Prezes KRDL: doszliśmy do granicy wydolności laboratoriów

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 08 listopada 2020 11:59

Doszliśmy do granicy wydolności laboratoriów wykonujących testy genowe wykrywające kwas nukleinowy wirusa SARS-CoV-2 ze względu m.in. na ograniczenia kadrowe - oceniła prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Alina Niewiadomska.

Prezes KRDL: doszliśmy do granicy wydolności laboratoriów
Prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Alina Niewiadomska Fot. KIDL

Dodała, że w tej chwili rozwiązaniem wspomagającym diagnostykę są testy antygenowe, które wprowadzono do testowania pacjentów z objawami w lecznictwie szpitalnym, np. na izbach przyjęć czy na szpitalnych oddziałach ratunkowych.

- W tej chwili jesteśmy w takim stanie epidemicznym, że wydolność testowania przez laboratoria diagnostyczne technikami molekularnymi jest już wysycona. Ta granica to 70-80 tys. testów na dobę, o których wspominają rządzący - stwierdziła prezes KRDL w rozmowie z PAP.

Przyznała, że co prawda nowe laboratoria dołączają do tzw. listy laboratoriów przeprowadzających testy molekularne techniką PCR, polegającą na wykryciu kwasu nukleinowego wirusa SARS-CoV-2, ale to nie jest liczba, która dawałaby oddech, czyli 150 tys. testów na dobę.

- Nowych laboratoriów, które będą oznaczać po 1-2 tys. testów na dobę nie będzie przybywać. Obiektywnym ograniczeniem jest brak kadr medycznych. Nie ma skąd brać ludzi. Poza tym diagności też chorują, przebywają na kwarantannie i nie ma co liczyć, że gwałtowanie wzrośnie liczba wykonywanych badań molekularnych - zaznaczyła.

Wyjaśniła, że rozsądnym rozwiązaniem jest dopuszczenie od listopada potwierdzenia zakażenia COVID-19 również testem antygenowym, ale o określonych parametrach walidacyjnych, gwarantujących wiarygodność testu.

Jednocześnie dodała, że listopad będzie trudnym sprawdzianem dla pracowników laboratoriów, ponieważ - o ile sprawozdawczość dotycząca testów molekularnych została opanowana - doszła obecnie kwestia wprowadzenia sprawozdawczości dla testów antygenowych wykonywanych na SOR-ach czy izbach przyjęć.

- Ważne, by dopilnować, aby wszystkie podmioty lecznicze wykonujące badania antygenowe odpowiednio je sprawozdawały i żeby nie było przekłamań. Trzeba dużej determinacji, by osiągnąć zamierzony efekt - podkreśliła.

Test antygenowy wykrywa białka (antygeny) obecne na powierzchni wirusa, wytwarzane w trakcie infekcji, dlatego sprawdza się jedynie u osób z objawami. Przy małej ilości wirusa w organizmie test może dać wynik fałszywie ujemny. Z drugiej strony to badanie szybsze i tańsze w porównaniu z testem molekularnym i nie wymaga wysokospecjalistycznej aparatury. Daje wynik do kilkunastu minut od pobrania materiału z nosa, gardła czy z nosogardzieli.

Narodowy Fundusz Zdrowia od czwartku za wykonanie testu antygenowego na wykrycie obecności wirusa SARS-CoV-2 w leczeniu szpitalnym płaci 74,43 zł i 42,03 zł (bez kosztu testu).

Zdaniem Niewiadomskiej na obecnym etapie najważniejsze jest, by chorych zidentyfikować jak najszybciej i w ten sposób uwiarygodnić stan zakażeń w Polsce. - W przeciwnym wypadku za duża grupa umyka ze względu na nadal ograniczoną dostępność do testów i wydolność systemu - wskazała. Służyć temu ma też wprowadzony od czwartku wymóg raportowania przypadków w systemie EWP również przez laboratoria wykonujące odpłatnie testy.

Dodatkowo prezes KRDL zwróciła uwagę na czynnik ekonomiczny, który powinien, szczególnie w epidemii, motywować do pracy diagnostów. Wyjaśniła, że w ostatnich miesiącach samorząd zabiegał o poprawę warunków finansowych, ale i komfortu ich pracy. Częściowo się to udało.

- W tej chwili diagności pracujący w szpitalnym laboratorium covidowym zostali już literalnie wymienieni wśród tych zawodów medycznych, którym przysługuje od listopada dodatek za pracę przy pacjencie z COVID-19. Jednak duża grupa diagnostów nadal do tego wynagrodzenia nie jest upoważniona - stwierdziła.

Jej zdaniem objęcie wszystkich diagnostów laboratoryjnych pracujących przy COVID-19 byłoby instrumentem, który mógłby wesprzeć tę grupę i skłonić innych diagnostów, aby podjęli pracę w laboratoriach covidowych. - Chodzi o to, by mieć szansę na ich pozyskanie przy walce z COVID-19 - powiedziała.

Prezes KRDL zaznaczyła, że obecnie laboratoria nie zgłaszają problemów związanych z dostępem do odczynników do wykonywania testów molekularnych, zwróciła jednak uwagę, że problemem są w tej chwili ubezpieczenia dla kadry medycznej pracującej z COVID-19. - Poprzednie ubezpieczenie wygasło i obecnie procedowane jest kolejne, które objęłoby też naszą grupę zawodową - wyjaśniła.

Dodała, że udało się też zabezpieczyć diagnostów pracujących w laboratoriach szpitali publicznych i w laboratoriach z listy covidowej w bezpłatne szczepionki przeciw grypie. - To bardzo ważna decyzja chroniąca tę grupę zawodową - mówiła.

Klaudia Torchała - PAP

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum