Prezes KRF: opiekę pocovidową powinni prowadzić także fizjoterapeuci bez umów z NFZ

Autor: SYGUT Marzena • Źródło: PAP/Rynek Zdrowia11 kwietnia 2021 13:00

Prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów Maciej Krawczyk postuluje, aby resort włączył do prowadzenia opieki pocovidowej także specjalistów bez umów z NFZ. Inaczej rehabilitacja pacjentów będzie fikcją.

Prezes KRF: opiekę pocovidową powinni prowadzić także fizjoterapeuci bez umów z NFZ
Na zdjęciu prof. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów; FOTO: PTWP
  • Zdaniem prof. Macieja Krawczyka na opiekę pocovidową czeka kilkaset tysięcy pacjentów
  • Propozycja, aby świadczenia te udzielały tylko placówki, które podpisały wcześniej kontrakt z NFZ to błąd, system sobie z tym nie poradzi
  • Należy znieść skierowania na opiekę pocovidową. Jeśli pacjent ma rozpoznanie choroby, powinien z tej opieki skorzystać bez skierowania

Przedstawiciel KRF, prof. Maciej Krawczyk szacuje, że opieką pocovidową powinno być objętych kilkaset tysięcy osób.

Przypomnijmy, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że opieka pocovidowa obejmie pacjentów, którzy przeszli COVID-19. Rehabilitacja ma trwać 2-6 tygodni. Resort zapowiada, że ozdrowieńcy mają być objęci rehabilitacją stacjonarną m.in. w uzdrowiskach, zakładach rehabilitacji leczniczej czy ośrodkach rehabilitacyjnych, z drugiej strony rehabilitacją ambulatoryjną i domową. W kraju ma powstać kilkaset ośrodków, które będą udzielać tego typu świadczeń. Do programu mogą przystąpić ośrodki, które już mają umowę z NFZ.

Nie ograniczajmy listy uprawnionych świadczeniodawców

Zdaniem prezesa KRF, mankamentem tej propozycji jest to, że świadczenia będą udzielane jedynie przez placówki, które podpisały już wcześniej kontrakt z NFZ. W ocenie prezesa KRF niedoskonałość tej propozycji, polega na tym, że "wpakowano" tych pacjentów ambulatoryjnych i domowych do placówek, które mają kontrakt z NFZ. - To jest tak, jakbyśmy na zapchaną autostradę wprowadzili jeszcze z dodatkowego pasa nowe samochody - powiedział.

Przypomniał, że w grudniu ubiegłego roku samorząd fizjoterapeutów złożył do resortu zdrowia projekt programu pocovidowego. Został on zaakceptowany, ale z pewnymi wyjątkami. - Zaproponowaliśmy wówczas, by resort podpisywał umowy z indywidualnymi praktykami fizjoterapeutycznymi, z podmiotami, które nie podpisywały umów z NFZ i robił to w sposób uproszczony. W naszej ocenia epidemia, to stan wojny, więc trzeba reagować w sposób nadzwyczajny - wyjaśnił.

Prezes KRF opiekę pocovidową polegająca na rehabilitacji tylko przez placówki mające umowę z NFZ nazwał "fikcją".

Krawczyk oszacował, że opieki pocovidovej wymaga około 10 proc. ozdrowieńców, zaznaczył jednak, że oficjalne statystyki mówią o tym, że do zdrowia powróciło po zakażeniu SARS-CoV-2 już ponad 2 mln, w rzeczywistości jest ich znacznie więcej.

- Faktycznie mówimy o liczbie kilkuset tysięcy osób, którzy w ciągu następnego pół roku powinni otrzymać rehabilitację - stwierdził.

Tak dużo potrzebujących, że system się zatka

Wyjaśnił, że problem polega jednak na tym, że w Polsce prawie 2 mln ludzi czeka już na rehabilitację i to jest najdłuższa kolejka, jaka istnieje w świadczeniach opieki zdrowotne.

Dodał: Terminy na rehabilitację ambulatoryjną wynoszą w najlepszym przypadku kilka miesięcy, a niejednokrotnie powyżej roku i teraz w tych placówkach przybędzie jeszcze wielu pacjentów wymagających rehabilitacji pocovidowej.

Zwrócił też uwagę na fakt, że jeśli świadczenie dotyczące opieki pocovidowej będzie dobrze wycenione przez NFZ - a jego zdaniem będzie tak, jeśli za godzinę pracy z pacjentem fizjoterapeuta otrzyma z funduszu ok. 100 zł, za dojazd dodatkowo co najmniej 50 zł - to wtedy jednostki, które realizują umowę z NFZ, faktycznie mogą zacząć przyjmować ozdrowieńców.

- Sytuacja w takim przypadku byłaby analogiczna do sytuacji, jaka ma miejsce z osobami z niepełnosprawnościami w stopniu znacznym. W tej chwili rehabilitacja tych osób funkcjonuje tylko dzięki temu, że jest ustawa o pomocy takim właśnie pacjentom i usługi są wyżej wycenione. Wiele jednostek realizuje przede wszystkim takie świadczenia, bo dzięki temu jest w stanie przetrwać - powiedział.

Trzeba uwolnić świadczenie pocovidowe 

Zdaniem prezesa KRF powinny być też zniesione skierowania na opiekę pocovidową. - Jeśli pacjent ma rozpoznanie choroby, powinien móc bez skierowania z takiej opieki skorzystać. W wielu krajach na zachodzie można zwrócić się do fizjoterapeuty z pewnymi schorzeniami bez skierowania i ma to sens. Usprawnia to system. Z drugiej strony fizjoterapeuta ma na tyle ugruntowaną wiedzę medyczną, że gdy cokolwiek budzi jego niepokój, odsyła do lekarza - podkreślił.

Równocześnie prezes KRF przyznał, że 20 proc. wykrytych przypadków COVID-19 objętych jest opieką szpitalną, ale niejednokrotnie zdarza się tak, że osoby, które chorują w domu, nie mają wzmożonych objawów choroby, nie potrafią sobie później poradzić z jej konsekwencjami.

- Do nich powinien przychodzić do domu nie tylko fizjoterapeuta, ale psycholog albo też powinni oni udać się do praktyki fizjoterapeutycznej lub ambulatoryjnej - stwierdził.

Prezes KRF zaznaczył też, że rehabilitacja pocovidowa jest potrzebna od dawna, ale wiadomo, że jest wiele nacisków różnych grup - właścicieli dużych placówek opieki zdrowotnej, którzy na przykład w epidemii mają przestój. To są na przykład uzdrowiska, które straciły horrendalne pieniądze, wiele osób też tam straciło pracę, bo nie działały one blisko 9 miesięcy.

Potraktujmy rehabilitację pocovidową szeroko

W jego opinii, absolutnie koniecznością jest wprowadzenie rehabilitacji pocovidovej we wszystkich zakresach.

- Mówię o rehabilitacji stacjonarnej, ambulatoryjnej i domowej. Cele tych trzech zakresów też są inne. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w wielu regionach kraju tam, gdzie było najwięcej zakażeń, nie ma faktycznie miejsc dla lżejszych przypadków pacjentów covidowych. Leczenie pierwszych skutków choroby kończy się w szpitalu i tak do końca nie wiadomo, co z takimi pacjentami zrobić, bo trzeba zwalniać miejsca dla nowych - powiedział.

Zaznaczył, że wtedy tacy chorzy, którzy już doszli trochę do siebie, jednak wymagają nadal specjalistycznej opieki, ale już w mniejszym stopniu, mogliby być kierowani do ostrej rehabilitacji pocovidowej. Taką funkcję mogłyby pełnić uzdrowiska, które dysponują odpowiednią liczbą personelu medycznego.

- Drugi pomysł jest taki, by oddziały rehabilitacji tzw. ogólnoustrojowej przekształcać w takie miejsca, gdzie można również rehabilitować ozdrowieńców. Takich miejsc jest sporo - ok. 200. To w ok. 60 proc. szpitale rehabilitacyjne. One też borykają się z problemami finansowymi. W pandemii ograniczone były zabiegi planowe, po których przeprowadzono rehabilitację usprawniającą i one mogłyby przejąć część pacjentów z powikłaniami po zakażeniu COVID-19 - stwierdził.

NFZ poinformował w sobotę, że stawka za każdy osobodzień rehabilitacji pocovidowej stacjonarnej m.in. w uzdrowiskach wynosi 188 zł. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum