Pionierska operacja w Kajetanach: nowy implant szansą dla seniorów

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 05 września 2014 06:15

W Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach pod Warszawą po raz kolejny udowodniono, jak w XXI wieku skutecznie walczyć z niedosłuchem lub wręcz głuchotą. 3 września prof. Henryk Skarżyński wraz z zespołem przeprowadził pierwszą w Polsce operację wszczepienia nowego implantu ucha środkowego typu MET. Aparat dedykowany jest głównie osobom powyżej 65. roku życia.

66-letniemu tokarzowi Antoniemu Biena wszczepiono urządzenie australijskiej firmy - implant ucha środkowego Cochler MET. Operację transmitowano w czasie rzeczywistym podczas konferencji prasowej w Warszawie

Implant też dla 100-latków?
Jak wyjaśniał w trakcie transmisji dr Maciej Mrówka, zastępca ordynatora kliniki otorynolaryngochirurgii Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach, urządzenie to składa się z dwóch elementów. Po pierwsze, części zewnętrznej zaopatrzonej w baterię, która noszona jest za uchem na powierzchni głowy i mocowana magnesem do wszczepionej pod skórą cewki. Ten element przesyła zakodowany elektromagnetycznie sygnał do części wewnętrznej. Przesył odbywa się bezprzewodowo.

Drugi element to część wewnętrzna, złożona z właściwego implantu umieszczonego za uchem tuż pod skórą głowy oraz aktuatora odpowiedzialnego za stymulację kosteczek słuchowych w uchu - w tym wypadku kowadełka. U zdrowej osoby kowadełko wprowadzane jest w ruch za pomocą naturalnego dźwięku. Tutaj implantowane urządzenie powoduje mocniejszy ruch kowadełka, co dla pacjenta oznacza głośniej.

Część wewnętrzna, którą implantował zespół, nie posiada baterii, co sprawia, że urządzenie jest wszczepiane raz na całe życie i nie wymaga serwisowania.

W trakcie telekonferencji prof. Skarżyński wyjaśnił, że MET jest wszczepialnym urządzeniem poprawiającym słuch, łączącym najnowsze rozwiązania technologiczne z dziedziny aparatów słuchowych z zaletami implantów ucha środkowego.

- Implant MET umożliwia silne wzmocnienie sygnału akustycznego a jednocześnie zapewnia wysoką jakość dźwięku. Dedykowany jest głównie seniorom - podkreślił prof. Skarżyński.

Dodał również, że trudno jest dziś ocenić liczbę pacjentów, których będzie można kwalifikować do tego typu zabiegów. - Milionom ludzi z wadami słuchu do świata dźwięków z dobrymi efektami pomagają wrócić różnego typu aparaty słuchowe. Jest jednak spora grupa pacjentów, dla których są one niewystarczające. Dla nich właśnie ogromną szansą są nowej generacji implanty ucha środkowego MET. Przeznaczone są przede wszystkim dla osób powyżej 65. roku życia, którzy do tej pory nie kwalifikowali się do innych implantów słuchowych - zaznaczył prof. Skarżyński.

Przyznał jednocześnie, że w tej grupie na pewno w przyszłości znajdą się osoby pomiędzy 75 a 100 rokiem życia.

Nie ma miejsca na błąd
Dr Mrówka z kolei podkreślił, że anatomia każdego człowieka jest inna, dlatego nigdy nie można podchodzić do tego typu zabiegu rutynowo, a w szczególności gdy po raz pierwszy wszczepia się nowy typ urządzenia.

- Każdy taki zabieg jest poprzedzony długimi badaniami samego urządzenia, ale też pacjenta - mówił dr Mrówka.

Zaznaczył również, że chory przechodzi badania w pracowni kości skroniowej, gdzie sprawdzana jest budowa kości, stan ucha pacjenta, a także weryfikowany jest rozmiar urządzenia pod kątem dopasowania do budowy anatomicznej pacjenta.

- Trzeba pamiętać, iż implantów słuchowych jest bardzo dużo, dlatego trzeba podjąć decyzję, który z nich będzie najlepszy dla danego pacjenta, czyli z którego chory odniesie najwięcej korzyści - wyjaśnił dr Mrówka.

Aby uniknąć ewentualnego błędu zespół operujący trenuje operacje na specjalnie wydrukowanej w drukarce 3 D kości skroniowej danego pacjenta. W ten sposób sprawdza, czy da się dopasować dane urządzenie i jak go ulokować, żeby działało najefektywniej. Dopiero po tej weryfikacji konsylium lekarskie podejmuje decyzję, które urządzenie jest najlepsze dla konkretnego chorego.

- W naszym Instytucie panuje zasada, że wszelkie decyzje podejmuje teamwork - zespół złożony z lekarza, technika, inżyniera klinicznego, czasem psychologa, pedagoga, logopedy - tłumaczył dr Mrówka.

Z kolei prof. Skarżyński wyjaśnił, że bardzo ważną osobą przy podjęciu decyzji jest też sam pacjent, któremu prezentowane są różne urządzenia, wcześniej testowane.

- Ponieważ decyzja dotycząca doboru urządzenia jest niezwykle istotna, podejmowana jest w ramach hospitalizacji, a nie w czasie krótkiej wizyty ambulatoryjnej. W trakcie takiej wizyty pacjent zwykle jest zestresowany i nie może wyrazić swojej opinii nt. tego, co jego zdaniem jest dla niego lepszym rozwiązaniem, np. z punktu widzenia pracy, jaką wykonuje - mówi prof. Skarżyński.

- Musi najpierw dobrze poznać te urządzenia, aby mieć świadomość, jak zmieni się jego życie. Zwłaszcza, że w Polsce aparat słuchowy jeszcze jest elementem stygmatyzacji - konkluduje.

Kiedy aparat a kiedy implant?
Dr Mrówka wyjaśnia także, że nie każde urządzenie nadaje się dla każdego chorego. Aparaty słuchowe są dla pacjentów, którzy mają niedosłuchy różnego stopnia i nie dało im się pomóc chirurgicznie.

- Zazwyczaj są dla pacjentów z niedosłuchem typu przewodzeniowego, gdzie błona i kosteczki są w całkiem dobrym stanie, a jednak człowiek nie słyszy, gdyż droga przewodzenia dźwięków do ślimaka źle działa. Zdarza się to wtedy, kiedy dojdzie do uszkodzeń w uchu środkowym, którego zadaniem jest mechaniczne wzmocnienie i doprowadzenie fal dźwiękowych do ucha wewnętrznego - opisuje dr Mrówka.

W tej grupie pacjentów są jednak chorzy, którzy nie mogą korzystać z aparatów słuchowych z tego prostego powodu, że mają uczulenia, sprzężenie zwrotne, mają uczucie zatkanego ucha, a nawet cierpią z powodu stanu zapalnego ucha. Dla tych pacjentów są właśnie implanty.

- Pacjent, którego operowaliśmy 3 września, wszczepiając mu nowy implant typu MET, od najmłodszych lat miał częste, nieleczone stany zapalne. Do Kajetan trafił, gdy doszło u niego do 70-procentowej utraty słuchu. Był operowany, ale nadał słabo słyszał - mówił dr Mrówka.

"Słyszę dźwięki, ale często nie rozumiem wypowiadanych słów. Lekarze powiedzieli mi, że mój młoteczek działa bardzo słabo, jedyna nadzieja pozostała w implancie" - powiedział nagrany wcześniej pacjent.

Właśnie z powodu wielokrotnych stanów zapalnych ucha była obawa, iż "zwykły aparat", ze względu na zatkanie ucha i jego zawilgocenie, może ten niedosłuch pogłębić.

Technika miarą postępu
Prof. Skarżyńskie podkreślił, że wszystkie urządzenia, które do tej pory wszczepiano w Instytucie, nie pozostały na etapie eksperymentów, ale weszły do normalnego katalogu świadczeń i trafiły do codziennej praktyki klinicznej.

- Tak samo będzie z najnowszym implantem, który po raz pierwszy zastosowaliśmy u chorego. Wprawdzie to urządzenie nie jest tanie, a koszt jego wszczepienia był wyższy niż procedura, za jaką otrzymamy wynagrodzenie w ramach rozliczeń z NFZ, to jednak nie możemy rezygnować z takich doświadczeń, gdyż zaczęlibyśmy się cofać technologicznie - zaznaczył ekspert.

Wyjaśnił również, że Instytut bierze udział w wielu różnych programach badawczych z zagranicznymi partnerami, gdzie testowana jest m.in. możliwość łączenia terapii lekowej ze stosowanymi urządzeniami wszczepialnymi, tak by zachować albo spowolnić pogarszanie się naturalnego słuchu.

- Innym rodzajem badań są prace nad zastosowaniem urządzeń do wymuszonej stymulacji akustycznej, co ma zapewnić stałą, dobrą komunikację dla osób w różnym wieku. To są wielkie wyzwania wiążące się z łączeniem różnych systemów, z przewagą odbioru dźwięku na drodze akustycznej - naturalnej, łączonej - akustycznej i elektrycznej, albo wyłącznie na drodze elektrycznej w zależności od tego, jak słuch będzie się zachowywał, albo jak my będziemy w stanie odbierać informacje z zewnątrz - podsumował prof. Skarżyński.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum