Podlaskie: nadal zbyt mało dawców narządów do przeszczepów

Autor: Izabela Próchnicka - PAP/Rynek Zdrowia • • 26 stycznia 2018 20:23

W Polsce jest wciąż za mało dawców tkanek i narządów do przeszczepu, a diagnoza tej sytuacji jest złożona - mówili w piątek w Białymstoku uczestnicy spotkania u wojewody podlaskiego nt. postaw wobec donacji narządów.

Podlaskie: nadal zbyt mało dawców narządów do przeszczepów
Dawstwo komórek, tkanek, narządów od osób żywych i od zmarłych jest jednym z "zadań" szpitali Fot. Tereq Salahuddin/Flickr_(CC BY 2.0) (zdjęcie ilustracyjne)

Wzięli w nim udział lekarze, przedstawiciel "Poltransplantu" i duchowny Cerkwi prawosławnej.

W 2011 r. środowiska lekarskie, samorządowe oraz kościelne podpisały w Białymstoku deklarację - porozumienie na rzecz transplantacji, którego głównym celem jest - jak przypomniał w piątek wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski - działanie na rzecz zwiększania liczby przeszczepów w regionie.

Wojewoda wyjaśnił, że chodzi o to, by program pomocy w zachowaniu życia i zdrowia poprzez transplantację narządów był jak najbardziej dostępny, powszechny w całym kraju, a w szczególności w województwie podlaskim. Dodał, że chodzi także o to, aby mówić, że przeszczepy to ratowanie życia i nie powinny - przy zachowaniu wszystkich standardów - budzić "etycznych oporów".

Dr hab. Jarosław Czerwiński z Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant" wskazywał, że brak dawców to nadal problem transplantologii.

- Dawstwo komórek, tkanek, narządów od osób żywych i od zmarłych jest jednym z "zadań" szpitali - mówił Czerwiński. - Czy chcemy, czy nie chcemy, to każdy szpital uniwersytecki, wojewódzki, powiatowy, ma obowiązek organizowania dawstwa komórek, tkanek i narządów - podkreślił.

Podał, że zajmuje się tym około 100 spośród 400 szpitali w Polsce, które mają obowiązek pobierania narządów. Zaznaczył, że jest to złożony problem, na który składają się przyczyny historyczne, zwyczajowe, a w najmniejszym stopniu religijne czy finansowe.

- Musi być pewien obyczaj, system jakości w szpitalu, jeden lub dwóch ludzi, którzy wezmą na siebie - a nie będą od siebie odpychać - to trudne zagadnienie, jakim jest stwierdzanie śmierci według kryteriów neurologicznych - wyjaśniał Czerwiński. Dodał, że polskie prawo dotyczące transplantacji jest "naprawdę przyzwoite". Choć ustawa transplantacyjna ma być zmieniana, to "jej filary nie ulegną zmianie".

Prof. Marek Gacko, wojewódzki konsultant w dziedzinie transplantologii klinicznej poinformował, że w ciągu 29 lat, od kiedy prowadzone są w regionie przeszczepy nerek, dokonano 549 przeszczepień tych narządów. W 2017 r. było ich 17, w 2016 r. 33, najwięcej - 40 - w 2006 r.

Gacko wskazywał, że w Podlaskiem są wciąż szpitale, np. w Sejnach, Siemiatyczach, Wysokiem-Mazowieckiem, gdzie nie ma komisji ds. orzekania o śmierci mózgowej pacjenta. Nie ma tam także koordynatorów ds. transplantacji. Pobrania narządów mogą być prowadzone tylko w trzech lecznicach: Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym oraz Szpitalu Wojewódzkim w Łomży.

W Polsce - podobnie jak w połowie krajów Europy - obowiązuje tzw. formuła zarejestrowanego sprzeciwu ws. transplantacji. Osoby, które nie chcą, by pobrano po śmieci ich narządy do przeszczepu, mogą to zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwu. Brak tego sprzeciwu oznacza domniemaną zgodę na ewentualny przeszczep. Czerwiński poinformował, że w ciągu dwudziestu lat we wspomnianym rejestrze zarejestrowało się 26-28 tys. osób.

Jak zauważył, do przeszczepiania narządów społeczeństwo nastawione jest bardzo dobrze, ale do dawstwa - już nie. Podkreślał, że w 11 proc. nie dochodzi do pobrania narządów w sytuacjach, gdzie byłoby to możliwe, np. ze względu na sprzeciw rodziny.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum