Plan porodu: lista pobożnych życzeń czy nowe standardy na porodówkach?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 19 sierpnia 2011 06:20

Od kwietnia br. rodzące mogą w większym zakresie decydować o przebiegu porodu. Wybierając się do szpitala powinny zabrać ze sobą tzw. plan porodu, w którym określą swoje preferencje, m.in. w sprawie pozycji w jakiej chcą rodzić lub procedur pozwalających na przyspieszenie narodzin. Wielu życzeniom pacjentek szpitale nie będą jednak w stanie sprostać.

Plan porodu: lista pobożnych życzeń czy nowe standardy na porodówkach?
Przygotowując plan porodu przyszła matka powinna wskazać miejsce, w którym chce rodzić oraz sprecyzować oczekiwania dotyczące przygotowania do porodu, tj. np. wyrazić zgodę na lewatywę. W przypadku wielu szpitali spełnienie przynajmniej kilku punktów ze wspomnianych planów graniczy jednakże z cudem, jeśli na porodówce odbywa się w tym samym czasie kilka porodów. Lekarze i położne nie mają czasu na spełnianie życzeń pacjentek, dlatego o masażu lub możliwości skorzystania w czasie porodu z wanny często trzeba zapomnieć...

W większości szpitali w kraju trudno zresztą liczyć na poród w wodzie. Ma z tym problem także jedna z najbardziej renomowanych porodówek w stolicy - Szpital Specjalistyczny św. Zofii. Standardowo możliwe jest tu przebywanie w wannie w I i II okresie porodu.

Liczba punktów zawartych w planie porodu bywa niekiedy imponująca, ale - jak przyznał w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii - środowisko medyczne nie ma problemów z przyjęciem nowych standardów postępowania z rodzącymi.

- Dotychczas nie dotarły do mnie informacje, by w jakimkolwiek regionie były z tym kłopoty. Być może dlatego, że wielu lekarzy sporo działań z tego zakresu stosowało już wcześniej - wyjaśnia prof. Radowicki.

Tylko dla porodów fizjologicznych
Prof. Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, łódzki konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii podkreśla, że plan porodu ma zastosowanie jedynie w przypadku porodów fizjologicznych, ale nawet wówczas nie można się go sztywno trzymać. W trakcie porodu może dojść do wielu nieprzewidzianych zdarzeń, wymagających działań, które nie zostały ujęte w przygotowanym harmonogramie.

- W takim przypadku należy poinformować o tym pacjentkę. Chodzi o to, aby postępowanie specjalisty było przez nią na każdym etapie akceptowane - zaznacza konsultant.

Prof. Oszukowski przyznaje, że przygotowanie porodu ułatwia komunikację między przyszłą matką a personelem medycznym, w trakcie porodu nie ma bowiem czasu na ustalanie toku postępowania.

- Przygotowanie planu ma także dobry wpływ na samą rodzącą. Szczególnie, jeżeli ma ona zostać matką po raz pierwszy. Na pewno zdobędzie większą wiedzę i będzie bardziej świadoma tego, co się dzieje - ocenia profesor.

To tym bardziej ważne, że - jak przyznają specjaliści - wciąż zdarzają się przypadki, gdy ciężarne nie pozostają pod specjalistyczną opieką medyczną.

Plan porodu pełni też funkcję kontrolną: jeśli pojawią się działania, których nie obejmuje, rodząca ma prawo dociekać przyczyn. Specjaliści zwracają uwagę, że ten aspekt powinien wpływać dyscyplinująco na środowisko medyczne w zakresie starań o postępowanie zgodne z wyznaczonym scenariuszem.

O znieczuleniu
Zdaniem prof. Radowickiego z oceną planów porodu w praktyce należy jeszcze zaczekać. Warto także wziąć pod uwagę, że część lecznic nie zdołała dotychczas zmodernizować swoich porodówek, nie jest zatem w stanie sprostać niektórym czekiwaniom pacjentek. Najtrudniejszą sprawą okazuje się jednak nie samo zabezpieczenie odpowiednich warunków pobytu w szpitalu, ale zapewnieniem rodzącym możliwości podania znieczulenia.

Szpitale nie świadczą znieczulenia na żądanie przy porodzie - przeważnie jest ono podawane w przypadku porodów niefizjologicznych. Jeśli rodząca chce za nie zapłacić, większość lecznic odmawia, na pobieranie opłat nie pozwala bowiem szpitalom Ministerstwo Zdrowia.
Według resortu koszt znieczulenia zewnątrzoponowego do porodu został włączony w jego wycenę, pobieranie od pacjentki opłaty jest zatem niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Prof. Oszukowski przyznaje, że nie rozumie, w czym tkwi problem.

- Kiedy tworzono system rozliczeń z NFZ w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów, uwzględniono znieczulenia w wycenie porodu. Inną sprawą jest fakt, czy odzwierciedla to koszt porodu. Niemniej podstawa do rozliczenia takiej procedury istnieje. Każda rodząca powinna otrzymać znieczulenie, jeśli uzna, że go potrzebuje - podkreśla prof. Oszukowski.

Konsultant zwraca też uwagę, że Ministerstwo Zdrowia powołało grupę roboczą, której celem jest opracowanie zasad postępowania medycznego w przypadku nietolerancji przez kobietę rodzącą bólu porodowego, a także opracowanie modelu opieki, gwarantującego skuteczne i bezpieczne jego łagodzenie, w którym uwzględnione zostanie podanie rodzącym znieczulenia.

- Mam nadzieję, że to pomoże uregulować postępowanie w takich przypadkach - zaznacza prof. Oszukowski.


 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum