. Pełny obraz skutków tej reformy będziemy mieli w czasie 3-4 lat. Programy pilotażowe, które są realizowane w Warszawie wskazują na imponujące rezultaty.

Zgodnie z założeniami reformy, szpital psychiatryczny traktowany jest jako ośrodek trzeciego poziomu. Jeśli dziecko trafi do centrum pomocy psychologicznej, zostanie stamtąd  skierowane na oddział psychiatryczny, a po wypisie z powrotem będzie kierowane na pierwszy poziom pomocy.

Prof. Janusz Heitzman z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie dodaje, że rozstrzygnięcie konkursów na prowadzenie poradni psychologiczno-psychoterapeutycznych pierwszego poziomu nastąpi w połowie lutego.

- Tych poradni powinno w Polsce powstać około 300. Każda taka poradnia zatrudniać powinna jednego psychologa, dwóch psychoterapeutów dzieci i młodzieży oraz jednego terapeutę środowiskowego. Budżet na jedną poradnię to ok. 430 tys. zł. Powinna ona w ciągu roku udzielić przynajmniej 410-420 rodzajów świadczeń.

Profesor Heitzman zwraca też uwagę na niewykorzystane zasoby: - Zakładaliśmy, że podmioty mogą się organizować same i tworzyć takie poradnie. Jest dużo niewykorzystanych obszarów, jeśli chodzi o zasoby kadrowe w poradniach psychologiczno-pedagogicznych.

Jak przekonuje, to byłoby wprowadzenie nowego ducha do tych poradni: - Obecnie funkcjonują one tak, jakby miały zastępować szkołę. Tymczasem ocena, na jakim poziomie edukacji powinno być dziecko, mogłaby odbywać się w szkole. W poradniach psychologiczno-pedagogicznych pracują dziesiątki tysięcy osób, a jednocześnie 10 procent polskiej młodzieży wymaga pomocy psychologicznej na różnych poziomach.

- Z jednej strony mamy pełno psychologów i pedagogów w poradniach, a z drugiej młodzież potrzebującą pomocy, której się nie udziela. Coś jest nie tak. Jeśli postępowanie konkursowe prowadzone przez NFZ zakończy się sukcesem, możemy liczyć, że pierwszy etap reformy wkrótce ruszy - dodaje.

Wypowiedzi zarejestrowane podczas spotkania prasowego odbywającego się w ramach 14. edycji ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji (4 lutego br.).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum