Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 05-03-2016 07:50

Polska jest jedynym krajem UE, w którym wzrasta liczba amputacji

W Polsce amputacje kończyn dolnych przeprowadza się nawet 7 razy częściej niż np. w Holandii. U podstaw tej sytuacji leży późna diagnostyka miażdżycy i cukrzycy - głównych przyczyn zmian prowadzących do konieczności przeprowadzenia takich operacji.

FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Jak podkreślają angiolodzy w przypadku 90% chorych wczesna profilaktyka skutecznie mogłaby zapobiec takim dramatom.

Podczas niedawnego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, uczestnicy sesji „Angiologia - problemy i wyzwania” rozmawiali m.in. o działaniach, jakie należy podjąć, aby zredukować do minimum ryzyko amputacji, których w Polsce wykonuje zdecydowanie za dużo w porównaniu z wieloma krajami.

Koszty to nie tylko protezowanie i rehabilitacja
Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym liczba amputacji wzrasta. Prof. Agata Stanek, wojewódzki konsultant w dziedzinie angiologii w woj. śląskim podkreślała, że amputacje to olbrzymi problem wciąż pomijany przez decydentów. W efekcie w kraju wciąż dokonywanych jest wiele amputacji, których można było uniknąć.

- Amputacje wiążą się z wysokimi kosztami, które wynikają nie tylko z koniecznością protezowania i rehabilitacji tych pacjentów. Chodzi też o koszty społeczne - mówiła profesor.

Zwraca uwagę, że gros takich zabiegów można by uniknąć stosując u chorych wczesne leczenie, farmakoterapię, zmianę stylu życia i rehabilitację. Jak podkreśliła bardzo dobre efekty profilaktyczne przynosi np. trening marszowy.

- W Polsce średnio na 100 tys. mieszkańców przypada 7 amputacji - podała profesor. - Biorąc pod uwagę te same wskaźniki w Dani są to 2, a w Holandii 1 amputacja. W 2012 r. w Polsce było 12 tys. amputacji. To tak jakby kończynę w ciągu roku stracili wszyscy mieszkańcy Ciechocinka - podkreślała prof. Stanek.

Wyjaśniała, że główna przyczyną amputacji jest miażdżyca, szczególnie, gdy połączona jest z cukrzycą. Inne czynniki ryzyka to wiek, zaburzenia lipidowe, palenie papierosów czy nadciśnienie tętnicze.

- W kraju wciąż miażdżycę kojarzy się tylko z chorobami serca. Niestety, jednym z jej dramatycznych objawów, często niezauważanym, jest choroba naczyń obwodowych. A to właśnie miażdżyca naczyń ma najbardziej dramatyczny przebieg. Nieleczona prowadzi do powikłania, jakim jest krytyczne niedokrwienie kończyn (KNK) - tłumaczyła prof. Stanek.

Zbyt późna diagnostyka i terapia
Dane wskazują, że 25% takich pacjentów umiera w ciągu roku, u kolejnych 25 konieczna jest już amputacja. I tylko w połowie przypadków lekarze są w stanie pomóc chorym tak, by zachowali kończyny.

Kolejny problem na jaki wskazywano w czasie panelu to późna diagnostyka i opóźnione leczenia. Chorzy z KNK trafiają do szpitala w ciągu dopiero kilku tygodni. Dzieje się tak dlatego, że w tym przypadku procedury angiologiczne są limitowane.

W ciągu roku do lekarzy rodzinnych trafia nawet ok. 40 tys. pacjentów rocznie z miażdżycą kończyn dolnych. Tacy pacjenci mogą (w 90%) być leczeni zachowawczo.

- Jeżeli pacjent trafi do lekarza dostatecznie wcześnie, to zastosowanie prewencji w porę daje bardzo dobre efekty. Zmiana stylu życia, odpowiednia farmakoterapia i trening marszowy mogłyby w zdecydowanej większości prowadzić do skutecznego wyleczenia. Wówczas tylko 10% chorych korzystałoby z leczenia inwazyjnego - zaznacza prof. Stanek.

Profesor przyznała, że dużym problemem w kraju jest też cukrzyca i jej powikłanie w postaci stopy cukrzycowej. - Wciąż borykamy się z problemem dużej liczby pacjentów niezdiagnozowanych, u których zazwyczaj zbyt późne rozpoznanie cukrzycy nie pozwala na uniknięcie amputacji - dodała.

Prof. Andrzej Szuba, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Angiologicznego zwrócił uwagę, że w kraju brakuje też ośrodków zajmujących się stopą cukrzycową i są duże trudności w ich powstawaniu.

Tylko zastosowanie odpowiednio wcześnie profilaktyki i prewencji przynosi dobre efekty. Dlatego angiolodzy zwracają uwagę na konieczność wczesnego wykrywanie zagrożeń, jakim jest miażdżyca i cukrzyca. By tak się stało, konieczne jest wprowadzenie badań profilaktycznych u pacjentów z czynnikami ryzyka miażdżycowego i każdego chorego powyżej 70. roku życia.

U tych pacjentów, zdaniem ekspertów, powinno być wykonywane standardowo badanie tętna na stopach oraz tzw. współczynnika kostka-ramię (ABI).

Prof. Rafał Niżankowski, małopolski wojewódzki konsultant w dziedzinie angiologii zwrócił uwagę, że postęp technologiczny ma olbrzymi wpływ na poprawę wyników leczenia. Angiolodzy, którzy zajmowali się głównie diagnostyką chorób naczyń i leczeniem zachowawczym dziś przejęli leczenie interwencyjne.

Dzięki postępowi technologii
obecnie 80% przypadków chorych wymagających leczenia interwencyjnego, z powodzeniem może być leczonych za pomocą małoinwazyjnych zabiegów angiologicznych (endowaskularnie). Zabiegi endowaskularne stanowiące najmniej inwazyjną formę leczenia miażdżycy tętnic (implantacja stentu, endarterektomia śródnaczyniowa, angioplastyka balonowa).

W efekcie tylko 20% chorych wymaga typowych chirurgicznych świadczeń. - Obecnie leczenie angiologiczne jest dosyć proste, ale wymaga szczególnych umiejętności technik, np. nakłuwania naczyń - zaznaczał prof. Niżankowski.

Zwrócił uwagę, że wraz ze zwiększeniem liczby zabiegów angiologicznych w kraju zmniejsza się liczba amputacji. Chociaż wciąż jest ich stanowczo za dużo.

Jak dodał prof. Krzysztof Ziaja, ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyń, Angiologii i Flebologii SP Szpitala Klinicznego nr 7 w Katowicach, obecnie amputacji wciąż nie da się wyeliminować, bo są sytuacje, gdy taka procedura jest metodą leczenia.

W jego opinii myśląc o obniżeniu obecnych statystyk należy doprowadzić do sytuacji, gdy każdy pacjent będzie rocznie przynajmniej dwukrotne faktycznie zbadany przez lekarza rodzinnego.

- Co to oznacza? Że lekarz zobaczy pacjenta rozebranego w pozycji stojącej i leżącej. Wtedy wiele rzeczy można zauważyć - komentował prof. Ziaja.

W jego opinii, aby skutecznie walczyć z rosnącym odsetkiem amputacji w kraju konieczne jest też wzrost finansowania rehabilitacji ruchowej miażdżycy oraz zwiększenie świadomości społeczeństwa, w tym także lekarzy rodzinnych, wreszcie lepsza współpraca lekarza pierwszego kontaktu, angiologia i chirurga naczyniowego.

Pełna relacja z sesji „Angiologia - problemy i wyzwania” - w marcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 3/2016).