Polityczny spór wokół transplantologii w TVN

Autor: TVN, JJ/Rynek Zdrowia • • 26 maja 2009 01:53

Wczoraj (25 maja) późnym wieczorem, w programie TVN

– Przeszczep serca uratował mi życie, natomiast przeszczep nerki pozwolił mi na normalne funkcjonowanie – mówił przed kamerami 83-letni Żytkiewicz. – Ludzie po przeszczepach serca żyją bardzo długo. W Stowarzyszeniu Osób po Transplantacji Serca, zrzeszonych jest 80 członków, z czego 26 żyje 10 i więcej lat.

Zdaniem Żytkiewicza, cała sprawa związana z medialną kampanią wokół doktora G. odegrała jego zdaniem ogromną rolę w zapaści w polskiej transplantologii. Medialna nagonka na doktora G. odebrała ludziom zaufanie do lekarzy, co w konsekwencji przełożyło się na drastyczny spadek dawców; za całą sytuację odpowiedzialność ponoszą politycy.

Na pytanie prowadzących program – dlaczego w Polsce ludzie boją się oddawania po śmierci swoich narządów Żytkiewicz przede wszystkim położył to na karb tradycji, według której po śmierci do grobu należy złożyć ciało w stanie takim jakim funkcjonowało za życia. Tradycji, którą przełamać jest bardzo trudno, która jest głęboko zakorzeniona, na przekór nawet stanowisku kościoła, który popiera pośmiertne oddawanie narządów do transplantacji.

– Nie bierzcie ze sobą serca do nieba, ono jest potrzebne tu, na ziemi  – takimi słowami przed kamerami Tadeusz Żytkiewicz zachęcał Polaków do wyrażenia zgody na pośmiertne oddanie swoich narządów do przeszczepów.

Bolesław Piecha, były minister zdrowia za rządów PIS, pytany przez prowadzących program czy ma wyrzuty sumienia w związku sytuacją w polskiej transplantologii stwierdził, ze nie bardzo wie, dlaczego mógłby je mieć. Jego zdaniem transplantologia ma okresy wzlotów i upadków na całym świecie. Także w Polsce. Na zarzut Andrzeja Morozowskiego, że na załamanie w polskiej transplantologii miała wpływ w 2007 roku słynna wypowiedz ministra Zbigniewa Ziobry Piecha odpowiedział:

– Trudno od tego abstrahować. Ta wypowiedź zapewne miała jakiś wpływ na przeszczepy narządów i w tym okresie rzeczywiście doszło do spadku ich ilości w Polsce. Konferencja z udziałem Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego była wyrazista i jednoznaczna – mówił Piecha.

Na liczby obrazujące ilości zgłoszonych dawców – 2003 – 649, 2004 – 696, 2005 - 669, 2006 – 604 a w 2007 roku, już po owej konferencji prasowej tylko 466 - Piecha stwierdził, ze nie wszystko można położyć na karb owej konferencji prasowej ministra sprawiedliwości.

– W Polsce jest określone prawo, które reguluje dawców do przeszczepów. Nie mamy w kraju tzw. pozytywnej zgody, tylko domniemaną zgodę na przeszczep. Procedura w Polsce jest dość skomplikowana, bo o zgodę pyta się rodzinę, która wyraża swoje niepokoje, mimo że sprawdzono, iż pacjent nie figuruje w rejestrze wyrażających sprzeciw na pobranie – mówił Piecha.

Na słowa mister Ewy Kopacz, podającej przykład ilości przeszczepów nerek – w 2006 roku – 900 przeszczepów, a w 2007 roku – spadek o 30 procent – 612 przeszczepów – Piecha zarzucił swojej rozmówczyni, że w Polsce od wielu lat dramatycznie spada ilość przeszczepów nerek. To spowodowane jest rozwojem dializoterapii i ekonomizacją procesu leczenia.

– Zamiast przeszczepu nerki opłaca się dializować chorych, ponieważ jest to stały dopływ gotówki dla placówek zdrowia, która płaci NFZW Polsce 6-7 procent pacjentów kwalifikowanych jest do przeszczepu, na zachodzie 30-40 procent. U nas lekarze nie kwapią się do przeszczepów, bo bardziej się opłaca dializować chorych – twierdził Piecha.

Zachęcamy – mówiła Kopacz - do propagowania transplantologii, jako metody skutecznej, bezpiecznej, dającej komfort pacjentom po przeszczepie, i w wielu przypadkach dającą możliwość chorym powrotu do normalnego życia, do podjęcia pracy. Aby móc przeprowadzać przeszczepy musimy mieć dawców. Zachęcamy, aby ludzie wyzbyli się niepewności, że wyrażając zgodę na pobranie narządu robią coś złego.

Dużo emocji w telewizyjnym studio wzbudziła dyskusja sprowokowana przez Tomasza Sekielskiego, pytaniem, dlaczego tak długo trwa przygotowywanie ustawy transplantacyjnej, której pierwsze czytanie odbyło się w grudniu 2008 roku i… w dalszym ciągu zajmują się nią komisje i podkomisje

 Zdaniem Piechy winę za tak długi czas pracy nad ustawą  ponoszą ci, którzy nieustannie wnoszą do niej ogromne ilości poprawek. Natomiast minister Kopacz winą za opieszałość w pracach na ustawą obarczała przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia.

Wystąpiłem po raz trzeci do marszałka sejmu o zmianę terminu czytania projektu tej ustawy – mówił Piecha. – Ta ustawa nie może wyjść z komisji – nie wiem, co się dzieje. Mamy dziwny zwyczaj, że przygotowany przez rząd projekt ustawy trafia do komisji i nagle pojawiają się do niej dziesiątki poprawek.

– To, ze posłowie zgłaszają poprawki do ustawy to nie jest nic złego – mówiła Kopacz. – Wolałabym, aby poprawek do tej ustawy było pięćdziesiąt, ale żeby prawo, które wychodzi z tego parlamentu przystawało do rzeczywistości i było poprawne. Wiele ważnych spraw jest zawartych w tej ustawie i prosiłabym pana przewodniczącego, aby nie utrudniał prac nad tym projektem. Jest to, po pierwsze, implementacja prawa europejskiego do naszych warunków. Zawarte są w nim propozycje koordynatorów w 120 szpitalach, którzy dadzą możliwość zwiększenia ilości pobrań narządów. W ustawie zagwarantowane jest odpowiednie finansowanie przeszczepów.

Minister zdrowia po raz kolejny potwierdziła, że ustawa zagwarantuje pieniądze na przeszczepy, że zostaną zniesione tzw. limity przeszczepów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum