Podstawą opieki geriatrycznej powinna być rehabilitacja. W Polsce nie jest

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 06 kwietnia 2016 05:14

Pacjent w zaawansowanym wieku cierpi zazwyczaj na kilka chorób przewlekłych. Wraz z wiekiem, wzrasta ryzyko wystąpienia tzw. zespołu słabości - doskwiera ponad połowie pacjentów w wieku 80 plus. Wymagają rehabilitacji geriatrycznej, która w Polsce praktycznie nie istnieje - twierdzą specjaliści.

Po pobycie na tzw. ostrej geriatrii wskazana jest rehabilitacja geriatryczna; FOT. Materiały prasowe

- Jeżeli do szpitala położymy 20-latka, po tygodniu otrzepie się, wstanie i pójdzie do domu. 80-latek po takim okresie leżenia w łóżku może już tego szpitala w ogóle nie opuścić - twierdzi prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii. 

Kruchość nie jest jeszcze niepełnosprawnością
Szacuje się, że ponad 50 proc. osób po 80. roku życia cierpi na zespół słabości, który objawia się m.in. utratą masy i siły mięśni. Tymczasem w Polsce oddziałów geriatrycznych jest jak na lekarstwo, a rehabilitacja geriatryczna właściwie nie istnieje.

- Zespół słabości, kruchości (ang. frailty syndrome) to jest dosyć nowe pojęcie, które od kilku lat funkcjonuje w geriatrii. Również w Polsce zaczyna przebijać się do świadomości lekarzy - opisuje prof. Tomasz Kostka.

Według konsultanta krajowego w dziedzinie geriatrii kruchość nie jest jeszcze niepełnosprawnością, ale wstępem do niej już tak.

- Osoba z zespołem słabości jest osobą sprawną, ale każdy bodziec może spowodować, że ten wąski zakres homeostazy ulegnie łatwemu zaburzeniu. Zapalenie płuc, uraz czy hospitalizacja mogą spowodować niepełnosprawność lub nawet śmierć - podkreśla prof. Kostka.

- Jeżeli do szpitala położymy 20-latka, po tygodniu otrzepie się, wstanie i pójdzie do domu. 80-latek po analogicznym okresie leżenia w łóżku może już tego szpitala w ogóle nie opuścić - dodaje prof. Kostka i podkreśla, że zespół słabości to jeden z tzw. wielkich problemów geriatrycznych.

Nie tylko rehabilitacja prewencyjna
Według prof. Kostki zadaniem geriatry nie jest hospitalizowanie osoby starszej, ale utrzymywanie jej jak najdłużej w środowisku domowym.

Ważna jest nie tylko rehabilitacja prewencyjna (zmierzająca do utrzymania dotychczasowych kompetencji seniora w celu jak najdłuższego unikania chorób, niesprawności i niesamodzielności), ale też ogólna - skierowana do seniorów przewlekle chorych i polegająca na ich uaktywnianiu, oraz celowa - dopasowana do poszczególnych jednostek chorobowych i potrzeb pacjentów.

- Cały system opieki nad osobami starszymi powinien dążyć do tego, aby osoba starsza, która trafia na oddział - w Polsce jest to najczęściej interna, rzadziej geriatria - była objęta rehabilitacją geriatryczną - podkreśla Tomasz Kostka.

- W Europie Zachodniej osoba starsza po pobycie na tzw. ostrej geriatrii czy innym oddziale trafia bardzo często na rehabilitację geriatryczną. Tam pobyt trwa z reguły do miesiąca - po to, żeby przywrócić pacjenta do funkcjonowania w jego środowisku domowym - twierdzi krajowy konsultant.

Warto nadmienić, że aktywność fizyczna jest często jedyną metodą zapobiegająca utracie siły, wytrzymałości i masy mięśniowej u osób starszych. A to jeden z głównych objawów zespołu słabości.

- W Polsce nie ma oddziałów rehabilitacji geriatrycznej. Tę funkcje usiłują pełnić ZOL-e, ale, niestety, mają w tym obszarze nie najlepsze przygotowanie - ubolewa prof. Kostka.

Uczmy się od Zachodu
Konsultant podkreśla, że dyskusja nad kształtem systemu opieki nad osobami starszymi, która toczy się obecnie w Polsce, miała miejsce 20-30 lat temu w Europie Zachodniej. W jej wyniku wypracowano taki model leczenia seniorów, w którym główną osią jest nie tzw. ostra geriatria, ale właśnie rehabilitacja geriatryczna.

- Przez wiele lat pracowałem we francuskim Lyonie. Aglomeracja liczy blisko pół miliona mieszkańców i ma 1300 łóżek geriatrycznych, z czego jedynie 200-300 to ostra geriatria - mówi prof. Kostka. - Reszta to rehabilitacja geriatryczna - dodaje.

Prof. Kostka argumentuje, że podobne proporcje są zachowane w innych krajach zachodnioeuropejskich - m.in. w Szwajcarii, Wlk. Brytanii, Danii.

- W Danii starsza pacjentka po złamaniu szyjki kości udowej często trafia nie na ortopedię, a na geriatrię. Na oddział przychodzi wówczas ortopeda, konsultuje, a po operacji taka osoba znów wraca na geriatrię. Dzięki temu jest większa szansa, że taka pacjentka będzie mogła dalej samodzielnie funkcjonować. Jest to też tańsze dla systemu - twierdzi profesor.

Z tym że starszy pacjent powinien jak najkrócej przebywać w szpitalu, zdecydowanie zgadza się Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Uważa, że podstawą do utrzymania samodzielności osoby starszej powinno być odpowiednie prowadzenie jego leczenia na oddziale przez osoby do tego przygotowane.

- Jeżeli interniści mówią, że są geriatrami, to coś jest nie tak. Geriatra cechuje się zupełnie innym spojrzeniem na pacjenta. Nie cieszmy się, że mamy tylu lekarzy POZ czy oddziałów internistycznych, bo jeśli poważnie myślimy o zdrowiu osób starszych, system nie powinien zmierzać w tym kierunku - tłumaczy Krajewski.

Szczątkowy udział geriatrii w systemie
Trudno będzie jednak w Polsce oprzeć system opieki nad osobami starszymi tylko na oddziałach geriatrii i lekarzach tej specjalizacji, gdyż jesteśmy w ogonie Europy w tym obszarze medycyny.

Mimo intensyfikacji kształcenia przyszłych geriatrów procesy demograficznie nie pozwolą nasycić nimi ochrony zdrowia na tyle, by istotnie poprawić do nich dostęp. - Specjalistów geriatrii mamy zaledwie 338 i w większości są to osoby w wieku senioralnym - informuje dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Na dodatek czynna zawodowo jest tylko ok. połowa z nich - w 2013 r. (według Naczelnej Izby Lekarskiej) w ramach kontraktu z NFZ świadczeń udzielało jedynie 160 geriatrów.

Liczba geriatrów w naszym kraju znacznie odbiega od średniej europejskiej - mamy średnio 0,8 geriatry na 100 tys. mieszkańców. Tymczasem w Niemczech wskaźnik ten wynosi 2,2, w Czechach 2,1, w Słowacji 3,1, a w Szwecji blisko 8.

- Nawet jeśli założymy, że do 2020 r. wykształcimy poprzez różne ścieżki 500 dodatkowych geriatrów, to i tak z powodu gwałtownego wzrostu liczny osób starszych nadal będzie ich bardzo mało - twierdzi prof. Joanna Jędrzejczak, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

W Polsce liczba lekarzy specjalistów w dziedzinie geriatrii na 10 tys. mieszkańców w wieku 65+ wynosi… 0,16. W Czechach wskaźnik ten wynosi 1,2, na Słowacji 2,6, a w Szwecji 4,2. Również liczba łóżek i oddziałów geriatrycznych jest niska. W całej Polsce w roku 2014 było jedynie 776 łóżek i 34 oddziały geriatryczne.

Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest metoda rozliczania świadczeń medycznych przez NFZ, która zakłada finansowanie tylko jednej choroby, choć ludzie starsi z reguły cierpią na kilka schorzeń jednocześnie.

Powoduje to deficyt oddziałów geriatrycznych (nawet te które powstają, są zwykle częścią oddziałów innych niż geriatryczne, np. internistycznych), przekłada się na niskie wynagrodzenia dla geriatrów i - finalnie - na ich niewielką liczbę.

Lekarz POZ i geriatra powinni się uzupełniać
Aby więc system opieki nad osobami starszymi był sprawny, z uwagi na niską liczbę geriatrów trzeba szukać innych modeli jego funkcjonowania. Zresztą nawet wielu geriatrów w systemie nie gwarantuje lepszego zdrowia u pacjentów.

- Jeżeli będziemy stawiać tylko na efekt, czyli doraźnie zabezpieczać ostre stany, a nie dbać o rehabilitację, to możemy wykształcić jeszcze i dwa tysiące geriatrów i niewiele z tego wyjdzie - argumentuje Jacek Krajewski.

Wielu ekspertów wskazuje, że fundamentem w leczeniu seniorów powinien być lekarz POZ z wiedzą w zakresie geriatrii, a sam geriatra powinien pełnić rolę konsultanta.

- Oczywiście musimy się oprzeć na lekarzach rodzinnych, ale dokształćmy ich tak, by starszy pacjent nie krążył po specjalistach - tłumaczy prof. Tomasz Kostka. - Często taki chory z przepisanymi 25 lekami od różnych lekarzy trafia na oddział szpitalny, bo ma objawy związane z nadużywaniem medykamentów - dodaje.

Według Jacka Krajewskiego rola lekarzy rodzinnych w opiece nad seniorami może być bardzo istotna. Uważa, że internista ma nad geriatrą istotną przewagę - ma stały kontakt z pacjentem i zna go wiele lat. Najlepiej zatem, aby te dwie trudne specjalizacje mogły się uzupełniać i koordynować.

- Geriatra powinien starszego pacjenta całościowo ocenić i zlecić lekarzowi rodzinnemu odpowiednie działania. Ten tandem musi się posługiwać podobnym językiem, a wymiana informacji między tymi dwoma specjalistami jest niezwykle potrzebna dla właściwej diagnozy - uważa Krajewski.

Gdzie ma być łóżko geriatryczne
Dr Piotr Bednarski, dyrektor Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji twierdzi, że aby ta współpraca była możliwa, a kształcenie geriatrów nabrało tempa, być może warto zastanowić się nad innym modelem łóżka geriatrycznego - umieszczanego poza oddziałami geriatrii. - Może powinno być tam, gdzie pacjent jest leczony, nawet jeśli nie ma możliwości stworzenia oddziału geriatrycznego? - pyta retorycznie.

- Może wówczas moglibyśmy wprowadzić możliwość sumowania procedur w przypadku wielochorobowości pacjentów, co poprawiłoby finansowanie zarówno leczenia osób starszych, jak i samych geriatrów? - dodaje dyrektor Bednarski.

Wypowiedzi zanotowane podczas konferencji "Perspektywy rozwoju geriatrii w Polsce" w ramach o Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 18-20 lutego).

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum