Prof. Heitzman: Pakowanie dziecka w kryzysie do szpitala nie jest panaceum na jego problemy

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia11 października 2021 05:55

W I kw. 2021 r. skutecznie odebrało sobie życie 19 nieletnich, a według oficjalnych statystyk prób samobójczych wśród dzieci było 271. Brakuje lekarzy i miejsc na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Czy psychiatria dziecięca wyjdzie z tego kryzysu?

Prof. Heitzman: Pakowanie dziecka w kryzysie do szpitala nie jest panaceum na jego problemy
Psychiatria dziecięca. Czy wyjdzie z kryzysu? Fot. PAP/ Stanisław Rozpędzik
  •  Prof. Janusz Heitzman: - Pakowanie dziecka w kryzysie psychicznym do szpitala nie jest panaceum na jego problemy. Pomocy udzielajmy tam, gdzie to dziecko mieszka, w jego środowisku
  • Co gdy brakuje miejsc na oddziale? Lekarz: - Nie ma możliwości, by nie zostało przyjęte dziecko w stanie zagrożenia życia, po próbie samobójczej. Wtedy znajduje się materac, dostawka na korytarzu...
  • "Dziecko nie jest popsutą zabawką a rodzice oczekują od szpitala, że je naprawi po kryzysie psychicznym i odda z gwarancją"
  • Konieczne jest takie zmienianie polskiej szkoły, by w każdej był dostępny pedagog i psycholog, i to taki, który będzie umiał sam dostrzec dziecko wymagające pomocy

W Polsce jeden lekarz specjalista w dz. psychiatrii dzieci i młodzieży przypada na 15 tysięcy dzieci, co trzeci z nich ma więcej niż 55 lat. W prawie połowie szkół nie ma psychologów lub pedagogów. Na Podlasiu nie ma ani jednego łóżka dla młodych pacjentów psychiatrycznych.

Psychiatria dziecięca. "Ta wizyta była szokiem"

- Obdrapana lamperia, dużo napisów napisów na ścianach pozostawionych przez młodzież, stare meble, łóżka z materacami jakie znamy z sal gimnastycznych. Pamiętam smród. Nie widzę powodu, dla którego to miejsce musi tak wyglądać - tak swoje pierwsze zetknięcie ze szpitalem psychiatrycznym dla dzieci, do którego odwoził swoją 12-letnią córkę, opisuje Rafał Szymański z internetowego forum wymiany doświadczeń „Porcelanowe Aniołki”.

- Ta wizyta była szokiem, szpital psychiatryczny był strasznym miejscem. Nie chcę tego opowiadać, bo nie powinniśmy odwodzić kogokolwiek od dotarcia tam, gdzie może uzyskać pomoc - mówił Rafał Szymański we wstępie do „Debaty TVN24: psychiatria dzieci i młodzieży w kryzysie”, wyemitowanej w niedzielę (10 października).

Jakie dzisiaj są główne problemy psychiatrii dziecięcej? Prof. Barbara Remberk, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, konsultant krajowy w dz. psychiatrii dzieci i młodzieży potwierdziła, że w kierowanej przez nią klinice 5 z 6 lekarzy złożyło wypowiedzenia. Ich podstawowa pensja to ok. 5 tys zł netto. Na razie są przy łóżkach. Chcą odejść do pracy w komercyjnych placówkach, bo tam uzyskają lepsze wynagrodzenie, a - jak ujęła to konsultant - „drugim czynnikiem jest to, co należy robić za taką pensję”.

Organizacja psychiatrii dziecięcej zmienia się, ale pierwsze efekty tych zmian będą widoczne dopiero za kilka lat. Tak uważa prof. Janusz Heitzman, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, jeden z inicjatorów zmian w organizacji opieki psychiatrycznej. Ma się zmieniać w takim kierunku, by była prowadzona przede wszystkim w poradniach, a nie w szpitalach - Już działa 260 poradni psychologiczno-terapeutycznych, ma ich być 325, czyli w każdym powiecie - przypomniał.

Gdy nie ma miejsc dla dzieci w kryzysach psychicznych

Przyznał, że warunki w szpitalach dziecięcych są „straszne”. Oddziały są przepełnione, lekarze muszą decydować o przyjmowaniu dzieci po próbach samobójczych na dostawki. Zaznaczył jednak: - Pakowanie dziecka w kryzysie psychicznym do szpitala nie jest panaceum na jego problemy. Pomocy udzielajmy tam, gdzie to dziecko mieszka, w jego środowisku. Szpital powinien być zarezerwowany dla ostrych przypadków.

Oddział psychiatrii dla dzieci i młodzieży może wyglądać kolorowo, przyjaźnie, tak jak ten wyremontowany w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu, koordynowany przez Katarzynę Wojciechowską, specjalistę psychiatrii dzieci i młodzieży. Doktor przyznaje natomiast, że obsada lekarzy psychiatrów na oddziale jest bardzo mała. - Na oddziale pracuje dwóch lekarzy - ja i kolega. Mamy rezydentów, ale muszą odbywać staże w innych miejscach, po dyżurach nie bywają kolejnego dnia. Posiłkujemy się terapeutami, psychologami - mówiła.

Średni pobyt w szpitalu, to około 2-3 tygodnie. Jak powiedziała doktor, z obłożeniem łóżek bywa różnie. - Bywają lepsze i gorsze tygodnie i nie raz bywa tak, że nie ma miejsc dla dzieci w kryzysach.

Co dzieje się z dziećmi, gdy brakuje miejsc? Jak przekonuje dr Aleksandra Lewandowska z oddziału psychiatrycznego dla dzieci w Specjalistycznym Psychiatrycznym Zespole Opieki Zdrowotnej Szpitalu im. J. Babińskiego w Łodzi, nie ma możliwości, by nie zostało przyjęte dziecko w stanie zagrożenia życia, po próbie samobójczej. Wtedy znajduje się materac, dostawka na korytarzu.

Psychiatria dziecięca. Czy nie za często leczymy w szpitalach?

Co wiemy o problemach dzieci, które doprowadzają je do kryzysów psychicznych? Jak mówi Renata Szredzińska, członkini zarządu Fundacji „Dajemy dzieciom siłę” prowadzącej telefon zaufania 116 111, z telefonów dzieci i młodzieży wynika, że część problemów psychicznych dzieci mogłaby być rozwiązywana w domu, gdy jeszcze jest to możliwe. - Zaczynamy się zamienić w kryzysowy telefon. W pandemii, gdy obowiązywało zdalne nauczanie co 5 telefon był od dziecka, które dzwoniło bo ma depresję, lęki, poczucie bezsensu życia, nie wie czy jest sens wstawać z łóżka. Odbieraliśmy sporo telefonów od dzieci, które bały się o życie rodziców ze służb medycznych - opowiadała.

Część dzieci mając problemy w ogóle nie miała z kim o nich porozmawiać.
- Cześć dzieci dzwoni, bo chroni swoich rodziców. Dzieci tłumaczą, że rodzice już mają bardzo ciężko i nie chcą denerwować ich swoimi sprawami, bo ci mają ważniejsze. Zwykle wtedy odpowiadamy: - Ty jesteś najważniejszy dla ich, powiedz rodzicom o swoich problemach - opisywała częstą sytuację Szredzińska.

Jak mówił prof. Janusz Heitzman u źródeł wielu kryzysów psychicznych u dzieci leży brak rozmów z rodzicami. - Dziecko nie jest popsutą zabawką a rodzice oczekują od szpitala, że je naprawi po kryzysie psychicznym i odda z gwarancją. Wiemy, że zwykle kierowane do nas dzieci mają nierozwiązane problemy w domu, dotyczy to w wielu wypadkach prób samobójczych - wyjaśniał.

Przekonywał też, że musimy odejść od leczenia aż tylu dzieci z problemami psychicznymi w szpitalach: - Łóżko nie jest potrzebne do leczenia zaburzeń psychicznych, jest potrzebne do spania. Musimy utworzyć system placówek z pomocą psychologiczną, a jeżeli już potrzebny jest szpital, to musi być to miejsce przyjazne a nie takie z rozwalającymi się meblami i w którym śmierdzi. W tworzeniu nowego systemu między innymi może pomóc zwiększenie wycen świadczeń w psychiatrii o 30-40 proc.

Jak dorosły z dzieckiem? "Oni nie słuchają"

Jak zauważył Tomasz Bilicki, terapeuta i certyfikowany interwent kryzysowy ważne, by uczyć młodzież pierwszej pomocy psychiatrycznej. - Oczywiście udzielanie porad nie jest rolą rówieśnika, ale chodzi tu o pewne wyczulenie na pomoc emocjonalną dla przyjaciół, rówieśniczą interwencję kryzysową. Bilicki mówił, że może to być choćby motywowanie kolegi, koleżanki, by skorzystali z pomocy profesjonalnej, wspieranie ich np. w decyzji o zadzwonieniu na numer telefonu zaufania, zaoferowanie towarzyszenia w drodze do poradni.

- Rozmawiamy z tysiącami młodych ludzi, którzy dopytują co mogą zrobić, bo ich chłopak, dziewczyna mają problem. Gotowość do mówienia o tych sprawach jest większa wśród młodych ludzi niż w pokoleniu starszych ludzi i daje nadzieję - ocenił Jerzy Kłoskowski, prezes i fundator Fundacji eFkropka.

Jak przekonuje prof. Heitzman, konieczne jest też takie zmienianie polskiej szkoły, by w każdej był dostępny pedagog i psycholog, i to taki, który będzie umiał sam dostrzec dziecko wymagające pomocy.

Same dzieci też potrafią powiedzieć czego brakuje nam w tym systemie ochrony zdrowia psychicznego. Mały pacjent przyjęty na oddział w stanie zagrożenia życia pytał czy nie można by wybudować drugiego pawilonu dla dorosłych. Dlaczego? - dopytywała dr Aleksandra Lewandowska. - Bo oni też nie potrafią sobie radzić ze swoimi problemami i nie słuchają - padła odpowiedź 9-letniego dziecka.

W szpitalach psychiatrycznych przybywa młodszych pacjentów, których kryzysowe problemy mają swoje źródło w domu. - Na oddział trafiają np. dzieci, o których otrzymujemy informację, że są agresywne. Często jednak gdy diagnozujemy młodego pacjenta stwierdzamy, że za tymi objawami kryje się przemoc albo niewydolność rodzicielska, często dramatyczne historie. Te przypadki potwierdzają, że koniecznie trzeba zająć się profilaktyką, już szkoła i przedszkole są tu ważnym miejscem - dodała dr Lewandowska.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum