Poznań: wojewoda chce wiedzieć dlaczego pacjent czekał 2,5 godziny na karetkę

Autor: tvn24.pl/Rynek Zdrowia • • 10 lipca 2015 12:16

Mężczyzna, który zasłabł na przystanku w Poznaniu, czekał na karetkę pond dwie godziny. Przyjechała dopiero po ok. 30 zgłoszeniach telefonicznych na linię alarmową 112. Trwa wyjaśnianie sprawy.

Poznań: wojewoda chce wiedzieć dlaczego pacjent czekał 2,5 godziny na karetkę
Karetka przyjechała do nieprzytomnego pacjenta po ponad dwóch godzinach Fot. archiwum RZ

Wojewoda wielkopolski zwrócił się do Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu o wyjaśnienie sytuacji, do której doszło 9 lipca - informuje tvn24.pl

Adam Pietrzak, lekarz ratownictwa medycznego, wskazuje, że takie przypadki niestety się zdarzają i pokazują, jak duże jest obciążenie systemu ratownictwa medycznego. Kiedyś odpowiadał on za pomoc doraźną, obecnie "utyka" w SOR-ach i sprawach, które powinny leżeć w gestii przychodni. Dlatego staje się niewydolny.

Dodatkowo, jak wyjaśnia lekarz, brak karetek powoduje, że zwiększa się czas oczekiwania na interwencję.

Czytaj: Poznań: zasłabł na przystanku: na karetkę czekał 2,5 godziny

W ocenie Adama Pietrzaka winę ponosi też system przekazywania pacjenta szpitalowi: załoga karetki musi poczekać aż pacjent zostanie odebrany przez konkretnego lekarza na izbie przyjęć. Nie wystarczy przetransportować go do lecznicy.

Problem pojawia się również w przypadku interwencji u pacjenta, wymagającego specjalistycznej opieki. Karetka musi wówczas opuścić przypisany rejon i dowieść go na odpowiedni oddział. Bywa, że trzeba pokonać 60-100 km. Zajmuje to wiele czasu i zaczyna brakować zespołów.

Więcej: www.tvn24.pl

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum