Poznań: radiolog opisał nieistniejący pęcherzyk żółciowy. Dlaczego dochodzi do błędów?

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 04 stycznia 2019 10:12

W jednym z prywatnych centrów diagnostyki radiologicznej w Poznaniu (należącym do sieci Lux Med) pacjentka wykonała rezonans magnetyczny jamy brzusznej. Radiolog w opisie wskazał, że wszystko jest w porządku, łącznie z pęcherzykiem żółciowym. Ale pęcherzyk został wcześniej usunięty.

Poznań: radiolog opisał nieistniejący pęcherzyk żółciowy. Dlaczego dochodzi do błędów?
Większość radiologów - z powodu nadmiaru pracy - przy opisywaniu zdjęć zmuszona jest korzystać z gotowych szablonów Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

„Wątroba niepowiększona, trzustka o prawidłowej wielkości, pęcherzyk żółciowy jednorodny” - wynikało z opisu radiologa. Tymczasem kobieta w 2016 r. przeszła zabieg cholecystektomii w jednym z poznańskich szpitali - informuje Gazeta Wyborcza.

Po opublikowaniu tekstu w GW jeden z radiologów napisał w liście, że „niejednemu z nas udało się opisać macicę u mężczyzny czy prostatę u kobiety (...)", a "błąd opisany w artykule zdarzył się wielu lekarzom, praktycznie większość, nawet najlepsi opisywali w swoim życiu pęcherzyk, którego nie ma”.

Specjalista wyjaśnił, że większość radiologów - z powodu nadmiaru pracy - przy opisywaniu zdjęć zmuszona jest korzystać z gotowych szablonów. "Kopiują prawidłowe wyniki badań m.in. jamy brzusznej, które edytują potem w komputerze. Z szablonu skreślają niepotrzebne zwroty i nanoszą nowe informacje w pierwszej kolejności skupiając się na patologicznych zmianach". Bywa, że w pośpiechu lekarz zapomni usunąć nieprawdziwe zdania dotyczące np. nieistniejącego pęcherzyka czy śledziony - czytamy w GW. 

W Polsce pracuje ok. 3 tys. radiologów, a to zdecydowanie za mało. Mimo, że współczesne badania obrazowe trwają długo i są skomplikowane, na postawienie diagnozy przepracowany lekarz ma zazwyczaj 10, góra 20 minut.

Grzegorz Stachacz, dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej Lux Med, na pytanie GW o pomyłkę odpowiedział, że po wyjaśnieniu szczegółów i przebiegu zdarzenia wyczerpujące informacje zostaną udzielone bezpośrednio pacjentce. Do 2 stycznia br. nic takiego nie nastąpiło, mimo że kobieta przesłała reklamację 2 grudnia ub.r.

Więcej: www.wyborcza.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum