Pionierska operacja w Zabrzu: przeszczepili płuca pacjentowi z mukowiscydozą

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 13 kwietnia 2011 19:30

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, którzy przeszczepili cztery tygodnie temu, jako pierwsi w Polsce, płuca choremu na mukowiscydozę, podkreślali, że to kolejny milowy krok w rozwoju rodzimej transplantologii. - Tym większa jest nasza satysfakcja, że próba się udała - mówi dr Jacek Wojarski. To pod jego kierunkiem zespół lekarzy przeprowadził pionierską operację.

– Jestem z nich dumny. Chciałbym wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu, złożyć serdeczne gratulacje i... poprosić o więcej – powiedział prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca.

Dotychczas w zabrzańskim Centrum wykonano ponad 900 transplantacji serca.  Jest to także jedyny w Polsce ośrodek z powodzeniem przeszczepiający płuca. Takich operacji było tu już ponad 50.

Pierwszego udanego jednoczesnego przeszczepu serca i płuc dokonał dziesięć lat temu prof. Marian Zembala. Dwa lata później, w 2003. r., w Zabrzu przeszczepiono pojedyncze płuco, a w 2005 roku dokonano pierwszego przeszczepienia obu płuc. Dzisiaj SCCS znajduje się w gronie 32 ośrodków na świecie, w których rocznie wykonuje się 9-12 takich przeszczepów.

Jak podkreślił prof. Marian Zembala, ambicją zabrzańskiego ośrodka jest, po zrealizowaniu inwestycji związanej z budynkiem „C” i uruchomieniu w 2014 roku narodowego ośrodka transplantacji serca i płuc u dorosłych i dzieci – znalezienie się wśród siedmiu najlepszych ośrodków na świecie, wykonujących ponad 50 takich przeszczepień rocznie.

Trudne wyzwania
Transplantacja płuc należy do najtrudniejszych. Pozostają one w stałym kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym, dlatego są narażone na infekcje. Ze statystyk wynika, że w światowych ośrodkach trzy miesiące po operacji transplantacji płuc przeżywa około 80 proc. pacjentów. Pięć lat przeżywa ponad połowa pacjentów po przeszczepie.

Przeszczepu płuc dokonuje się gdy następuje nieodwracalne uszkodzenie narządu i kiedy zostały wyczerpane wszystkie dostępne formy terapii. Jak podkreślił dr Sławomir Żegleń, wśród pacjentów kwalifikujących się do przeszczepienia płuc chorzy na mukowiscydozę stanowią najtrudniejszą grupę. Są to młodzi ludzie, najczęściej w stanie skrajnego wyniszczenia, wielokrotnie hospitalizowani i leczeni z powodu infekcji. To powoduje, że dochodzi u nich do kolonizacji szczepami wielolekoopornych bakterii.

Mukowiscydoza jest chorobą uwarunkowaną genetycznie. Objawia się głównie przewlekłymi dolegliwościami układu oddechowego – śluz zakleja oskrzela i oskrzeliki, utrudniając oddychanie. Zalicza się ją do tzw. chorób rzadkich. Według szacunkowych danych na mukowiscydozę cierpi w Polsce około 1700 osób (z czego zarejestrowanych jest około 1400). Na 2500 dzieci jedno rodzi się z tą chorobą. Każdego roku około 20 młodych ludzi między 10. a 25. rokiem życia umiera. W ocenie specjalistów z SCCS w Polsce istnieje potrzeba około 10-15 przeszczepień płuc rocznie.

– Po wielokrotnych infekcjach płuca pacjentów z mukowiscydozą są tak zniszczone, że jedyną możliwością przedłużenia życia jest wykonanie transplantacji. Co istotne, choroba dotyczy nie tylko płuc, ale całego ustroju. W chwili przeszczepu musimy być przygotowani na wiele innych powikłań, na przykład ze strony przewodu pokarmowego, dróg żółciowych, wątroby, nerek. W przypadku mukowiscydozy transplantacja musi dotyczyć obu płuc – wyjaśnia dr Żegleń.

Już nie czuję, że oddycham
– Jak się czuję? Bardzo dobrze, nawet nie czuję, jak oddycham. Wcześniej, przez ostatnie trzy lata, nie ruszałem się praktycznie z domu. Miałem duszności, korzystałem niemal bez przerwy z tlenu. Każdy wdech był obciążeniem. Czy się bałem? Samej operacji nie – mówi Damian Król, pierwszy w Polsce pacjent z mukowiscydozą, któremu przeszczepiono płuca.

– Moje marzenia są skromne: najpierw, po powrocie do domu, ustawić nowe meble i zaprosić kolegę na kawę. Potem wyjść z domu, pospacerować, spotkać się ze znajomymi. Chciałbym też kupić rower. A potem, po roku, dwóch, znaleźć pracę – dodał Król.

Przez najbliższy rok pan Damian, jak wyjaśniał dr Wojarski, podobnie jak inni biorcy przeszczepionych płuc, będzie musiał uważać na możliwość potencjalnych zakażeń. Po roku, po rekonwalescencji organizmu wyniszczonego mukowiscydozą, trzydziestolatek powoli będzie mógł do normalnego życia.

Potrzebny nowy ośrodek
Lekarze ze SCCS nie ukrywają jednak, że na razie o kolejne takie przeszczepy będzie trudno.

– Wiedzieliśmy, jak trudno będzie przeprowadzić tę operację w warunkach, którymi dysponujemy. Musieliśmy zabezpieczyć osobne sale, osobne zespoły, wprowadzić zaostrzone rygory izolacji. Mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie przeprowadzić 10-15 przeszczepień płuc u chorych na mukowiscydozę rocznie. Szpital nie mógłby normalnie funkcjonować – ocenia dr Wojarski.

I podkreśla, że sala, którą zajmował pacjent, w normalnym trybie „obsłużyłaby” w tym czasie 15-16 pacjentów.

– Do czasu wybudowania nowego ośrodka będziemy mogli przeprowadzić co najwyżej pojedyncze operacje tego typu. Oczywiście, jeśli będzie taka możliwość, będziemy to robić.  Mamy już dwóch chorych zakwalifikowanych do takiego zabiegu – dodał dr Wojarski.

Średnio koszt przeszczepienia płuc pacjentowi z mukowiscydozą wynosi na świecie około 100 tys. euro, a w przypadku powikłań nawet 150-180 tys. euro. W Polsce, jak szacuje dr Wojarski, nie licząc kosztów pośrednich, koszt operacji wyniósł około 250 tys. złotych.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum