Pracownicy diagnostyki medycznej apelują do ministra zdrowia

Autor: RZX/Rynek Zdrowia • • 06 kwietnia 2020 16:56

Zarząd Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii w liście do ministra zdrowia wskazuje, że kolejny raz zawody medyczne reprezentowane przez OZZPDMiF są pomijane przez MZ. „Zabija to ducha walki, mimo że stoimy na pierwszej linii frontu” - twierdzą związkowcy.

FOT. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Przekonują, że większość pacjentów trafia do pracowni rtg, TK, czy MR. Są to nie tylko pacjenci z dusznością, ale również neurologiczni i chirurgiczni. Jeden technik na dyżurze często wykonuje zdjęcia przyłóżkowe na kilku oddziałach. Jest to grupa zawodowa, która najbardziej przemieszcza się pomiędzy oddziałami. Większość techników pracuje w 2-4 pracowniach u różnych pracodawców, dlatego że brakuje ich na rynku pracy.

Podobna sytuacja jest z diagnostami i technikami analityki medycznej. Pracują w kilku laboratoriach, bo takie jest zapotrzebowanie. Większość uważa, że pracują za zamkniętymi drzwiami laboratorium, ale to nie prawda. Każdego dnia pobierają materiał do badań w ambulatorium i spotykają się z dziesiątkami ludzi bezpośrednio, chodzą na oddziały, aby np. pobrać materiał do gazometrii itd. Pracują bezpośrednio z materiałem zakaźnym.

Tymczasem - jak zauważa Ewa Ochrymczuk, przewodnicząca ZK OZZPDMiF - „pracodawcy dzieląc środki ochrony osobistej zapominają, że my też jesteśmy na pierwszej linii frontu i możemy być źródłem zakażenia wielu osób”. Przewodnicząca ocenia, że minister zdrowia podpisując np. dodatkowe ubezpieczenia tylko dla pielęgniarek, deprecjonuje inne zawody medyczne. „Podobnie jest z dodatkowym wynagrodzeniem dla pracowników pracujących na pierwszej linii frontu. Znowu nie jesteśmy brani pod uwagę” - twierdzi Ewa Ochrymczuk.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum