Poznań: już ponad 200 trudnych zabiegów z wykorzystaniem da Vinci

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 28 lutego 2020 10:33

Jak przekonuje prof. Wojciech Golusiński, laryngolog z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu Da Vinci sprawdza się wspaniale. Chorzy błyskawicznie wracają do zdrowia.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Do Poznania trafił jesienią 2018 roku aparat czwartej, najwyższej generacji - był pierwszym tej klasy sprzętem w Polsce. Pierwsze zabiegi lekarze wykonali w lutym 2019. Od tego czasu zastosowali już robota 214 razy - najczęściej do usunięcia raka endometrium (zwany również rakiem trzonu macicy), jajnika, guzów jelita grubego, gardła środkowego, i nasady języka.

Najczęściej, bo aż 108 razy z da Vinci korzystali ginekolodzy, 76 razy - chirurdzy z oddziału chirurgii onkologicznej chorób przewodu pokarmowego. A 30 - laryngolodzy z Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej.

Lekarze wymieniają jednym tchem zalety da Vinci: klasyczny zabieg chirurgiczny to potężny uraz. W zabiegu robotowym chirurg zamiast kilkudziesięciocentymetrowego nacięcia wykonuje kilka mniejszych - jedno, dwucentymetrowych przez które wprowadza narzędzia. Chory nie traci krwi i rzadko wymaga przetoczenia. Ponieważ uraz jest minimalny, łatwiej znosi operację.

Jak mówi dr n. med. Błażej Nowakowski pacjent nawet po rozległych operacjach wstaje po kilku dniach z łóżka (najczęściej już na drugi dzień), skraca się czas jego pobytu w szpitalu, szybciej zaczyna się rehabilitacja.

Robot kosztował 13,8 mln zł, z czego blisko 12 mln zł pochodziło z funduszy UE. Na razie pracuje bezawaryjnie. Jego utrzymanie jest jednak dość kosztowne, bo szpital musi dopłacać do każdego zabiegu od 4 do 8 tys. zł. NFZ rozlicza operacje robotowe, tak jakby były wykonane klasyczną metodą. A za te zabiegi NFZ także płaci zwykle poniżej kosztów.

Więcej: poznan.wyborcza.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum