Polskie krwiodawstwo idzie jak burza

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 04 maja 2010 06:21

W ciągu ostatnich czterech lat ogólna liczba dawców krwi w Polsce zwiększyła się o ponad 150 tys. i w 2009 roku wynosiła 688 060. Około 10-procentowy wzrost z 2009 r. utrzymał się również w pierwszych czterech miesiącach 2010 r. Trafione pomysły promujące oddawanie krwi dają rezultaty.

Można powiedzieć, że wbrew różnym przeszkodom – np. zmianom finansowania, które pozbawiły regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa (RCKiK) sporej części pieniędzy – polskie krwiodawstwo idzie jak burza. W 2006 r. liczba donacji na tysiąc mieszkańców wynosiła 25,32, w 2009 r. już 31,38, a ogólna liczba donacji w Polsce z ponad 962 tys. w 2006 r. wzrosła do 1 157 415 w 2009 r.

Zawsze może być lepiej
Te świetne wyniki to w sporej części zasługa skutecznego propagowania krwiodawstwa. Przedstawiciele działów promocji w regionalnych centrach z całej Polski spotkają się 19-22 maja 2010 r. na konferencji pt. „Promocja Honorowego Krwiodawstwa w Polsce” w Krasiczynie, by rozmawiać o tym, co zrobić by było jeszcze lepiej. Temat główny: organizacja akcji wyjazdowych poboru krwi.

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Krzysztof Olbromski, szef RCKiK w Poznaniu zapytany o „tę fajną akcję”, organizowaną przez jego centrum, pyta: – O którą dokładnie chodzi? Bo u nas jedna akcja się kończy, a druga się zaczyna...

Chodziło nam o czwartą edycję akcji „Krewni Euro”, organizowaną 7 maja przy współpracy z Urzędem Miasta Poznania i Komitetem Euro 2012. Będzie można nie tylko oddać krew, ale i włączyć się do rejestru dawców szpiku oraz zadeklarować zgodę na pobranie narządów po śmierci.

– Obsługując tak duży teren, jak nasza aglomeracja oraz miasto z dwoma oddziałami przeszczepu szpiku i kardiochirurgią musimy nieustannie pozyskiwać dawców. Na promocję z ministerialnej kasy w ciągu 5 lat dostaliśmy zaledwie 20 tys. zł. Mimo to nie odpuszczamy – mówi Krzysztof Olbromski.

– Wkładamy w promocję krwiodawstwa dużo serca i pracy, trochę środków własnych i na szczęście są efekty. Nie ukrywam, że pomaga nam przychylność władz: wojewoda i wicewojewoda są aktywnymi krwiodawcami. Mamy również studentów, dla których dwa razy do roku organizujemy Wampiriadę – wylicza dyrektor Olbromski.

Burza mózgów i wykłady
Kalendarz działu promocji w poznańskim RCKiK jest szczelnie wypełniony. Chodzi nie tylko o to, by dawców pozyskać, ale i zachęcać ich do aktywności. Wszyscy ci, którzy oddadzą krew częściej niż raz w roku i napiszą hasło promujące krwiodawstwo, mają szansę wygrać nagrody, w tym quad lub dobrej klasy rower.

O aktywność krwiodawców, szczególnie tych pierwszorazowych, chce też zawalczyć katowickie RCKIK. To jedno z dwóch, obok warszawskiego, największych centrów w Polsce. Pracuje na potrzeby 125 szpitali, m.in. tak wielkich ośrodków jak Zabrze i Ochojec, które stoją kardiochirurgią – w tym transplantacjami. Procedury te potrzebują bardzo dużo krwi lub jej pochodnych.

– Średnio statystycznie w Polsce dawca oddaje krew dwa razy w roku, a mógłby pięć-sześć. Gdybyśmy do dawców wysłali serdeczne zaproszenia ze słowami: „Wpadnij do nas jeszcze raz, będzie nam miło Cię gościć” i okazałoby się, że np. z puli 20 tys. dawców, 5 tys. przyszłoby do nas po raz drugi, to oznaczałoby, że mamy radykalne przyspieszenie i poprawę wskaźników – mówi dr Stanisław Dyląg, dyrektor RCKiK w Katowicach.

O takich m.in. pomysłach będzie się rozmawiać podczas wspomnianej konferencji w Krasiczynie: – Każdy opowie, co u niego jest dobre, co się sprawdziło, przewidziane są również wykłady profesjonalistów od promocji. Krwiodawstwu pomogą też z pewnością działania resortu zdrowia, które uruchomiło m.in. program zakupu ambulansów – podkreśla dr Dyląg.

Ambulanse się sprawdzają
Organizacja akcji wyjazdowych poboru krwi jest coraz sprawniejsza, gdyż w do RCKiK w całym kraju właśnie sukcesywnie trafiają kolejne specjalne ambulanse.

Obecnie Katowice mają cztery takie ambulanse, Warszawa trzy, Gdańsk i Poznań po dwa. Po jednym już w 2010 r. dostały Kalisz, Słupsk i Wrocław. Program Ministerstwa Zdrowia pt. „Zapewnienie samowystarczalności Rzeczpospolitej Polskiej w zakresie krwi, jej składników i produktów krwiopochodnych”, przewidziany na lata 2009-2014, zakłada łącznie zakup 24 mobilnych punktów poboru krwi – sukcesywnie po cztery rocznie – oraz zwiększenie środków na propagowania krwiodawstwa.

– Ambulanse sprawdzają się fantastycznie. Pracują cały tydzień, często wyjeżdżają na dwie kilkugodzinne akcje dziennie. Jadą pod szkoły, hipermarkety, na rynki miasteczek i miast. Korzystają z nich aktywni ludzie, ci, którzy nie mają czasu wybrać się do terenowego punktu – tłumaczy dyrektor Dyląg. – Kilka lat temu kobiety stanowiły 5 proc. krwiodawców, teraz 24-26 proc. Myślę, że łatwiej jest im poświęcić czas, gdy przyjeżdżamy do nich.

Woodstock: strzał w dziesiątkę
Wychodzenie do krwiodawców sprawdziło się również świetnie na Przystanku Woodstock, gdzie w 2009 r. w cztery krew oddało 2376 osób, o tysiąc więcej niż w 2008 r. Pomysłodawcą tej inicjatywy był dyrektor RCKiK w Zielonej Górze.

– Pięć lat temu dyrektor Zbigniew Urbaniak wymyślił, że można jechać na ten wielki koncert. Zaprosił do współpracy trzy duże RCKiK z Poznania, Warszawy i Katowic, i to od razu zaskoczyło – wspomina Monika Fabisz-Kołodzińska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w RCKiK w Zielonej Górze. – Myślę, że Woodstock w znaczący sposób rozpowszechnił oddawanie krwi wśród młodych ludzi.

W regionie obsługiwanym przez zielonogórskie RCKiK akcje promocyjne również idą pełną parą. Są prelekcje i happeningi, a przez Centrum przewijają się kolejne grupy młodzieży, które mogą zobaczyć, jak wygląda nie tylko sam proces pobierania krwi, ale i tego, co dzieje się z nią później.

Walczyć i dbać o dawców
Stanisław Dyląg podkreśla, że nie ma takiej ilości krwi, która byłaby dobrym zabezpieczeniem. To zapotrzebowanie jest dynamiczne:

– Biorąc pod uwagę nasz ośrodek mogę podać jakąś liczbę donacji, która byłaby wystarczająca, ale to będzie stan na dziś... Medycyna wciąż się rozwija, liczba zabiegów operacyjnych wzrasta i zapotrzebowanie na krew będzie rosło. Dawcy są więc niezastąpieni, musimy o nich zawalczyć oraz o nich dbać – podkreśla dyrektor Dyląg.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum