Pogotowie ratunkowe - proszę czekać, mamy transport!

Autor: PP/Rynek Zdrowia • • 12 grudnia 2008 06:48

Brak jasnych przepisów prawnych wprowadza chaos w funkcjonowaniu pogotowia ratunkowego. Ogólnopolską praktyką jest, że karetki specjalistyczne, które mają pozostawać w stanie gotowości do wyjazdu na wezwanie do wypadków lub nagłych zachorowań, są

W przypadku zwiększonej liczby wezwań, taka sytuacja może doprowadzać do znacznego wydłużenia czasu dojazdu karetek na miejsce wypadku. Czy przeznaczanie dyżurujących karetek systemowych do wykonywania kursów transportowych to nadużycie, czy po prostu konieczność wynikająca z braków taboru i troski o zdrowie przewożonego pacjenta?

Prasa przypomniała niedawno kilka zdarzeń ze Śląska (sprawie nadali medialny zasięg związkowcy z NSZZ „Sierpień 80”), gdzie karetki systemowe były wykorzystywane do zadań nie związanych z systemem ratownictwa medycznego. Chodziło m.in. o przewozy chorych aresztantów na badania i  transporty do sanatoriów.

Jacek Szarek, przewodniczący Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność”, grzmi, że żaden zdroworozsądkowy dyrektor pogotowia nie pozostawiłby pacjentów bez opieki.

- Dziennikarze opisali sytuację ze Śląska nie znając realiów pogotowia. Nie ma jasno określonych przepisów precyzujących w jakich przypadkach ma jeździć pogotowie, a w jakich transport sanitarny. Czy kiedy trzeba przewieźć pacjenta w ciężkim stanie ze szpitala o niższym poziomie referencyjnym do szpitala specjalistycznego mamy czekać aż karetka transportowa wróci z jakiegoś przewozu, bo tak nakazują przepisy? - pyta wyraźnie poirytowany Jacek Szarek.

Do sanatorium i ortopedy

Zdaniem Jacka Czapli, zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym (WPR) w Katowicach, problem dotyczy całego kraju. On również uważa, że mamy do czynienia z wadliwym rozwiązaniem systemowym. Przypadek z Tarnowskich Gór uważa za marginalny. Stacja pogotowia w Tarnowskich Górach ma trzy karetki. We wrześniu i październiku wyjeżdżały 262 razy. Z tego 155 wyjazdów było komercyjnych, np. do sanatorium w Świnoujściu, z aresztantem do lekarza, z pacjentem do ortopedy.

W WPR w Katowicach przygotowywano się od dłuższego czasu do zmian w dysponowaniu taborem karetek.

- Od początku 2009 roku miał zacząć działać nowy system przewozów z wydzielonym karetkami do transportu, ale w związku z kontrolą przyspieszyliśmy jego wprowadzenie. Za usługi będą płaciły szpitale, bo nie będą to wyjazdy rozliczane w ramach Państwowego Systemu Ratownictwa Medycznego - tłumaczy Jacek Czapla.

Niemniej w ocenie środowiska nie rozwiąże to problemu. Na przykład w Szczecinie i Krakowie funkcjonują karetki transportowe, ale mimo to do przewozów wysyłane są ambulanse specjalistyczne. W Małopolsce decyzję akceptującą transport ambulansem systemowym podejmuje lekarz koordynator.

Najważniejszym miernikiem czy pacjent może poczekać na karetkę transportową jest jego stan zdrowia. Dlatego w takiej sytuacji nie decyduje dyspozytor, a lekarz koordynujący. Stwierdza zasadność wysłania specjalistycznej karetki. Nie możemy przecież rozpatrywać transportu pacjenta do placówki ratującej mu życie, jako usługi przewozowej - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Małgorzata Popławska.

 W wyjątkowej sytuacji

Rzecznik pomorskiego oddziału NFZ, Mariusz Szymański mówi portalowi rynekzdrowia.pl, że w trakcie kontroli zakwestionowano w całym województwie wyjazd tylko jednej karetki.

Tłumaczy: - Ambulans transportował pacjenta na trasie ze szpitala w Nowym Dworze Gdańskim do Gdańska. Wówczas w powiecie nowodworskim nie było zabezpieczenia w postaci karetki wypadkowej. To niedopuszczalne, dlatego musieliśmy ukarać pogotowie z Nowego Dworu. Pojawia się wówczas pytanie, jak w możliwie najkrótszym czasie dowieźć pacjenta do placówki specjalistycznej. Bo jak tłumaczy pogotowie z Nowego Dworu była to sytuacja wyjątkowa, a pacjent nie mógł czekać.

Monika Bąk rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie tłumaczy, że tam bardzo dobrym posunięciem okazało się wydzielenie karetek transportowych. Mimo to tamtejszy NFZ wydał zgodę na wyjazdy specjalistycznych zespołów w celu transportu chorych.

- W ciągu dnia jeździ 5 karetek transportowych, które mają podpisane umowy ze szpitalami czy innymi placówkami, dla których świadczą usługi. Dodatkowo oddział NFZ-etu wprowadził zarządzenie, w którym od 18 do 8 rano zezwala się na wyjazdy transportowe karetkom systemowym, w przypadku gdy nie mogą jechać te przeznaczone do przewozów - mówi Monika Bąk.

Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ przyznaje, że oddziały funduszu prowadzą regularną kontrolę wykorzystania karetek w stacjach pogotowia: - To zrozumiałe skoro na kontraktowanie ambulansów dla systemu wydatkujemy 53 miliardy złotych rocznie.

Karetek ci u nas dostatek?

Zdaniem specjalistów medycyny ratunkowej, w kraju nie brakuje karetek w systemie, lecz są one źle wykorzystane. Jak podkreślał w niedawnej rozmowie z Rynkiem Zdrowia były konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej, prof. Jerzy Karski (patrz: redakcyjny Raport nt. funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego, opublikowany w październikowym wydaniu RZ), w Polsce mamy zakontraktowanych ponad 1400 zespołów ambulansów, które powinny być w gotowości do wyjazdu na ratunek. To więcej niż w Niemczech znanych z dobrze zorganizowanego systemu ratownictwa.

W opinii lekarzy ze specjalnością z medycyny ratunkowej i ratowników pracujących w pogotowiu na sprawność systemu mają też wpływ wezwania nieuzasadnione. Według skrajnych ocen takie sytuacje dotyczą nawet do 70 proc. wszystkich wezwań. Dokładniej - chodzi tu przede wszystkim o porady jakich lekarze pogotowia udzielają pacjentom zamiast lekarzy POZ. Karetki stają się przychodniami na kółkach.

Prof. dr hab. Juliusz Jakubaszko, krajowy konsultant ds. medycyny ratunkowej przypomina, że trwają pracę nad nowelizacją ustawy o ratownictwie medycznym. Mają one uporządkować obecnie panującą sytuację.

- Jednym z postulatów naszych środowisk jest rozdzielenie systemu ratunkowego od podstawowej opieki zdrowotnej. Musimy określić czy wyjazd do pacjenta, który cierpi na ból brzucha leży w gestii pogotowia i jest bardziej uzasadniony niż np. przewóz chorego do kliniki. Obecnie nie wiemy, na ile zjawisko przewozów pacjentów karetkami systemowymi jest rozpowszechnione. Nie wiemy, bo tak naprawdę nikt tego nie kontroluje. W skutek tego, jak już mówiła pani minister Ewa Kopacz wyciekają środki z budżetu - zaznacza profesor Juliusz Jakubaszko.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum