Polscy pacjenci z POChP mają utrudniony dostęp do nowoczesnego leczenia

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 30 lipca 2014 08:09

Największy paradoks polityki lekowej w chorobach płuc polega na tym, że pacjenci, którzy chorują na POChP o umiarkowanym lub lekkim stopniu ciężkości, a nie na najcięższą postać tej choroby, nie mogą otrzymać leków za opłatą ryczałtową - mówi prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej I Katedry Chorób Wewnętrznych UM w Łodzi. - To tacy pacjenci mieliby największy zysk ze stosowania nowoczesnych leków.

- Najlepsze - najskuteczniejsze leczenie jest właściwie zarezerwowana jedynie dla najciężej chorych. Tymczasem podanie najskuteczniejszych leków we wcześniejszych postaciach choroby mogłoby skutkować ograniczeniem liczby pacjentów o ciężkim przebiegu POChP - podkreśla prof. Antczak.

Rynek Zdrowia: - POChP to wciąż dla nas Polaków choroba, o której wiemy stanowczo za mało. Czy mógłby Pan Profesor wyjaśnić, jaka jest epidemiologia przewlekłej obturacyjnej choroby płuc? Czy są grupy osób szczególnie zagrożone tą chorobą?

Prof. Adam Antczak: - Najważniejszym czynnikiem warunkującym rozwój POChP jest palenie papierosów. Żeby jednak choroba rozwinęła się trzeba palić długo, ok. dwadzieścia paczko-lat, co oznacza, że osoba paląca dwadzieścia lat jedną paczkę dziennie ma bardzo duże szanse rozwoju tej choroby. Ocenia się, że w Polsce jest ok. 2 mln. chorych na to schorzenie, jednak diagnozę ma postawioną jedynie pół miliona pacjentów.

Pod względem częstości zachorowań nie różnimy się od Europy z tego prostego powodu, że odsetek osób palących w Europie jest porównywalny. Wyjątek stanowią Rosja i państwa południa Europy, gdzie palenie jest wciąż normą społeczną. Trzeba też pamiętać, że nikotynizm nie jest jedynym czynnikiem narażenia, ale jest najważniejszym. Obok niego wymienić należy czynniki narażenia zawodowego związane są z zapyleniem w środowisku pracy.

Poważnym czynnikiem ryzyka rozwoju POChP jest też astma oskrzelowa, schorzenie, które kiedyś skrzętnie odróżniano od POChP. Zachorowanie na POChP jest dużym problem epidemiologicznym ponieważ dużo osób choruje na to schorzenie, a także dlatego, że nie ma dziedziny medycyny, która z jakiegoś powodu nie zetknęłaby się z POChP.

Trzeba pamiętać, że ta choroba wiąże się z ryzykiem licznych współchorobowości, które często nie są wiązane z POChP, jak cukrzyca, nadciśnienie, choroba niedokrwienna, zawał serca czy udar mózgu.To często są pochodne POChP z czego nie zdaje sobie sprawy ani społeczeństwo, ani też lekarze, w tym kardiolodzy.

- Jak wygląda rozpoznanie tej choroby? Czy lekarz podstawowej opieki potrafi prawidłowo zdiagnozować POChP, czy musi chorego skierować do specjalisty?
- Lekarz POZ powinien umieć co najmniej wyłapać objawy tej choroby, a nawet bez większych problemów ją rozpoznać. Typowym objawem POChP jest duszność i zła tolerancja wysiłku. Część chorych ma kaszel z odpluwaniem plwociny. Jeśli to połączymy z czynnikami ryzyka, to postawienie diagnozy jest dość proste.

Trzeba pamiętać, że kryterium rozpoznania są zaburzenia wentylacji pod postacią ograniczenia przepływu powietrza przez drogi oddechowe - obturacji. Do tego potrzebne jest badanie spirometryczne i tzw. próba rozkurczowa czyli podanie leku rozszerzającego oskrzela i ocena zaburzenia wentylacji w badaniu spirometrycznym po tym leku.

Dlatego jeśli lekarz POZ dysponuje spirometrem i umiejętnością wykonania tego badania, to z całą pewnością może tą chorobę rozpoznać. Jeżeli nie, to powinien odesłać pacjenta do poradni chorób płuc, gdzie spirometria jest wykonywana rutynowo i rozpoznanie może być postawione bez większych problemów.

- Co powinno zaniepokoić samego pacjenta?
- POChP to choroba, która rozwija się bardzo podstępnie i powoli. Pacjenci bardzo długo przyzwyczajają się do objawów. Gorszą tolerancję wysiłku kładą na karb wieku. Kaszlą i odpluwają plwocinę, ale traktują to jako zwykły kaszel palaczy. Źle interpretując zwiastuny choroby trafiają do lekarza dopiero wówczas, gdy objawy są bardzo mocno nasilone i w dużym stopniu utrudniają normalne funkcjonowanie. Dzieje się to wtedy, kiedy normalne czynności życiowe, takie jak pójście do sklepu, sprzątanie zaczynają być problemem.

Od pierwszych symptomów choroby do bardzo nasilonych objawów mijają zwykle całe lata niezauważone przez pacjentów. Warto więc zwrócić na to uwagę, że osoba, która o siebie dba, pomimo zaawansowanego wieku bardzo długo zachowuje dobrą tolerancję wysiłku. Mało tego, także lekarze powinni sobie zadać pytanie, czy przyczyną problemów pacjenta z wydolnością jest tylko wiek.

- Do jakiego leczenia ma obecnie dostęp polski pacjent chory na POChP?
- Polscy pacjenci mają ograniczony dostęp do najnowocześniejszego leczenia POChP. Istnieje pewien paradoks. Chociaż w naszym kraju zarejestrowane są wszystkie najnowsze leki, które są dostępne na świecie, jednak nie mogą ich kupić nasi chorzy. Czym innym jest bowiem lek na rynku, a czym innym jego dostępność, która jest limitowana ekonomicznie. Leki najnowszej generacji, przede wszystkim długo działające leki rozszerzające oskrzela, jak te z grupy ultra-LABA i LAMA są dostępne, ale nie są refundowane. Nie wszyscy są w stanie zapłacić kilkaset złoty za miesięczną kurację takim specyfikiem.

W terapii POChP stosujemy leki, które rozszerzają oskrzela. Dla chorych najważniejsze w tej grupie są leki, które długo działają. Część z nich jest dostępna i ryczałtowana. Ważne leki antycholinergiczne, takie jak np. tiotropium są częściowo dostępne dla chorych, dlatego że o odpłatności decyduje wynik badania spirometrycznego.

Niestety, ci chorzy, którzy mieliby największy zysk ze stosowania wspomnianego leku to pacjenci, którzy chorują nie na najcięższą postać choroby. Dla nich lek jest dostępny z 30 proc. odpłatnością. Na ryczałt, czyli za 3,20 zł, mogą go kupić jedynie chorzy o bardzo ciężkich postaciach.

Tymczasem podanie najlepszych skutecznych leków we wcześniejszych postaciach choroby mogłoby skutkować ograniczeniem liczby pacjentów o ciężkim przebiegu POChP. Nie mówię już o lekach, które łączą ze sobą antycholinergiki i ultradługodziałające betasympatomimetyki, np. indakaterol z glikotyronium. Te preparaty w ogóle nie są objęte refundacją. A to wielka strata dla chorych, których można by wspaniale leczyć.

- Czy w takim razie można powiedzieć, że w Polsce nie leczymy pacjentów zgodnie z wytycznymi POChP?
- Staramy się leczyć zgodnie z tymi wytycznymi. Natomiast rzeczywistość polskiej pulmonologii to niepełna i istotnie ograniczona możliwość przestrzegania zaleceń międzynarodowych. Wśród przyczyn tych ograniczeń trzeba wymienić: niepełną wiedzę lekarzy, niewłaściwe nawyki terapeutyczne i przede wszystkim kwestię odpłatności za leki i brak dostępu do wszystkich nowoczesnych leków z powodów ekonomicznych.

Wszystkie najważniejsze leki zarejestrowane na POChP na świecie są dostępne w Polsce jedynie teoretycznie. Zarówno środowisko lekarzy, jak i pacjentów działa w tym kierunku i naciska na decydentów aby w tej kwestii podejmowali stosowne decyzje. Trzeba jednak pamiętać, że tu w grę wchodzą duże pieniądze i dlatego MZ i NFZ zamiast refundować leki stara się mocno ograniczać wydatki. Środowisko nie chciałoby, aby kwestie finansowe decydowały o leczeniu pacjentów. A tak się w tej chwili dzieje.

Cały wywiad - w najbliższym, wrześniowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 9/2014).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum