Polscy uczniowie zaniedbani przez ochronę zdrowia

Autor: Gazeta Prawna, AK/Rynek Zdrowia • • 13 maja 2009 10:54

Połowa uczniów nie jest w ogóle badana przez specjalistów, w tym lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Po likwidacji gabinetów lekarskich w szkołach szczepienia i badania kontrolne zostały przekazane lekarzom rodzinnym. Dostęp do lekarzy, a także stomatologów jest utrudniony - alarmuje Gazeta Prawna.

Polscy uczniowie zaniedbani przez ochronę zdrowia

Rzecznik Praw Dziecka i pediatrzy alarmują, że uczniowie - szczególnie z małych miejscowości i wsi - nie mają zapewnionej odpowiedniej opieki zdrowotnej. W 70 proc. szkół podstawowych nie ma gabinetów lekarskich. Tam, gdzie funkcjonują gabinety pielęgniarskie, liczba uczniów przypadająca na jedną pielęgniarkę często jest wyższa od przewidywanych norm.

Lekarze rodzinni, którym w latach 90. został przekazany obowiązek opieki zdrowotnej nad uczniami, nie zgadzają się z tak pesymistycznym obrazem. Przekonują, że to rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci i wybierają im lekarza. Ci rodzinni wykonują bilanse zdrowia dzieci, szczepienia, a kiedy trzeba, kierują do specjalisty. Niestety brakuje nie tylko pediatrów ale lekarzy rodzinnych również.

Jak podawaliśmy wcześniej, za jedną z ważniejszych przyczyn niedostatecznej opieki nad dziećmi pediatrzy uważają zmianę w systemie opieki medycznej nad dziećmi i młodzieżą, wprowadzoną osiem lat temu.

- W 2000 r. zdecydowano o powołaniu 20 tys. gabinetów lekarza rodzinnego, które miały przejąć opiekę również nad dziećmi. W 2006 r. takich gabinetów było jednak tylko 5715. To złe rozwiązanie. W UE dzieli się opiekę medyczną na tę nad dorosłymi i tę nad dziećmi. Niestety, zdemontowano dobry system - mówił podczas listopadowej konferencji prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje powrotu gabinetów lekarskich i stomatologicznych do szkół. -  Zagadnienie to będzie jednak analizowane na spotkaniu z przedstawicielami kuratorów w maju – mówi Justyna Sedlak z biura prasowego MEN.

Z danych biura rzecznika praw dziecka wynika, że gabinetów lekarskich nie ma w 2/3 szkół podstawowych, w co drugim gimnazjum oraz w co trzecim liceum. W szkołach wiejskich bądź w małych miastach, gdzie liczba uczniów jest niewielka, jedna pielęgniarka szkolna opiekuje się kilkoma szkołami.

W efekcie wiele dzieci ma wady kręgosłupa i postawy. Ponadto rośnie liczba nieleczonych alergików i dzieci z niewykrytą cukrzycą. Za późno rozpoznawalne są też nowotwory.

Jeszcze gorzej jest z profilaktyką stomatologiczną. - 90 proc. dzieci w wieku szkolnym ma próchnicę. Źle się stało, że stomatolodzy zniknęli ze szkół – uważa Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka.

- Próchnica zębów jest chorobą powszechną u dzieci i młodzieży podobnie, jak nabyte wady zgryzu. Co drugi trzylatek ma czynną próchnicę zębów mlecznych, a u dzieci 6-letnich jest to już prawie 100 proc. Podobnie ma się sprawa z wadami zgryzu – mówiła portalowi rynekzdrowia.pl Ewa Szczutowska, lekarz dentysta i wiceprzewodnicząca Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku.

Wszystkiemu winna wycena świadczeń stomatologicznych. Jak mówią dentyści, NFZ płaci im takie same stawki za dzieci, co za dorosłych, choć leczenie dziecka wymaga więcej czasu, umiejętności i cierpliwości.

Powrót gabinetów lekarskich do szkół wymagałby gwałtownego zwiększenia liczby specjalistów, których już teraz brakuje. Średni wiek pediatry to 60–65 lat. Lekarzy rodzinnych brakuje ich około 2–3 tysięcy. Obecnie jest ich ponad 8 tys.

Dlatego rozwiązaniem, które proponują samorządy, jest np. wprowadzenie wymogu posiadania gabinetu pielęgniarskiego dla wszystkich szkół, do których uczęszcza powyżej 300 uczniów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum