Polscy lekarze też sprawdzają czy chlorochina hamuje infekcję COVID-19. Lek pozostanie w aptekach?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 19 marca 2020 05:55

Arechin (chlorochina), stosowany m.in. w reumatologii i dermatologii, otrzymał dodatkowe wskazanie: leczenie wspomagające w zakażeniach koronawirusami. Z tego powodu obecny zapas został przekazany do dyspozycji Ministerstwa Zdrowia w celu dystrybucji do szpitali. Producent leku zapewnia, że zwiększa jego produkcję.

Adamed Pharma uruchomił dodatkowa produkcję leku Arechin, aby sprostać bieżącym potrzebom epidemiologicznym w kraju. Fot. PTWP

Informacja o przekazaniu dostępnej partii leku do resortu zdrowia wywołała niepokój wśród dotychczas stosujących go pacjentów. Arechin jest m.in. stosowany w dermatologii i szeroko w reumatologii.

Prof. Joanna Narbutt, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii wyjaśnia, że chlorochina to lek przeciwmalaryczny, który - jak wskazują ostatnie doniesienia - może wykazywać skuteczność w hamowaniu rozwoju infekcji koronawirusem.

Lek potrzebny pacjentom
- Nasi pacjenci stosują ten lek z różnych powodów. W przebiegu skórnych postaci tocznia rumieniowatego jako monoterapię lub dodatek leczenia podstawowego, w różnych postaciach łysienia, także jest ona szeroko wykorzystywana ze wskazań reumatologicznych - mówi prof. Narbutt.

Dodaje: - W obecnej sytuacji trzeba wykazać się zrozumieniem dla faktu skierowania tego leku na potrzeby pacjentów z zakażeniem COVID-19, niemniej wysłałam zapytanie do MZ celem uzyskania informacji, w jaki sposób można zabezpieczyć chorych przyjmujących leki przeciwmalaryczne ze wskazań dermatologicznych, aby mogli kontynuować leczenie.

Dr Marcin Stajszczyk, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Lekowych Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego wskazuje, że wszyscy pacjenci stosujący te leki ze wskazań reumatologicznych powinni je nadal bezwzględnie kontynuować.

- Dotyczy to szczególnie pacjentów z układowymi chorobami tkanki łącznej, m.in. takimi jak toczeń rumieniowaty układowy o znacznie cięższym przebiegu niż postać skórna, zespół antyfosfolipidowy, z uwzględnieniem kobiet planujących ciążę lub w ciąży oraz u dzieci z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów i dorosłych z reumatoidalnym zapaleniem stawów - zaznacza dr Marcin Stajszczyk.

Dodaje: - Należy pamiętać, że nieuzasadnione odstawienie lub zmniejszenie dawki leku może skutkować zaostrzeniem choroby i wynikającymi z tego powikłaniami. Należy także pamiętać, że aktywna, źle kontrolowana układowa choroba tkanki łącznej i zapalna stawów wiąże się ze zwiększoną podatnością na infekcję per se.

Czy chlorochina pomoże także polskim pacjentom z koronawirusem?
Rzeczywiście - jak dowodzą specjaliści w dziedzinie chorób zakaźnych - istnieją przesłanki by sądzić, że podawanie chlorochiny może mieć wpływ na przebieg zakażenia koronawirusem. Dlatego w piątek (13 marca) Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych wprowadził dodatkowe wskazanie rejestracyjne dla leku Arechin. Lek stosowany dotąd m.in. w dermatologii może być ordynowany również w "leczeniu wspomagającym w zakażeniach koronawirusem typu beta, takich jak SARS-CoV, MERS-CoV i SARS-CoV-2".

Badania eksperymentalne nad podawaniem w zakażeniu koronawirusem SARS-CoV-2 chlorochiny w kombinacji z innymi, prowadzą m.in. francuscy naukowcy. Hipotezę, że będąca substancją przeciwmalaryczną chlorochina może być stosowana w leczeniu COVID-19 postawił profesor Didier Raoult z IHU Méditerranée Infection w Marsylii.

Jak mówił kilka dni temu (15 marca) na antenie TVN24 prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, rozpoczął on podawanie tego leku pacjentom z koronawirusem, z objawami klinicznymi, z niezaawansowaną chorobą.

- Podajemy chlorochinę i leki stosowane dotąd w zakażeniu wirusem HIV, przetestowane przez Chińczyków w leczeniu COVID-19. Według ich ocen stosowanie leków miało obniżać śmiertelność. To jest kombinacja kaletry z chlorochiną lub z rybawiryną - wyjaśniał prof. Simon.

Tłumaczył: - Jest to leczenie w pewnym sensie przyczynowe, choć niezupełnie ukierunkowane na ten wirus. Wykorzystujemy pewne pokrewieństwa między wirusami i skutecznością tych leków. Te schematy terapeutyczne, według danych przekazanych przez chińskich lekarzy, w ciężkich sytuacjach zmniejszyły śmiertelność w określonych grupach chorych.

Ostrożnie z tym lekiem!
Profesor zwracał uwagę, że chlorochina podawana w szpitalu we wspomnianej kombinacji z innymi lekami nie może być przyjmowana bez nadzoru. Jak tłumaczył, trzeba uwzględnić przeciwwskazania, wskazania, a przede wszystkim interakcje. To nie może być samoleczenie.

W tym samym programie TVN24 również prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UM w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych ostrzegał przed samodzielnym sięganiem po chlorochinę. Zwrócił uwagę, że wiele osób usłyszawszy o tym, że chlorochina może mieć działanie korzystne w przypadku zakażenia wirusem, udało się do aptek i wykupiło zapasy leku, które były.

- Zdecydowanie przestrzegam przed jej stosowaniem w warunkach ambulatoryjnych. Pamiętajmy, że te leki mają działanie niepożądane, a jeśli są stosowane z innymi lekami, a przecież ludzie chorują na inne schorzenia, mogą wchodzić w nie do końca poznane interakcje - apelował.

Dr Marcin Stajszczyk dodaje, że dostępność do leku jest poważnie ograniczona od kilku tygodni, bo zanim lek został w Polsce zabezpieczony na potrzeby walki z COVID-19 przez państwo, pacjenci na własną rękę wykupywali go z aptek.

- Pytanie jak teraz uniknąć nieuzasadnionej preskrypcji leku dla pacjentów bez wskazań medycznych, tak żeby ponownie nie zabrakło go dla potrzebujących chorych. Należy pamiętać, że chlorochina, szczególnie stosowana w dużych dawkach, a takie są rekomendowane w leczeniu COVID-19 (500 lub 1000 mg na dobę przez 7-10 dni) może nieść ze sobą ryzyko retinopatii i nieodwracalnej utraty wzroku.

Pacjenci, którzy mają okulistyczne przeciwwskazania nie powinni jej stosować. Zażywanie jej na własną rękę może być bardzo niebezpieczne. W reumatologii dawka dobowa leku wynosi 250 mg na dobę i wtedy ryzyko powikłań jest znikome, ale mimo wszystko ściśle kontrolujemy bezpieczeństwo leczenia - wyjaśnia dr Stajszczyk.

- Musimy być wszyscy bardzo ostrożni, żeby "rynkowy sukces" leku związany z pandemią nie przyniósł w przyszłości szkody dla pacjentów - dodaje dr Stajszczyk.

MZ: lek pozostanie na rynku
Resort zdrowia przekonuje, że chorzy, którzy do tej pory stosowali chlorochinę w innych wskazaniach nie powinni odczuć istotnych zmian w dostępie do niego, ponieważ zgodnie z deklaracjami producenta, kolejne dostawy leku mają wkrótce zasilić rynek.

To ważne, bo jak wyjaśnia Rynkowi Zdrowia profesor Narbutt nie ma zmiennika leku Arechin. Na rynku jest jedynie jego pochodna, a zgodnie z jej wiedzą, w tej chwili dostęp do niej jest również ograniczony. Dlatego w jej opinii brak Arechinu na otwartym rynku, musiałby się wiązać się z wprowadzaniem pewnych zmian w terapii.

- Chciałabym uspokoić naszych pacjentów leczonym z powodu chorób tkanki łącznej, że w sytuacji pilnej będziemy negocjować z producentem oraz resortem zdrowia, by część puli leku została przekazana dla naszych pacjentów. Także producent deklaruje zwiększenie jego dostaw - zaznacza prof. Joanna Narbutt.

- Polskie Towarzystwo Reumatologiczne i konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii, w odpowiedzi na zapytanie wysłane 15 marca przez Pana ministra Macieja Miłkowskiego, przekazali listę jednostek chorobowych, w których dostępność do leków powinna zostać bezwzględnie zabezpieczona, w związku z brakiem leku w aptekach jaki wystąpił w ostatnim czasie. Współpracujemy od początku z MZ w celu zabezpieczenia dostępności leku dla naszych pacjentów - mówi dr Stajszczyk.

Producent: uruchomiliśmy dodatkową produkcję
Jak czytamy w oświadczeniu firmy Adamed Pharma, która jest jedynym producentem chlorochiny w kraju, w ciągu ostatniego miesiąca sprzedaż produktu Arechin do aptek w Polsce wzrosła bardzo znacząco - powodem były doniesienia naukowe o skuteczności stosowania chlorochiny w leczeniu COVID-19.

''W związku z tym podjęliśmy decyzję o zabezpieczeniu leku na potrzeby najbardziej potrzebujących pacjentów w Polsce. Produkt został przekazany do Agencji Rezerw Materiałowych i jest dystrybuowany do szpitali zgodnie z dyspozycją Ministra Zdrowia. Jednocześnie uruchomiliśmy dodatkową produkcję (zmieniliśmy harmonogramy, praca odbywa się w trybie 3-zmianowym), aby sprostać bieżącym potrzebom epidemiologicznym w kraju, a także zapewnić dostępność dla pacjentów, którzy przyjmują ten lek w innych wskazaniach'' - czytamy w komunikacie.

Adamed zapewnia, że kolejne partie produktu mają trafić na rynek do końca marca. Producent przyznaje, że ma liczne zapytania z innych państw o dostępność produktu, jednak obecnie priorytetem jest dostarczenie leku dla polskich pacjentów.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum